
Jest jeszcze za wcześnie, by stwierdzić, czy sztuczna inteligencja "smaży" nasze mózgi — ale dotychczasowe badania nie napawają optymizmem.
W mojej rodzinie najbardziej naturalnym stanem są dyskusje — nie tylko o tym, co powinno się wydarzyć, ale także o tym, co już się wydarzyło.
Kiedy dorastałam, zanim moi dziadkowie ulegli postępowi i podłączyli swój dom do nowego tysiąclecia, jedynym sposobem rozstrzygania sporów był ich kompletny zestaw encyklopedii. Wiele kłótni — zwłaszcza o wydarzenia, które miały miejsce po wydaniu encyklopedii — pozostawało nierozwiązanych.
Potem nadeszła era wszechobecnego Google. Ten nieograniczony dostęp do informacji nie tylko zlikwidował przepaść między tym, co mogliśmy sprawdzić w kilka sekund, a tym, nad czym musielibyśmy zastanawiać się miesiącami. Zmienił także sposób, w jaki świat zapamiętuje informacje.
Badacze nazwali to zjawisko "efektem Google".