Zero odmów. Dokumenty pokazują, że gmina jednak nie mówi całej prawdy Redakcja Goleniow.net od dawna miała poważne wątpliwości, czy odpowiedzi udzielane przez Urząd Gminy i Miasta w Goleniowie są zawsze rzetelne, pełne i zgodne z dokumentami. W wielu sprawach powtarzało się to samo wrażenie: dużo urzędowych formuł, dużo ogólników, dużo zdań, które na papierze wyglądają poprawnie, ale po bliższym sprawdzeniu zostawiają więcej pytań niż odpowiedzi. Do tej pory można było mówić o podejrzeniach, niejasnościach i wątpliwościach. Teraz mamy konkretny przypadek, który pokazuje, że problem nie jest wyłącznie wrażeniem. Sprawa dotyczy ulg, umorzeń, odroczeń, rozłożeń na raty oraz pomocy publicznej udzielanej przedsiębiorcom w 2025 roku przez Burmistrza Gminy Goleniów. Redakcja zapytała urząd między innymi o to, ilu przedsiębiorcom odmówiono udzielenia ulgi. Odpowiedź była pozornie jednoznaczna: z wnioskiem o ulgę miało wystąpić 3 przedsiębiorców, 2 przedsiębiorcom ulg udzielono, a odmów miało nie być. W dalszej części pisma urząd podał jeszcze konkretniej: 2 rozstrzygnięcia pozytywne, 0 rozstrzygnięć odmownych i 1 sprawa zakończona ugodą. Zero odmów
Brzmi porządnie. Brzmi urzędowo. Brzmi tak, jakby wszystko zostało policzone, sprawdzone i zamknięte. Tyle że już samo zestawienie liczbowe przesłane przez urząd każe zachować ostrożność. Gmina wskazała 4 wnioski przedsiębiorców o umorzenie, 0 wniosków o odroczenie, 1 wniosek o rozłożenie należności na raty i 5 wniosków o umorzenie odsetek. Daje to łącznie 10 pozycji według rodzaju żądania. Jednocześnie urząd podał tylko 2 rozstrzygnięcia pozytywne, 0 rozstrzygnięć odmownych, 1 sprawę zakończoną ugodą i 0 spraw zakończonych w inny sposób.
Matematycznie i logicznie to zestawienie wymaga wyjaśnienia. Możliwe, że urząd liczył nie odrębne sprawy, lecz poszczególne żądania zawarte w kilku wnioskach. Jeden przedsiębiorca mógł przecież w jednym piśmie prosić jednocześnie o umorzenie zaległości, umorzenie odsetek i rozłożenie należności na raty. Jeśli tak było, należało to jasno napisać. Jeżeli natomiast liczby dotyczą tych samych spraw, zestawienie po prostu się nie bilansuje. To jeszcze nie wszystko. Redakcja zna treść decyzji Burmistrza Gminy Goleniów z końca 2025 roku. Nazwy przedsiębiorcy nie ujawniamy, bo nie chodzi o piętnowanie firmy, która miała pełne prawo wystąpić do gminy z wnioskiem. Chodzi o rzetelność informacji przekazywanej przez urząd. Z decyzji tej wynika, że przedsiębiorca złożył wniosek o umorzenie zaległości podatkowej z tytułu podatku od nieruchomości. Sprawę rozpatrzono jeszcze w 2025 roku i zakończono decyzją odmowną. Odmówiono umorzenia zaległości podatkowej, a sprawa była prowadzona w reżimie przepisów dotyczących ulg dla przedsiębiorców, w tym pomocy de minimis. Nie wiemy dziś, czy to jedyna taka sprawa. Tego uczciwie powiedzieć nie można. Wiemy jednak, że redakcja zna co najmniej jeden przypadek decyzji odmownej, który nie pasuje do urzędowej odpowiedzi, że „nie było przedsiębiorców, którym odmówiono ulgi”. To oznacza niestety jedno: gmina nie pokazała całej prawdy. Nie jest to spór o przecinek, kwestia stylu pisma ani drobna różnica między jednym urzędowym sformułowaniem a drugim. Jeżeli urząd informuje opinię publiczną, że odmów nie było, a istnieje decyzja burmistrza z tego samego roku, w której przedsiębiorcy odmówiono ulgi, to mamy do czynienia z rozbieżnością, której nie wolno sprowadzać do technicznej pomyłki. O wykazie osób i podmiotów, którym w 2025 roku udzielono pomocy publicznej lub pomocy de minimis, już pisaliśmy. Okazuje się, że dokument ten trzeba czytać ostrożnie, bo łączy różne kategorie spraw: pomoc publiczną, pomoc de minimis, zwroty akcyzy, ulgi, rozłożenia należności na raty i inne formy wsparcia. To ważne tło, ale nie ono jest dziś sednem sprawy. Sednem jest odpowiedź gminy na pytanie o odmowy. Wykaz beneficjentów pokaże tych, którym czegoś udzielono. Nie pokaże jednak tych, którym odmówiono. Odmowa pomocy de minimis nie musi pojawić się w publicznym zestawieniu beneficjentów, bo beneficjentem jest ten, kto pomoc otrzymał. Jednak jeśli redakcja pyta urząd wprost o odmowy, to odpowiedź powinna obejmować także sprawy zakończone negatywnie dla przedsiębiorcy. Redakcja nie pytała o statystykę według nieujawnionego klucza. Pytała o wnioski, ulgi i odmowy. Dlatego ta sprawa jest poważna. Nie dlatego, że chodzi o jednego przedsiębiorcę. Poważne jest to, że jedna potwierdzona rozbieżność wystarczy, by podważyć zaufanie do całej odpowiedzi. Skoro w