RAK
    Wakacje dla piratów. Inspektorzy drogowi mają siedzieć za biurkiem, zamiast wlepiać nowe mandaty

    Wakacje dla piratów. Inspektorzy drogowi mają siedzieć za biurkiem, zamiast wlepiać nowe mandaty

    3377 odsłon
    Wakacje dla piratów. Inspektorzy drogowi mają siedzieć za biurkiem, zamiast wlepiać nowe mandaty

    Paweł Figurski — Okazja dla kierowców z ciężkimi nogami? Od 13 do 24 lipca na drogach nie pojawią się nieoznakowane radiowozy Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Inspektorzy, którzy zajmowali się ściganiem piratów drogowych, w tym czasie mają siedzieć przed komputerami i zatwierdzać już w

    Okazja dla kierowców z ciężkimi nogami? Od 13 do 24 lipca na drogach nie pojawią się nieoznakowane radiowozy Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Inspektorzy, którzy zajmowali się ściganiem piratów drogowych, w tym czasie mają siedzieć przed komputerami i zatwierdzać już wlepione mandaty. Inaczej te się przedawnią.

    gitd-poziom

    Od 13 do 24 lipca na drogach nie pojawią się nieoznakowane radiowozy Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Inspektorzy, którzy zajmowali się ściganiem piratów drogowych, w tym czasie mają siedzieć przed komputerami i zatwierdzać już wlepione mandaty. (fot. PAP/Tomasz Gzell/Shutterstock)

    • Zastępca głównego inspektora Marek Konkolewski nakazał podwładnym, by w lipcu na dwa tygodnie zeszli z ulic i zajęli się pracą biurową. Portal Zero.pl dotarł do nagrania rozmowy w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego. 
    • Oznacza to, że flota kilkudziesięciu nieoznakowanych radiowozów nie będzie wykorzystywana. Inspektorzy mają bowiem „wyklikać” w komputerach mandaty z wykroczeń już zarejestrowanych, by te się nie przedawniły.
    • Polecenie kierownictwa inspekcji wzbudziło wśród uczestników spotkania wątpliwości. Niektórzy dyrektorzy wojewódzcy nie dowierzali, że mają przez dwa tygodnie nie łapać nowych piratów drogowych.
    • Dla jasności: policja dalej będzie łapała kierowców łamiących przepisy. Z ulic schodzą tylko inspektorzy transportu drogowego, którzy od kilku lat pomagają policjantom.

    Obok policji to Główny Inspektorat Transportu Drogowego ma w rękach największą broń do ścigania piratów drogowych. Do GITD wpływają zdjęcia z fotoradarów stacjonarnych i coraz popularniejszych odcinkowych pomiarów prędkości.

    System CANARD (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym) obejmuje sieć prawie 500 fotoradarów i ponad setkę odcinkowych pomiarów. W 2025 r. odnotowano łącznie 1,3 mln wykroczeń. Do tego dochodzi też pokaźna flota nieoznakowanych radiowozów – około 40 – w których inspektorzy wyłapują za szybko jeżdżących kierowców.

    Bat na kierowców przynosi efekt, ale system może paść ofiarą własnego sukcesu. Portal Zero.pl dotarł do pisma przesłanego przez Marka Konkolewskiego, p.o. zastępcy Głównego Inspektora Transportu Drogowego, do naczelników delegatur terenowych. Wzywa w nim, by w okresie od 13 do 24 lipca inspektorzy ITD obsługiwali sprawy w systemie informatycznym, zamiast wyjechać na drogi.

    Czytaj także: Wicepremier dowiedział się, czym jest szczepan. Szajka złodziei aut oskarżona

    Na tym nie koniec. Jak ustaliliśmy, pismo, w którym Konkolewski informuje o „konieczności obsługi zwiększających się wolumenów spraw” nie było wystarczająco czytelne dla inspektorów z terenu. Kierownictwo GITD musiało zorganizować spotkanie, w czasie którego wprost wyjaśniano nowe zasady.

    [

    Zełenski po spotkaniu z Nawrockim. „Powinniśmy być delikatni”](/news/spotkanie-zelenski-nawrocki-prezydent-ukrainy-ujawnia-tematy-rozmowy)

    [

    Były prezes NIK oskarżony. Akt trafił do sądu](/news/marian-b-z-aktem-oskarzenia-prokuratura-naklanial-do-ujawnienia-tajemnicy-skarbowej)

    [

    Zarządzanie w czasach kryzysu na Kongresie Zero. „Najwięcej nauczyłem się na porażkach”](/news/kongres-zero-andrzejczak-i-michniewicz-o-zarzadzaniu-i-kryzysach)

    Jeden z uczestników zadał pytanie: czy naprawdę w wyznaczonym okresie inspektorzy mają nie wyjeżdżać na drogi i nie łapać przekraczających prędkość kierowców. Odpowiedź władz inspekcji brzmiała: tak.

    Od jednego z uczestników spotkania słyszymy:

    – W pewnym momencie padło, że w systemie jest około 40 tys. niezatwierdzonych mandatów z początku czerwca, które niedługo mogą się przedawnić. Dowiedzieliśmy się, że po rozładowaniu zatoru wrócimy na drogi. Poza tym usłyszeliśmy, że w sierpniu czeka nas finansowa niespodzianka.

