RAK
    Rozbudowa wałeckiego PZAZ-u

    Rozbudowa wałeckiego PZAZ-u

    3482 odsłon
    Rozbudowa wałeckiego PZAZ-u

    O rozbudowie Powiatowego Zakładu Aktywności Zawodowej przy ul. Wroniej w Wałczu opowiada dyrektor Jolanta Pawlus. Trudno nie dostrzec, że na terenie zarządzanym przez Powiatowy Zakład Aktywizacji Zawodowej niemal w oczach rośnie nowy budynek. Co tam będzie? – Powstaje drugi budynek PZAZ, któ

    O rozbudowie Powiatowego Zakładu Aktywności Zawodowej przy ul. Wroniej w Wałczu opowiada dyrektor Jolanta Pawlus.

    Trudno nie dostrzec, że na terenie zarządzanym przez Powiatowy Zakład Aktywizacji Zawodowej niemal w oczach rośnie nowy budynek. Co tam będzie?

    – Powstaje drugi budynek PZAZ, który otworzy nam możliwości zatrudnienia nowych pracowników. Aby pozyskać dofinansowanie na ten cel – bo pieniądze unijne nie były przeznaczone na usługi, które już są prowadzone przez Zakład Aktywności, tylko na nową działalność – więc taką usługą jest w naszym przypadku pralnia barierowa. Co to jest? Pralnia, która obsługuje np. szpitale, domy pomocy, gabinety stomatologiczne, itp. Mówiąc jak najbardziej obrazowo, pralnice są zamontowane w ścianie: z jednej strony jest część brudna, gdzie wkłada się rzeczy do wyprania, które mogą mieć w sobie, bakterie, wirusy, itp. Z drugiej strony ściany jest część czysta, z której wyjmowane jest całkowicie zdezynfekowane pranie.

    Otrzymanie dofinansowania na utworzenie takiej pralni było zapewne obwarowane wieloma szczegółowymi i rygorystycznymi warunkami.

    – Owszem, tak właśnie było. Na przykład w procesie prania nie możemy stosować żadnych urządzeń na gaz, wyłącznie na prąd. Będziemy prać w niskich temperaturach, a do tego będzie jeszcze wytwornica pary, która da nam oszczędność w zużyciu prądu.

    Po rozbudowie, oprócz pralni wałecki PZAZ zyska także dodatkową powierzchnię, której po kilku latach działalności wyraźnie już brakuje.

    – Znajdzie tam swoje miejsce np. magazyn, ale także gabinet specjalistyczny dla psychologa, seksuologa i neurologopedy. Do nowego budynku zostanie przeniesiony również dział rękodzieła (po zmianie będzie to dział montażu) i montażu (po zmianie będzie to dział nadruku), z jednej części działu rękodzieła zrobimy drugą salę rehabilitacyjną, a drugą salę rękodzieła połączymy z działem krawiectwa. Pracujących osób z niepełnosprawnościami mamy w tej chwili 77, w tym 13 osób przyjętych 1 stycznia, które teraz przechodzą proces przygotowania do pracy w nowej pralni. O tym, jak najlepiej wykorzystać ich predyspozycje, rozmawiamy z zespołem programowym, składającym się z rzemieślników z każdego działu. Jest to mój organ doradczy.

    Rozbudowa PZAZ pochłonie z pewnością duże środki.

    – Generalnie całość jest wyceniona na 16 milionów złotych. Na tę chwilę wszystkie nasze działania idą w tym kierunku, żeby były to w całości środki zewnętrzne. Powiat otrzymał już dofinansowanie w wysokości 11 088 919,78 zł w ramach projektu pn. „Przebudowa, rozbudowa, nadbudowa, adaptacja budynku wraz z wyposażeniem i zagospodarowaniem terenu na potrzeby rozszerzenia działalności Powiatowego Zakładu Aktywności Zawodowej w Wałczu”****. Aktualnie trwają czynności zmierzające do podpisania umowy na dofinansowanie robót budowlanych ze środków PFRON na prawie 1,8 mln zł. Zajmuje się tym pani Kamila Trojanowska, która jest głównym koordynatorem całego projektu. Samo wyposażenie pralni zostało wstępnie wycenione na ponad cztery miliony złotych, w tym jest magiel z pakowarką, co oznacza, że z magla zejdzie częściowo spakowane pranie, które będzie później już tylko foliowane i wydawane na magazyn czystych rzeczy. Nawet osoba na wózku mogłaby pracować na tym stanowisku.

