
Andrzej Dybczyński — Donald Tusk nie straci władzy przez jedną aferę – straci władzę przez nasze rozczarowanie. Rozczarowanie tych, którzy naiwnie uwierzyli, że jego powrót oznacza moralną i propaństwową odnowę. Bo kłamstwem Donald Tusk mógł zajść i zaszedł bardzo daleko. Problem w tym, że nie może j
Afera dotycząca wykorzystywania przez polityków Koalicji Obywatelskiej publicznego systemu opieki zdrowotnej zarówno do uprawiania indywidualnego finansowego łupiestwa, jak i do stworzenia quasi-prywatnego systemu opieki zdrowotnej dla rządzącej elity może – zdaniem kolejnych komentatorów – doprowadzić do utraty władzy przez Donalda Tuska.
[

Prolegomena do narcyzmu w nauce](/news/narcyzm-w-nauce-typy-osobowosci-naukowcow-i-ich-wplyw-na-srodowisko-akademickie)
[

Pochwała analfabetyzmu, czyli krótka historia upadku Europy](/news/pochwala-analfabetyzmu-dlaczego-alfabetyzm-niszczy-europe)
[

Kostki domina. Jak rozszabrowano największą organizację naukową w Polsce](/news/siec-lukasiewicz-jak-polityka-zniszczyla-najwieksza-organizacje-naukowa-w-polsce)
Najwyraźniej premier zdaje sobie z tego sprawę. Świadczą o tym niepodobne do niego, nerwowe i tylko pogarszające jego społeczny odbiór reakcje – jak szukanie ofiarnych kozłów lub podważanie wiarygodności sygnalisty, który wrażenia aniołka nie sprawia, ale nieprawidłowości ujawnia.
Tomasz Lis nazywa problem ratowania przez polityków własnego zdrowia kosztem zwykłych obywateli „pseudoaferką”. Piszące o tym media nazywa „skundlonymi” i „zdegenerowanymi” – dosłownie. Nie przeoczmy tego typu wypowiedzi, bo są one symptomatyczne – obnażają rozpaczliwą niemoc środowiska, które swojej rzekomej intelektualnej i etycznej wyższości nie ma już jak udawać. To z tego wszak kręgu, a nie z kręgów opozycyjnych, wypływają porównania obecnej afery do słynnych „ośmiorniczek”, które 11 lat temu doprowadziły do ucieczki Donalda Tuska i przegrania przez Platformę Obywatelską wszystkiego, co było wówczas do przegrania.
Dzisiaj wyborczy strach zaczyna zaglądać w oczy – wstydu się nie spodziewam – bo cesarze publicznej moralności, królowie intelektu i książęta rzetelnego dziennikarstwa są nadzy jak trupy, którym robi się badania, żeby jakoś dopiąć medyczną dokumentację w zarządzanym przez Koalicję Obywatelską szpitalu. Są odizolowani od tego, co czuje społeczeństwo tak samo, jak w swoich vipowskich salonikach politycy Koalicji odizolowani są od smrodu nas – tego ludzkiego bydła, które godzinami pokornie czeka po korytarzach na przyjęcie przez lekarza-radnego-milionera.