
Agnieszka Waś-Turecka — – Ten szpital wydaje się jakimś jądrem ciemności na mapie warszawskich szpitali – mówił w Porannej Rozmowie Zero Marcin Przydacz. Komentował w ten sposób najnowsze doniesienia portalu Zero.pl na temat Warszawskiego Szpitala Południowego. – Zastanawiam się, gdzie jest nadzór nad t
– Ten szpital wydaje się jakimś jądrem ciemności na mapie warszawskich szpitali – mówił w Porannej Rozmowie Zero Marcin Przydacz. Komentował w ten sposób najnowsze doniesienia portalu Zero.pl na temat Warszawskiego Szpitala Południowego. – Zastanawiam się, gdzie jest nadzór nad tym szpitalem. Dlaczego prokuratura nie zaczęła badać tej sytuacji? – pytał prezydencki minister.

Marcin Przydacz (fot. Kanał Zero)
Poranną Rozmowę Zero Jacek Prusinowski rozpoczął od najnowszych doniesień portalu Zero.pl. Dziennikarze Patryk Słowik i Jakub Styczyński ujawnili w poniedziałek, co zarejestrowały taśmy podczas sekcji pacjenta, który zmarł w łazience Szpitala Południowego.
– To jest już kolejna informacja dotycząca tego, co działo się w Szpitalu Południowym. Ja mam jedno tylko skojarzenie – ten szpital wydaje się jakimś jądrem ciemności na mapie warszawskich szpitali – skomentował Marcin Przydacz, Szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP.
– Zastanawiam się, gdzie jest nadzór nad tym szpitalem. Dlaczego prokuratura nie zaczęła badać tej sytuacji? – pytał prezydencki minister.
Gość Jacka Prusinowskiego zwrócił także uwagę na pojawiający się w artykule Zero.pl cytat. Chodzi o słowa, którymi szef prosektorium Szpitala Południowego przedstawił lekarzowi wykonującemu sekcję zwłok sprawę pacjenta, którego znaleziono w łazience po niemal czterech godzinach od śmierci: „To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było”.
Zdaniem Przydacza może on świadczyć o „próbie tuszowania, ukrycia czegoś, do czego nie powinno dojść”.
Komentując wysiłki ministerstwa zdrowia w celu zażegnania kryzysu w ochronie zdrowia, polityk zauważył, że „rząd działa teraz pod presją”.
– Premier mówi w piątek, że do wtorku czeka na reformę zdrowia. Rządzi trzy lata i żadnej reformy systemu ochrony zdrowia nie zaproponował, a minister miała coś wymyślić w trzy dni. I jedyne, co wymyśliła, to żeby ograniczyć zarobki. Pytanie tylko, jak to się przełoży? Bo jeżeli będzie ograniczenie w miejscach publicznych, to czy ci lekarze nie odejdą do prywatnych? – zastanawiał się prezydencki minister.
Artykuł jest aktualizowany.