
Deventer to urokliwe miasto położone nad rzeką IJssel w Holandii . Znajduje się na wschodzie kraju, w pobliżu Apeldoorn. W średniowieczu należało do Ligi Hanzeatyckiej, czyli związku miast i kupców handlowych. Do dziś prężnie rozwija się tutaj przemysł, m.in. włókienniczy czy spożywczy. Wzdłuż rzek
Deventer to urokliwe miasto położone nad rzeką IJssel w Holandii. Znajduje się na wschodzie kraju, w pobliżu Apeldoorn. W średniowieczu należało do Ligi Hanzeatyckiej, czyli związku miast i kupców handlowych. Do dziś prężnie rozwija się tutaj przemysł, m.in. włókienniczy czy spożywczy.
Wzdłuż rzeki wyrastają ulice łączące kościoły i domy kupieckie z głównym placem. To na pozór spokojne i niczym niewyróżniające się miasto zasłynęło jednak czymś innym. Niemal cały świat mówi już o projekcie, który łączy pokolenia, ale też przyjemne z pożytecznym.
W Deventer znajduje się dom opieki Humanitas. Mogłoby się wydawać, że to nic specjalnego - ot, dom opieki jakich wiele. Otóż nic bardziej mylnego. Tutaj spotykają się pokolenia.
Wieloletnia dyrektorka domu, Gea Sijpkes, szukała sposobu na rozwiązanie dwóch problemów: samotności i izolacji osób starszych oraz trudności studentów ze znalezieniem niedrogiego lokum.
Tym samym, 14 lat temu, wprowadziła w życie plan wspólnego mieszkania 20-latków z seniorami. Zaprosiła do Humanitas studentów, którzy - w zamian za spędzanie czasu z podopiecznymi - mogą mieszkać tam za darmo.
"Młodzi ludzie z energią i pomysłami. Starsi mieszkańcy z mądrością i doświadczeniem życiowym. Razem tworzymy społeczność, w której ludzie czują się doceniani" - czytamy na stronie humanitasdeventer.nl.
Zanim młodzi ludzie zakwalifikowali się do programu "Dobry sąsiad", Sijpkes osobiście sprawdziła każdego z nich.
Pytała o przeszłość i motywację. - Selekcjonuję bardzo starannie. Nie zwracam uwagi na doświadczenie zawodowe ani wykształcenie. Najważniejszym kryterium jest to, czy studenci wykazują podobieństwo, mają cechy zbieżne z mieszkańcami. Muszą być społecznie zaangażowani i zmotywowani - mówiła w wywiadzie dla holenderskiego portalu "Zorg+Welzijn" dyrektorka Humanitas.
Obecnie holenderski dom zamieszkuje 160 seniorów i 6 studentów. Młodzi ludzie są zobowiązani poświęcać około 30 godzin miesięcznie dla podopiecznych. Zdecydowanie nie traktują jednak tego jako przykrego obowiązku.
- Kiedy wracam ze szkoły lub z pracy, wpadam do sąsiada na jakąś godzinę. Osoby starsze są pełne życia. Jako student mogę się od nich wiele nauczyć - powiedział w rozmowie z australijską stacją ABC Jurriën, reprezentant pokolenia Z w Humanitas.
Studenci pomagają w przygotowywaniu posiłków czy drobnych czynnościach życia codziennego. Przede wszystkim są jednak obecni - słuchają i opowiadają o tym, co u nich słychać, ofiarowują swój czas, są "oknem na świat" dla starszych ludzi.
- Seniorzy opowiadają niesamowite historie, interesują się młodymi ludźmi. Kiedyś rozmawiali tylko o tym, że są chorzy albo że ktoś umarł. Teraz rozmawiają o imprezie, na którą Jurriën wybiera się do Amsterdamu - kwituje żartobliwie Sijpkes.
Mimo że program "Dobry sąsiad" powstał z myślą o domu w Deventer, Sijpkes nie ma nic przeciwko, żeby został rozszerzony na cały świat. I tak oto po wizycie w Humanitas siostry augustianki z Utrechtu uruchomiły własny program. Młode kobiety mieszkają w klasztorze, pomagając starszym zakonnicom w codziennym życiu i obsłudze technologii.
Warto podkreślić, że celem przedsięwzięcia nie było - jak zapewnia Sijpkes - pozyskanie taniej siły roboczej, lecz odbudowanie naturalnych kontaktów między pokoleniami. Dlatego studenci nie są opiekunami - mają po prostu być obecni, rozmawiać, jeść wspólne posiłki, pomagać w drobnych sprawach i wnosić do domu opieki świeżość i energię.
Problemy z butelkomatami i systemem kaucyjnym. Hennig-Kloska w ''Gościu Wydarzeń'': To system wolnorynkowy. Tworzą go prywatni operatorzyPolsat News
Źródło: Interia