RAK
    Zalegalizować rzeczywistość

    Zalegalizować rzeczywistość

    2191 odsłon
    Zalegalizować rzeczywistość

    Na wyspie nawet łopata potrafi podzielić mieszkańców. Pierwsza łopata pod terminal kontenerowy miała rozpocząć nową inwestycję, a rozpoczęła kolejną lokalną wojnę. Wyspa nie ma poglądów politycznych – ma mieszkańców.

    Na wyspie nawet łopata potrafi podzielić mieszkańców.

    Pierwsza łopata pod terminal kontenerowy miała rozpocząć nową inwestycję. Zamiast tego rozpoczęła kolejną lokalną wojnę. Na Warszowie słychać maszyny. Na Facebooku słychać polityków. Mieszkańcy próbują usłyszeć samych siebie.

    Jedni mówią o rozwoju i historycznej szansie. Drudzy o pominięciu miasta i mieszkańców. Jedni świętują sukces, drudzy zapowiadają katastrofę. Problem w tym, że coraz rzadziej rozmawiamy o Świnoujściu. Coraz częściej kibicujemy własnym politycznym drużynom.

    A przecież to nie jest spór dwóch stron. To problem trzech ciał – mieszkańców, samorządu i państwa.
    Każde z nich ma inne obowiązki, inne cele i inną odpowiedzialność. Państwo patrzy na bezpieczeństwo i gospodarkę.
    Samorząd na jakość życia. Mieszkańcy chcą po prostu wiedzieć, jak będzie wyglądało ich jutro.

    Gdy te trzy światy przestają ze sobą rozmawiać, rodzi się konflikt. I nie ma znaczenia, kto akurat rządzi.

    Najbardziej zadziwia polityczna pamięć. Kiedy terminal kontenerowy forsował poprzedni rząd, dla wielu był symbolem wszystkiego, co najgorsze.

    Dziś, gdy inwestycję realizuje obecna władza, ci sami ludzie dostrzegają w niej powód do dumy.
    Narracje zmieniają się szybciej niż rzeczywistość.

    Bo rzeczywistość jest znacznie bardziej uparta.

    Zmieniają się ministrowie i partyjne szyldy, ale urzędnicy, dokumenty, procedury, a przede wszystkim ten sam skrawek ziemi pozostają niezmienne.
    Mieszkańcy również. Oni nie przeprowadzili się wraz ze zmianą władzy.

    Podobnie jest z tramwajem wodnym, rekompensatami czy kolejnymi miejskimi sporami.
    Dyskutujemy o milionach, o interesie państwa, samorządu albo przedsiębiorców.
    Zbyt rzadko pytamy, co z tego wszystkiego wynika dla mieszkańca.
    Jakby jego codzienność była najmniej istotnym elementem całej układanki.

    Świnoujście jest miastem, które nie może pozwolić sobie na luksus myślenia zero-jedynkowego.
    Od zawsze żyje z pozornych sprzeczności. Z morza i z lądu.
    Z turystyki i z przemysłu.
    Z ciszy uzdrowiska i pracy portu.
    Jedno nie wyklucza drugiego.
    Tak samo jak rozwój nie powinien wykluczać rozmowy z mieszkańcami.

    Coraz częściej odnoszę jednak wrażenie, że bardziej kibicujemy partiom niż własnemu miastu.
    Bohaterowie internetu wygrywają kolejne bitwy w komentarzach, podczas gdy na spotkaniach z mieszkańcami wciąż zostają puste krzesła.
    Łatwiej napisać, że wszystko jest źle, niż wziąć odpowiedzialność za choćby mały fragment wspólnej przestrzeni.

    Czy warto zalegalizować rzeczywistość?

    Tak. Nie po to, by zaakceptować bylejakość.
    Nie po to, by usprawiedliwiać złe decyzje.
    Ale po to, by przestać udawać, że świat jest prostszy, niż jest naprawdę.
    Nie każda inwestycja ma wyłącznie zwycięzców albo tylko przegranych.
    Racja rzadko mieszka po jednej stronie politycznej barykady.

    Wyspa nie ma poglądów politycznych. Ma mieszkańców.

    Morze nie głosuje. Każdego dnia przypomina nam tylko, że wszyscy stoimy na tej samej ziemi.

    Partie zmieniają się co kilka lat. Wyspa zostaje.

    I może właśnie od tej prostej prawdy warto zacząć każdą rozmowę o przyszłości Świnoujścia.

    klub44.pl idea-forum-dialog

    komentarzy: 0, skomentuj, drukuj, udostępnij


    Źródło: iSwinoujscie.pl

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?