RAK
    Kto kupi auto, które nie jedzie gdy wciskasz gaz? Unia Europejska uważa, że właśnie ty

    Kto kupi auto, które nie jedzie gdy wciskasz gaz? Unia Europejska uważa, że właśnie ty

    2218 odsłon
    Kto kupi auto, które nie jedzie gdy wciskasz gaz? Unia Europejska uważa, że właśnie ty

    Tymon Grabowski — Samochód samodzielnie odczytuje ograniczenie prędkości w danym miejscu i nie pozwala rozpędzić się powyżej limitu, bez możliwości wyłączenia tego systemu. Wspaniałe rozwiązanie z punktu widzenia bezpieczeństwa – utopijne gdy chodzi o realizację. Czy Unia Europejska uzna, że tego

    Samochód samodzielnie odczytuje ograniczenie prędkości w danym miejscu i nie pozwala rozpędzić się powyżej limitu, bez możliwości wyłączenia tego systemu. Wspaniałe rozwiązanie z punktu widzenia bezpieczeństwa – utopijne gdy chodzi o realizację. Czy Unia Europejska uzna, że tego właśnie potrzeba?

    ue-isa2

    Ile wolno jechać? Samochód będzie wiedział lepiej od ciebie. (fot. matt howell / Dacia)

    • W planie Unii Europejskiej na rok 2030 podobno pojawiło się założenie, by nowe samochody fizycznie nie mogły przekroczyć dozwolonej prędkości. Czy to prawda?
    • Podobny plan występował już pięć lat temu w stosunku do inteligentnego ogranicznika prędkości ISA, tyle że nie został zrealizowany.
    • Nie ma na razie dokumentu, który potwierdzałby powyższe plany. Są tylko słowa urzędników UE, którzy na razie mówią, że plan ma charakter „badawczy”. 

    Mniej więcej pięć lat temu pojawiły się pierwsze samochody z systemem ISA – Intelligent Speed Assist, wymuszonym przez przepisy unijne. Stał się on obowiązkowy w roku 2022, a od 2024 r. muszą go mieć również samochody homologowane początkowo bez niego. Gdy na początku opisywano ISA, mowa była o wyłączalnym systemie obejmującym ostrzeżenie dźwiękowe, ale również możliwość faktycznego ograniczenia mocy, gdy samochód wykryje znaczne przekroczenie prędkości. Kierowca miałby możliwość zdezaktywowania tego ograniczenia przez zdecydowane wciśnięcie pedału gazu.

    Od tego czasu jeździłem dobrze ponad stoma nowymi samochodami i w żadnym z nich nie stwierdziłem istnienia takiego rozwiązania. Nawet jeśli kamera zewnętrzna błędnie odczytywała limit jako 30 km/h, mogłem śmiało jechać dużo szybciej i nie występowało żadne fizyczne ograniczenie mocy – plany nie zostały więc zrealizowane.

    Volkswagen robi to, co powinien już 20 lat temu. Teraz ma szansę pokonać Toyotę

    Ale teraz Unia Europejska wraca do tego pomysłu

    To na razie dyskusje, rozważania i brak konkretów w postaci prawnej. Ale jeśli Unia Europejska coś mówi, nawet niezbyt konkretnie, to można już powoli zaczynać się bać. W końcu chodzi o to, aby w wypadkach drogowych ginęło zero osób w skali roku, a dopóki ta wizja nie zostanie zrealizowana, urzędnicy gotowi są sięgać po niepopularne środki bezpieczeństwa. W największym skrócie chodzi o to, aby samochody od 2030 r. miały niewyłączalny układ ISA, który sam będzie dostosowywał limit prędkości na podstawie znaków albo wgranej mapy. A w jeszcze większym skrócie: nie pojedziesz szybciej niż pozwala prawo, bo samochód na to nie pozwoli. Czy tak będzie – jeszcze nie wiadomo. Czy postawiłbym pięć złotych, że to wprowadzą – tak. 