sprawie policzalnej, udokumentowanej i możliwej do sprawdzenia pojawia się informacja, która nie wytrzymuje konfrontacji z decyzją burmistrza, mieszkańcy mają prawo zapytać, czy równie rzetelnie policzono pozostałe wnioski o pomoc de minimis, umorzenia, rozłożenia na raty, odroczenia albo umorzenie odsetek. Nie twierdzimy, że każda liczba w odpowiedzi jest błędna. Nie twierdzimy też, że odmów było więcej. Twierdzimy coś oczywistego i mocniejszego: liczba „0” przestała być wiarygodna. Niestety, w informacji publicznej wiarygodność jest wszystkim. Informacja publiczna nie jest uprzejmością urzędu. Nie jest łaską burmistrza. Nie jest odpowiedzią pisaną po to, by formalnie zamknąć niewygodny temat. Jest narzędziem kontroli obywatelskiej. Ma pozwolić mieszkańcom sprawdzić, jak działa ich gmina, komu udziela ulg, komu odmawia, jak uzasadnia decyzje i czy wszystkich traktuje według jasnych zasad. W tej historii jest też cichy bohater. Urzędnik. Nie ten z oficjalnego zdjęcia. Nie ten z konferencji. Nie twarz z plakatu, komunikatu ani urzędowej strony. Chodzi o pracownika, który przygotowuje dane, sprawdza akta, wpisuje liczby, tworzy projekt odpowiedzi albo przekazuje go dalej do podpisu. To właśnie do niego warto dziś skierować pytanie: czy pamięta jeszcze, co oznacza ślubowanie pracownika samorządowego? Pracownik samorządowy, obejmując stanowisko urzędnicze, nie składa przyrzeczenia burmistrzowi, nie ślubuje lojalności wobec gabinetu, referatu, kierownika ani urzędowego wizerunku. Ślubuje służbę państwu polskiemu i wspólnocie samorządowej. A wspólnota samorządowa to nie burmistrz. To mieszkańcy. To nie jest ozdobna formułka z pierwszego dnia pracy. To nie jest tekst wypowiadany po to, by można było odhaczyć procedurę kadrową. To publiczne zobowiązanie. Urzędnik, który przygotowuje odpowiedź na wniosek o informację publiczną, nie powinien pytać sam siebie: „czy ta odpowiedź będzie wygodna dla urzędu?”. Powinien zapytać: „czy ta odpowiedź jest prawdziwa, pełna i uczciwa wobec mieszkańców?”. Przecież urząd nie jest prywatnym zapleczem władzy. Nie jest twierdzą, której trzeba bronić przed pytaniami. Nie jest miejscem, w którym niewygodne fakty należy wygładzić, przemilczeć albo schować za statystyką. Urząd jest narzędziem wspólnoty, zaś urzędnik jest sługą interesu publicznego, nie interesu przełożonego. W samorządach zbyt często myli się kontrolę z atakiem, krytykę z wrogością, a jawność z kłopotem. Obywatel zadający pytanie nie jest napastnikiem. Redakcja składająca wniosek o informację publiczną nie jest wrogiem. Radny proszący o dokumenty nie jest przeszkodą w sprawnym działaniu administracji. W państwie prawa pytanie jest normalnym narzędziem kontroli, zaś odpowiedź powinna być rzetelna, kompletna i możliwa do sprawdzenia. Jeżeli decyzja pokazuje, że odmowa była, to odpowiedź „0 odmów” nie służy mieszkańcom. Służy co najwyżej wygodnemu obrazowi urzędu. To są niestety dwie zupełnie różne kwestie. Autorytet administracji nie polega na tym, że nigdy nie popełnia błędów. Urzędnik nie traci powagi, gdy poprawia nieprawidłową informację. Traci ją wtedy, gdy broni odpowiedzi, która nie zgadza się z dokumentami. Ktoś może powiedzieć: jedna sprawa, jeden przedsiębiorca, jedna statystyka. Problem w tym, że samorząd składa się właśnie z takich pojedynczych spraw. Z jednego wniosku, jednej decyzji, jednej odpowiedzi, jednej liczby w tabelce. Z takich właśnie drobiazgów buduje się albo zaufanie, albo podejrzliwość. Mieszkańcy nie oczekują od urzędu literackich popisów. Oczekują jedynie prawdy. Kiedy pytają o liczbę odmów, chcą liczby odmów. Nie liczby wygodnej. Nie liczby wybranej z jakiejś szuflady. Nie liczby po urzędowej obróbce. Jeżeli urząd pisze, że odmów było zero, musi mieć pewność, że naprawdę było zero. Jeżeli była choć jedna decyzja odmowna, trzeba ją wykazać albo jasno wyjaśnić, dlaczego nie została ujęta w danej kategorii. Nie wolno zostawiać mieszkańców z liczbą, która po zderzeniu z dokumentem przestaje się bronić. Ta historia ma prosty morał. Urzędnik nie składa ślubowania po to, by urząd dobrze wyglądał w odpowiedziach. Składa je po to, by pilnować rzetelności, także wtedy, gdy fakty są niewygodne. Przecież prawdziwa lojalność urzędnika nie polega na bronieniu urzędu przed mieszkańcami. Ona polega na bronieniu mieszkańców przed nierzetelnością urzędu. Urząd nie jest po to, żeby chronić siebie. Urząd jest po to, żeby służyć mieszkańcom. A służba zaczyna się od prawdy. Zespół SIgnatur Portalu goleniow.net
Źródło: goleniow.net