    Mimo, że skala projektu jest duża, to jego realizacja jest rozpisana na zaledwie kilka miesięcy.

    – W marcu zaczęliśmy budować, a jeszcze w tym roku chcemy zakończyć projekt. Przetarg na realizację wygrała firma PEBEROL z Chodzieży i jak na razie mogę mówić o nich tylko pozytywnie. Co dwa tygodnie mamy radę budowy, wszystko idzie tak jak powinno i tak, jak było zaplanowane.

    Opisując rozbudowę PZAZ warto chyba odpowiedzieć na pytanie: czy ten projekt był na pewno potrzebny? Bo jeśli uda się sfinansować go wyłącznie ze środków zewnętrznych, to wszystko będzie się zgadzać. Ale jeśli nie? Finansowe zawirowania w powiecie nie są przecież dla nikogo tajemnicą.

    – To było naprawdę potrzebne. Kiedy 8 lat temu powstawał PZAZ, przyjęłam do pracy 55 osób z niepełnosprawnościami. Przez następne lata zatrudniłam 9 kolejnych osób i osiągnęliśmy maksymalny poziom przy dotychczasowej powierzchni, którą dysponowaliśmy. A potrzeby są o wiele większe. Przez te wszystkie lata bardzo często przychodziły do mnie osoby z niepełnosprawnością, szukające pracy. Szczególnie było to widoczne w czasach pandemii. Pojawiło się bardzo dużo osób z zaburzeniami, które w tym czasie zachorowały na schizofrenię albo na chorobę afektywną dwubiegunową. Niektóre z tych osób nawet nie wiedziały, że mogą też starać się o rentę socjalną, bo chciałam zaznaczyć, że nasi pracownicy mają renty socjalne, a to, co zarabiają pracując u nas na etacie, to jest wynagrodzenie. Dopiero wtedy, z tą wypłatą i ewentualnie z różnymi świadczeniami, można mówić, że taka osoba da sobie radę w życiu.

    Początkowe plany zagospodarowania działki będącej pod zarządem PZAZ były jednak inne.

    – Według pierwotnego pomysłu miała tam stanąć duża sala restauracyjna. Zrobiliśmy jednak wstępny biznesplan i wyszedł nam koszt ponad 22 miliony złotych, a wszystkich środków w tym akurat zadaniu, w ramach którego ubiegalibyśmy się o te pieniądze, było właśnie 22 miliony – tyle, że na wiele instytucji z całego województwa. Zdaliśmy sobie sprawę, że to nam nie wyjdzie. Poszłam wtedy do swojego szefa i była szybka decyzja: rób pralnię. Działkę miałam, jaką miałam, na której można było postawić budynek 900-metrowy i nic więcej. Dlatego wykorzystałam każdy metr tego miejsca, bo jeszcze chcę, żeby się poruszały tutaj samochody. W nowym budynku zmieści się też warsztat kulinarny do nauki czynności życiowych dla moich pracowników, bo przecież mam prawie 80 ludzi, a tylko 13 pracuje w kuchni. Pozostałe osoby nie uczą się tego na co dzień, a wiadomo, że każdy żyje w innych realiach: ktoś jest samotny, ktoś ma już starszych rodziców i nikt nie będzie go uczył, jak zupę ugotować czy usmażyć sobie kotleta. Bo praca – pracą, ale ja chciałabym bardzo zająć się też sferą przygotowania moich pracowników do normalnego życia, no i oczywiście cały czas wspierać ich pod kątem psychologicznym, bo tu na co dzień trzeba bardzo dużo pracy. To jest rehabilitacja, a z ustawy wynika, że należy zapewnić tym osobom rehabilitację zawodową, ale też społeczną. Pracownik PZAZ ma prawo skorzystać po pracy lub przed pracą z rehabilitacji leczniczej na sali. Do rehabilitacji społecznej wchodzą np. spotkania z psychologiem, seksuologiem, czy dietetykiem, a dotychczas brakowało na to pomieszczeń.