    [

    No dawaj Sebastian, powiedz to. Lewy pas to nie kółko różańcowe](/news/obrona-sebastiana-m-robi-co-moze-spoleczenstwo-nie-powinno-tego-slyszec)

    [

    Wakacje dla piratów. Inspektorzy drogowi mają siedzieć za biurkiem, zamiast wlepiać nowe mandaty](/news/wakacje-od-mandatow-gitd-nieoznakowane-radiowozy-nie-wyjada-na-ulice)

    [

    Surowsze kary dla kierowców i nowe obowiązki pieszych. Słowacja zmienia prawo](/news/surowsze-kary-dla-kierowcow-i-nowe-obowiazki-pieszych-slowacja-zmienia-prawo)

    Twój następny samochód zapiszczy cię na śmierć. Unia nie ma litości

    Dlaczego mogłoby tak być – zalety tego systemu

    W idealnym świecie wszyscy jeżdżą zgodnie z przepisami, ponieważ po pierwsze wiedzą jaki jest limit w danym miejscu, po drugie – trzymają się go z własnej woli. Ale to oczywiście niemożliwe, zawsze znajdzie się jakaś liczba kierowców, którzy chcą jechać szybciej niż pozwalają przepisy. Właśnie ich miałby wyeliminować nowy system, nazwijmy go roboczo ISA2. Skończyłoby się pędzenie 180-200 km/h po autostradach i drogach ekspresowych czy jazda 100 km/h w obszarze zabudowanym na szosach międzymiastowych.

    Skończyłoby się przynajmniej o tyle, o ile ktoś miałby bardzo świeży samochód, przynajmniej na początku funkcjonowania tego systemu. I do momentu, w którym ktoś nie znalazłby skutecznego sposobu na trwałe wyłączenie ISA2. Byłoby to na pewno nielegalne, ale przypomnę, że wycinanie DPF też jest nielegalne, a znalezienie firmy, która to zrobi, trwa jakieś pół sekundy. Gdyby jednocześnie wszystkie samochody wymieniono na takie zgodne z ISA2, być może rzeczywiście na drogach byłoby spokojniej. 

    A teraz wady. Może ich być trochę więcej

    Nawet brytyjscy naukowcy z Thatcham Institute przyznają, że systemy odczytywania dopuszczalnej prędkości mylą się w ok. 1/4 przypadków. I to w Wielkiej Brytanii, gdzie znaków jest mało. W Polsce, według moich dotychczasowych obserwacji, myli się średnio w połowie przypadków. Po pierwsze – nie rozumie, że skrzyżowanie odwołuje ograniczenie. Po drugie – nie potrafi prawidłowo zinterpretować znaków „obszar zabudowany” i „strefa zamieszkania”, a po trzecie – odczytuje znaki dla dróg bocznych, np. dojazdów na ekspresówce jako znaki obowiązujące dla całej drogi, przez to regularnie na trasach szybkiego ruchu mamy komunikat, że dopuszczalna prędkość to 60 lub 70 km/h. Gdyby dziś wprowadzić ISA2 w niewyłączalnej wersji, mielibyśmy do czynienia z sytuacją, gdzie nowym samochodem snulibyśmy się kilometrami po ekspresówce 60 km/h, a starym moglibyśmy jechać 120 km/h. 

    I tu pojawia się problem marketingowy

    Kto chętnie kupi nowe auto, jeśli wiadomo, że wraz z nim dostaje produkt mocno ograniczony pod względem funkcjonalności? Gdyby trafność odczytywania ograniczeń wynosiła ponad 90 proc., może dawałoby się z tym żyć – choć i tak pewnie niechętnie, gdy widzi się reakcje kierowców na obowiązkowy w nowych autach system ADAS. Ale jeśli nasze nowe auto samo zdecyduje ile możemy jechać na podstawie często fałszywych danych, to dlaczego mielibyśmy w ogóle je kupować? Lepiej zostać przy starszym, które tego ograniczenia nie ma i mieć spokój. I tym sposobem europejski przemysł motoryzacyjny dostanie kolejny cios od Unii Europejskiej. Choć są to oczywiście na razie tylko plany. 

    Na koniec takie spostrzeżenie pozamotoryzacyjne

    Niebezpieczna jest sytuacja, w której występuje fizyczna niemożność łamania prawa. Wyobraźmy sobie pokój, w którym zebrano kilkadziesiąt osób i poproszono o ciszę, bo będzie przekazywany ważny komunikat. Istnieje ogromna różnica między osobami utrzymującymi ciszę z własnej woli, a sytuacją, w której każdemu zaklejono by usta srebrną taśmą klejącą i związano ręce tak, żeby nie mógł jej zerwać. Ta druga wersja jest bardzo skuteczna w utrzymywaniu porządku, ale demontuje społeczeństwo obywatelskie, gdzie trzymamy się zasad, bo sami czujemy, że to jest słuszne. Ale to już temat na inny wpis.

    Artykuł sponsorowanyAD
    BMWRadość z jazdy

    Co o tym sądzisz?