
Kamil Szałecki — – Pan nie jest dziennikarzem. Pan jest politykiem zatrudnionym w gazecie. W dziale PR – powiedział Krzysztof Stanowski, zwracając się do Wojciecha Czuchnowskiego z „Gazety Wyborczej”. Prowadzący „Godzinę Zero” przerwał rozmowę z dr. Emilem Jędrzejewskim, odczytał wpis Czuchnowski
– Pan nie jest dziennikarzem. Pan jest politykiem zatrudnionym w gazecie. W dziale PR – powiedział Krzysztof Stanowski, zwracając się do Wojciecha Czuchnowskiego z „Gazety Wyborczej”. Prowadzący „Godzinę Zero” przerwał rozmowę z dr. Emilem Jędrzejewskim, odczytał wpis Czuchnowskiego i zwrócił się do niego bezpośrednio.
(fot. Kanał Zero)
W pewnym momencie Krzysztof Stanowski przerwał wywiad. – Naszej rozmowie oczywiście przysłuchuje się redaktor Czuchnowski, który napisał o panu dwa teksty i to co wyciągnął on z tej rozmowy jest dla mnie porażające – powiedział.
Następnie zacytował wpis Wojciecha Czuchnowskiego z „Gazety Wyborczej” na portalu X.
„Skandaliczna rozmowa Stanowski-dr Jędrzejewski. Padają najcięższe oskarżenia: że na SOR w Szpitalu Południowym »ginęli ludzie« a winny był dr Kacprzyk. Stanowski: czemu pan z tym nie poszedł do prokuratury? Dr Jędrzejewski: to może zostać zweryfikowane. Stanowski: jutro ten szpital powinna zamknąċ policja…Wraca rok 2007, Ziobro i »mordercy w białych kitlach«” – napisał.
– Jak może funkcjonować redaktor Czuchnowski, to nie wiem – stwierdził Stanowski.
– Chciałem panu powiedzieć, że jest pan obrzydliwą postacią. Jak chce mnie pan pozywać, to niech mnie pan pozwie. To jest karykatura dziennikarstwa, to co pan wyprawia w tej sprawie. Od samego początku stoi pan po złej stronie, stoi pan po stronie Dawida Kacprzyka – kontynuował.
– Po stronie tego, żeby rozmyć całą tę aferę i by broń Boże pana polityczna strona nie ucierpiała lub ucierpiała jak najmniej. Pan nie jest dziennikarzem. Pan jest politykiem zatrudnionym w gazecie. W dziale PR – skonkludował.
Całą rozmowę można zobaczyć tutaj:
Bohaterem poprzedniej publikacji Zero.pl także był Dawid Kacprzyk. Mężczyzna jeszcze przed ujawnieniem afery był radnym warszawskiej dzielnicy Ursus oraz lekarzem. Do niedawna był też szefem młodzieżówki wspierającej Koalicję Obywatelską.
Zgodnie z dokumentacją, do której dotarło Zero.pl, lekarz-polityk zarobił w 2025 r. 1,6 mln zł. Kacprzyk miał przepracować w Warszawskim Szpitalu Południowym średnio 331 godzin miesięcznie – statystycznie 11 godzin dziennie, dzień w dzień, 365 dni w roku. Swoje usługi świadczył dla czterech podmiotów medycznych. Jego rekordowy dyżur trwał 96 godzin bez przerwy.
Dziennikarze przeanalizowali grafik lekarza i porównali go z jego działalnością polityczną. W kilku przypadkach był w trakcie dyżurów w telewizji, urzędach, spotykał się z politykami. W kilkunastu kolejnych – niewykluczone, że już ze szpitala – prowadził aktywność polityczną w mediach społecznościowych.
Z dokumentacji wynika, że Dawid Kacprzyk często pracował po trzy doby z rzędu, bez przerwy. Zdaniem ekspertów to zagrożenie dla samego lekarza oraz dla jego pacjentów. Natomiast najbardziej prawdopodobna wersja jest taka, że młody lekarz być może grafik po prostu fałszował.