    Idee przyświecające zakładaniu i funkcjonowaniu ZAZ-ów są oczywiste, ale skąd właściwie pochodzą pieniądze na zbilansowanie budżetów takich z jednej strony instytucji, ale z drugiej jednak firm, które muszą odnaleźć się na wolnym rynku?

    – Właśnie przygotowuję budżet już na przyszły rok. Generalnie PZAZ-y funkcjonują na zasadzie, że dostają od państwa ustalony algorytm. To jest kwota stała. W tym roku jest to 38 tysięcy złotych na jednego pracownika z niepełnosprawnością, czyli w naszym przypadku są to 2 miliony 926 tysięcy złotych na 77 osób. Tych pieniędzy nie można jednak wydać na wypłaty dla osób z niepełnosprawnościami, na nie trzeba pozyskać środki ze sprzedaży usług. Po wypłacie wynagrodzeń należy wystąpić do PFRON-u o zwrot części pieniędzy z systemu odzyskiwania wynagrodzenia osób z niepełnosprawnościami. Kiedy zaczynaliśmy, było to około 68% zwrotu z wypłaty każdej osoby. Teraz to już jest tylko 42 %, czyli bardzo mało. Ja z tego systemu odzyskuję kwotę wynoszącą około 18% udziału w budżecie naszego PZAZ-u. Generalnie cały budżet składa się w 35% ze środków z PFRON-u, około 18% z systemu odzyskiwania wynagrodzeń, a ze sprzedaży usług 35%, 9,8 % dokłada marszałek, a 2% dokłada organizator. Kwotowo nasz budżet wynosi na ten rok 8,5 miliona zł.

    Które z oferowanych przez wałecki PZAZ usług przynoszą największe zyski?

    – U nas najważniejsze są gastronomia, pralnia i utrzymanie terenów zielonych, w których najmocniej zaznaczyliśmy się na rynku. Jeżeli chodzi o tereny zielone, to mamy stałą umowę z WSM. Na początku trochę się docieraliśmy, ale teraz Spółdzielnia jest zadowolona, i my też, bo mamy stałe zlecenie. Dbamy o osiedla Tysiąclecia, Chopina i Kościuszki. Mamy też nieduże zlecenie w Starostwie, a resztę robimy, kiedy jest czas. Mamy swoich stałych klientów, którzy zawsze do nas dzwonią na wiosnę albo na jesień.

    Pralnią jesteśmy jedyną w okolicy, jest tylko kilka punktów pralniczych, obsługiwanych przez firmy nawet spoza województwa. Robimy dobrą robotę. Ostatnio przyjechało małżeństwo, zachwycali się, jak cudnie pachną ich pościel i odzież, jak to jest wyprasowane. Powiedzieli, że jesteśmy niesamowici. I takie otrzymujemy też komentarze i pochwały. Więc jeżeli chodzi o konkurencję, to na tym rynku jej nie ma, ale wchodzą inne firmy z całej Polski, nastawione na duży obrót. Parę razy przegraliśmy przetarg na obsługę ośrodka na Bukowinie, bo wszedł potentat z Polski, którego stać było na dyktowanie niskich cen. W końcu – po siedmiu latach mojego przekonywania, że klauzula społeczna to jest coś, z czego warto skorzystać – udało nam się. I Bukowina chyba się przekonała, że było warto, ponieważ jeżeli trzeba, to my jedziemy do nich więcej razy, niż to wynika z umowy, a kiedy trzeba, podrzucamy pranie przed piętnastą, bo są różne sytuacje.

