Szpital dla swoich? To brzmi jak PRL, ale dzieje się dziś

    Szpital dla swoich? To brzmi jak PRL, ale dzieje się dziś

    2676 odsłon
    Szpital dla swoich? To brzmi jak PRL, ale dzieje się dziś

    Igor Zalewski — Historia „saloniku VIP” w Szpitalu Południowym brzmi jak relikt minionej epoki, ale wydarzyła się tu i teraz. Współczesna polityka coraz wyraźniej przypomina mechanizmy znane z PRL: przywileje dla wybranych, nieformalna hierarchia i przekonanie, że dostęp do państwowych zasobów z

    Każdy sika do basenu, ale w końcu ktoś to zrobił z trampoliny. Może to mało wyrafinowana metafora tego, co działo się w Szpitalu Południowym, ale dość dobrze oddaje ewolucję, jaka nieustannie trwa w polskiej polityce. Każdy kolejny zwycięzca wyborów, powołując się na degrengoladę poprzedników, coraz wyżej – czy może raczej niżej – ustawia poprzeczkę. Poprzeczkę standardów.

    W przypadku saloniku dla VIP-ów pewna granica została przekroczona, bowiem stworzono cały patologiczny system. Jasne, wszyscy w polityce wykorzystują swoje wpływy, kiedy mają władzę. Tutaj zazwyczaj pada przykład szczególnego traktowania kolan Jarosława Kaczyńskiego. Ale co innego stworzyć system. System tylko dla swoich. System wyłącznie dla partyjnych. I to z tej właściwej partii.

    [

    SOR dla wszystkich? Nie – pacjenci VIP wchodzą bez kolejki](/news/kto-naprawde-jest-pierwszy-w-kolejce-na-sor-ze)

    [

    VIP-y w szpitalach bez kolejki. Przemysław Czarnek przyznał się u Mazurka](/news/przemyslaw-czarnek-w-kanale-zero-wiceprezes-pis-o-aferze-ze-szczepanskim)

    [

    Kolekcja problemów Koalicji Obywatelskiej. Lekarz-milioner, salonik dla VIPów i tort w Jaśkowiaka](/news/moglo-byc-gorzej-lekarz-milioner-bakiewicz-w-berlinie-i-tort-dla-jaskowiaka)

    Sklep za żółtymi firankami

    Można powiedzieć, że dość nieoczekiwanie zatoczyliśmy koło i znaleźliśmy się niebezpiecznie blisko wzorców z PRL. To tam funkcjonował przecież system zwany nomenklaturą. Oznaczał on, że pewne rzeczy były wyłącznie dla towarzyszy z PZPR. Dla nich były stanowiska państwowe. Nie-członkowie mogli tylko pomarzyć o szefowaniu urzędem czy szkołą, o ministerstwach nie wspominając. Mogli liczyć także na dostęp do szczególnych dóbr, niedostępnych dla bezpartyjnej tłuszczy.

    Dość długo w PRL funkcjonowały tak zwane sklepy za żółtymi firankami, czyli sklepy tylko dla towarzyszy, z produktami luksusowymi, które jedynie z rzadka pojawiały się w zwyczajnych placówkach handlowych. Partyjny, ale też nie byle jaki partyjny, tylko taki z nomenklatury, czyli na stanowisku, mógł tam nabyć szynkę czy inny baleron, czyli rarytasy, po które zwykli Polacy musieli ustawiać się w długich kolejkach.

    Czytaj też: Specjalne traktowanie polityków Koalicji Obywatelskiej w Szpitalu Południowym. Tak działał SOR Dawida Kacprzyka

    Ten salonik VIP-owski w szpitalu to wypisz wymaluj sklep za żółtymi firankami. Tylko że nie żyjemy w gospodarce niedoboru – szynkę można kupić w każdej Żabce. Ale rarytasem dzisiejszych czasów stały się usługi medyczne, takie, za które nie trzeba płacić w prywatnych placówkach. Partyjna ścieżka w Szpitalu Południowym to przywilej dostępny wyłącznie dla członków. I to też takich z „partii wewnętrznej”. No i koalicjantom Koalicji Obywatelskiej wstęp wzbroniony. Słuszna partia jest tylko jedna.

    Skojarzenia z nomenklaturą i sklepami za żółtymi firankami zakiełkowały w mojej głowie zaraz po tym, jak usłyszałem o aferze. Przyznaję – to dość proste skojarzenie. Inni mieli bardziej wyrafinowane asocjacje.

    Bramińska lewica

    Tomasz Wróblewski na platformie X dojrzał w aferze szpitalnej ilustrację tez Thomasa Piketty’ego, który pisał o zupełnie nowej klasie roszczeniowej. Chodzi o tzw. „bramińską lewicę”. Bramini to najwyższa kasta w społeczeństwie hinduskim, która idealnie pasuje jako etykieta dla wykształconej klasy średniej i wyższej – specjalistów i menedżerów. Klasa ta niby jest za równością i demokracją, ale w istocie nie może się pozbyć monstrualnego poczucia wyższości wobec tych „na dole”. I w związku z tym ma niezłomną pewność, że wszelakie przywileje po prostu się jej należą.

    Artykuł sponsorowanyAD
    PKO BPBlisko Ciebie, blisko Twoich spraw

    Stanowski

    Co dzisiaj majstrujemy do sekcji polityka?

    Stanowski