    Część uczestników rozmowy nie kryła zaskoczenia – tak podczas samej konwersacji z przełożonymi, jak i po niej. Zdaniem niektórych pracowników inspekcji nie należy dopuszczać do sytuacji, w której przez dwa tygodnie nie będzie łapało się piratów drogowych, bo złapano ich więcej niż zakładano w poprzednich miesiącach.

    Do tego dochodzi kwestia tego, że nie każdy dobry fachowiec „z terenu” sprawdza się za biurkiem, przy komputerze.

    „Najważniejsza jest nieuchronność kary”

    Spytaliśmy samego Marka Konkolewskiego o tę kwestię. Przede wszystkim: dokumenty, do których dotarliśmy, oraz nagranie, w którego posiadanie weszliśmy, są prawdziwe. A co do meritum?

    – Przyłączyliśmy do systemu 128 nowych urządzeń, przez co wzrasta liczba spraw rejestrowanych przez odcinkowe pomiary prędkości i fotoradary stacjonarne. Mowa o gwałtownym wzroście naruszeń, które muszą być procedowane zgodnie z przepisami prawa w obecnym stanie kadrowym. Dlatego rzucamy wszystkie dostępne ręce na pokład, aby zakończyć prowadzone postępowania w sprawie wykroczeń – tłumaczy Marek Konkolewski.

    Czytaj także: Elektryczne motocykle bez rejestracji. Oto nowy sposób na zaszkodzenie swojemu dziecku

    I zapewnia, że sytuacja nie wpłynie negatywnie na bezpieczeństwo na drogach. – To jest przemyślana decyzja podjęta w obliczu zdiagnozowanego problemu, który trzeba rozwiązać. Spośród 80 inspektorów wielu jest na urlopach i zdecydowałem o rozłożeniu sił. Najważniejsza jest nieuchronność kary i musimy zrobić wszystko, by sprawcy naruszeń przepisów drogowych ponieśli konsekwencje swoich czynów. Z ulic nie znikną też policjanci, którzy będą walczyć z piratami drogowymi – dodaje.

    Czytaj też: Trzaskowski „wycina” polityków z miejskich spółek. W innych miastach na razie się na nim nie wzorują

    Marek Konkolewski twierdzi, że tego typu rozwiązania były już stosowane w przeszłości. Ulgę inspekcji może przynieść nowa ustawa fotoradarowa, która ma doprowadzić do szybszego procedowania spraw zarejestrowanych w systemie. – Obecnie pracujemy na przestarzałym prawie, które nie przewidziało współczesnych technologii na drogach. Sprawy nie ułatwiają też kierowcy, którzy masowo łamią prawo na drogach – podkreśla Konkolewski.

    Inspekcja na plastelinę i taśmę klejącą

    Alvin Gajadhur, były główny inspektor transportu drogowego, a obecnie doradca prezydenta Karola Nawrockiego, twierdzi, że wydane polecenie jest absurdalne i stanowi kolejny dowód na to, że instytucja mająca na celu dbałość o bezpieczeństwo na drogach funkcjonuje na „plastelinę i taśmę klejącą”.

    Alvin Gajadhur jest byłym głównym inspektorem transportu drogowego, a obecnie doradcą prezydenta RP. (fot. KPRP/Przemysław Keler)

    – Temat po temacie okazuje się problemem. Jest zapaść finansowa w inspektoracie, protesty inspektorów, kierownictwo całkowicie ignoruje narastający kryzys i bałagan. W maju wybuchł skandal z odcinkowym pomiarem prędkości w Szczecinie. System oszukiwał kierowców, bo źle wyliczał średnią prędkość. Oszukanych zostało kilka tysięcy kierowców – przypomina Gajadhur.

    Jego zdaniem nie można mówić o byciu ofiarami własnego sukcesu, bo ciężko mówić o jakimkolwiek sukcesie.

    – Teraz, w okresie wakacji i wzmożonego ruchu na drogach, przez dwa tygodnie nie będzie na drogach patroli GITD. To kto będzie dbał o bezpieczeństwo? Piraci drogowi mogą czuć się bezkarni? I takie decyzje podejmuje właśnie Marek Konkolewski, który nieustannie bryluje w mediach, opowiadając frazesy o bezpieczeństwie w ruchu drogowym. Przez lata był „twarzą” polskiej drogówki, a teraz odpowiada za system fotoradarowy. Jak odpowiada? Doprowadzając do gigantycznych zaległości spraw w systemie i ściągając z dróg inspektorów – oburza się Gajadhur. I dopowiada, że skoro postawiono dziesiątki nowych urządzeń, które skutkują rosnącą liczbą wystawianych mandatów, powinny znaleźć się pieniądze na zatrudnienie nowych inspektorów.

    Czytaj także: Szybko poszło. Policja zarekwirowała Mustanga, a po pół roku go rozbiła 

    Z danych zebranych przez firmę Rankomat wynika, że w 2025 r. GITD miała 487 fotoradarów stacjonarnych, 80 odcinkowych pomiarów prędkości, 55 urządzeń typu red light (przejazdy na czerwonym świetle) oraz ok. 40 nieoznakowanych radiowozów. Poskutkowało to stwierdzeniem ponad 1,3 mln naruszeń i wystawieniem 685 tys. mandatów. Oznacza to wzrost liczby naruszeń rok do roku o 11,8 proc. oraz wzrost liczby nałożonych mandatów o 20,5 proc.

    Artykuł sponsorowanyAD
    BMWRadość z jazdy

    Co o tym sądzisz?