    Jeżeli chodzi o gastronomię, to jest to ta trzecia, przynosząca nam największe przychody, ale najbardziej wymagająca branża, w której działamy. Decyzja i ocena zawsze należą do klienta, ale zaznaczyliśmy się na rynku. Jest wielu klientów, którzy wracają do nas, mają np. trójkę dzieci i na każdej uroczystości są u nas. Bywało, że ktoś przyjechał na dożynki, na których robiliśmy catering, zasmakował, zobaczył, jak to wszystko wygląda i podjął decyzję, że to my musimy zrobić imprezę na pięćset osób w Człopie. I zrobiliśmy! Zresztą ten dział jest tak prężny, że gdybyśmy przyjmowali każde zlecenie, to chyba nie chodzilibyśmy do domów spać… Musieliśmy troszeczkę zwolnić, bo dla mnie człowiek jest ważny.

    Dziękujemy za rozmowę i życzymy jak najszybszej realizacji tych ambitnych planów!

    Starosta Bogdan Wankiewicz o rozbudowie PZAZ

    – Każda inwestycja, którą realizujemy w ramach działań społecznych – a jest to taka właśnie inwestycja, która ma służyć osobom szczególnie skrzywdzonym przez różnego rodzaju schorzenia – jest bardzo ważna. Chcemy poszerzyć cały zakres naszej działalności po to, żeby jak największa grupa osób z różnymi schorzeniami mogła znaleźć miejsce dla siebie w realizacji swoich marzeń zawodowych. Pamiętam przy realizacji pierwszego obiektu, kiedy ci ludzie po raz pierwszy trafili tam do pracy, to widziałem jaka to była dla nich radość.

    Rehabilitacja zawodowa jest bardzo ważna, bo daje danej osobie, służącej innemu człowiekowi, poczucie potrzeby. Że tak, jestem niepełnosprawny, ale chcę pomóc poprzez swoją pracę również tym, którzy są sprawni. To było rewelacyjne.

    Znalazła się kolejna taka możliwość, żeby rozszerzyć tę działalność o pralnie szpitalne. Były pralnie dla zwykłych obywateli, którzy mogą przyjechać, złożyć zamówienie, które zostanie świetnie zrealizowane. Ja osobiście też z tego korzystam. Ale mamy w naszym powiecie dwa szpitale i chcieliśmy wykorzystać nasz potencjał na pranie dla tych jednostek, które przecież i tak muszą to zlecać. Więc dlaczego nie naszemu Zakładowi? Warunek był jeden: musi być pralnia z przegrodą, służąca właśnie do takich celów pracy. No i to się udało.

    Złożyliśmy wniosek do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego i otrzymaliśmy dofinansowanie z Priorytetu 5 Fundusze Europejskie na rzecz przyjaznego mieszkankom i mieszkańcom Pomorza Zachodniego kwotę 11 088 919,78 zł złotych, a całość inwestycji opiewała na ponad 16 milionów. Otrzymaliśmy dodatkowo prawie 1,8 mln zł ze środków PFRON. Cieszy nas przede wszystkim to, że w PZAZ znajdzie pracę dodatkowych kilkanaście osób. To naprawdę jest już znacząca firma pod względem wielkości zatrudnienia na terenie naszego powiatu. Uważam, że dalej musimy szukać rozwiązań i modernizować to, co już jest, chcemy np. powiększyć restaurację o dodatkowych 50 miejsc, żeby do 100 osób mogło z niej korzystać jednocześnie. Równie ważny element to rehabilitacja zdrowotna, czyli wszystkie urządzenia, które są potrzebne do rehabilitacji muszą się znaleźć w jednej sali, więc musimy ją powiększyć dwukrotnie w stosunku do tego, co jest dotychczas.

    Mamy też dalsze plany, dotyczące osób niepełnosprawnych. Chcielibyśmy wybudować dla nich dwa budynki trzyrodzinne. Pracujemy nad tym, szukamy możliwości, żeby osoby pracujące z niepełnosprawnością mogły być wspomagane również poprzez mieszkania, otoczone ścisłą opieką dyrekcji PZAZ.

    Tekst płatny


    Źródło: Info Wałcz (info-walcz.pl)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?