
„W 2033 roku Wałcz to (będzie – dop. aut.) zielone, nowoczesne i dobrze zarządzane miasto – atrakcyjne do życia, pracy, wypoczynku. Miasto oferujące wysokiej jakości usługi publiczne, dostęp do mieszkalnictwa, bezpieczną przestrzeń.” A to wszystko dzięki temu, że Wałcz „wykorzysta swoje
„W 2033 roku Wałcz to (będzie – dop. aut.) zielone, nowoczesne i dobrze zarządzane miasto – atrakcyjne do życia, pracy, wypoczynku. Miasto oferujące wysokiej jakości usługi publiczne, dostęp do mieszkalnictwa, bezpieczną przestrzeń.”
A to wszystko dzięki temu, że Wałcz „wykorzysta swoje położenie, wzmocni przedsiębiorczość i innowacje, ochroni środowisko i walory przyrodnicze, rozwinie się turystycznie i przyciągnie nowych inwestorów, ochroni ludność, przeciwdziała negatywnym skutkom depopulacji i starzenia się społeczeństwa.”
Taka jest wizja rozwoju Wałcza według dyskutowanej obecnie „Strategii Rozwoju Gminy Miejskiej Wałcz na lata 2026 – 2033”.
Pierwsza myśl, jaka nasunęła mi się po zapoznaniu się z tym, skądinąd optymistycznym, obrazem przyszłości, była taka, że skoro tak ma być dopiero w 2033 roku, to znaczy, że nie jest tak obecnie. I szczerze mówiąc nie byłbym zadowolony, gdyby taka diagnoza dnia dzisiejszego wymuszała określenie przytoczonej wizji.
Jak można się domyślić, jestem świeżo po lekturze Strategii rozwoju Wałcza do 2033 r. Nie jestem znawcą upoważnionym do szczegółowej oceny tego dokumentu, ale mogę powiedzieć, że czyta się go dobrze, że żadna ze 125 stron nie wywołała u mnie ziewania. Pewnie fachowcy ocenią tę Strategię dobrze. Uważam wręcz, że język urzędowy uzasadnia użycie takich sformułowań, jak: dokument został przygotowany poprawnie pod względem formalnym i merytorycznym, strategię oparto na rzetelnej diagnozie społeczno-gospodarczej oraz na procesie konsultacji społecznych, a ponadto, że dokument zachowuje zgodność z krajowymi i regionalnymi dokumentami strategicznymi oraz spełnia wymagania ustawowe. Na pewno nie zmienią tej oceny przykładowe drobne niedociągnięcia typu informacyjnego, jak chociażby przypisanie szpitalowi wojskowemu funkcjonowania w nim nieodżałowanego oddziału neurologii, czy odmłodzenia Wałcza o jeden rok poprzez datowanie uzyskania przez niego praw miejskich na 1304 rok.
Może dlatego, że jestem zwolennikiem takich opracowań, to pozwolę sobie poruszyć jeszcze wybrane dwie kwestie.
Pierwsza, to strategia dla oświaty. Jeżeli miasto prowadzi 4 szkoły podstawowe, a prognozy demograficzne wskazują na dalszy spadek liczby uczniów, to brakuje mi w Strategii wariantów działań. Przedstawienie obecnej sytuacji i wskazanie zagrożenia możliwości zamykania placówek oświatowych, czyli ograniczenia – wykazanej jako mocnej strony – rozbudowanej sieci podmiotów edukacyjnych, to zbyt mało. Temat oświaty szczególnie przykuł moją uwagę, ponieważ w trakcie czytania Strategii przypomniały mi się dyskusje toczone na Sesjach RM o problemach wałeckich szkół, wywoływane głównie przez radną Bogusławę Towalewską i próba obniżenia ich powagi chociażby pytaniem takim, jakie ostatnio zadał Bogusławie Towalewskiej radny Piotr Filipak: dlaczego pani tak nie lubi tych nauczycieli?
Druga, to efekt wysłuchania rozmowy panelistów o sztucznej inteligencji, odbytej w czasie Festiwalu Dwóch Jezior. Może dlatego, że cały czas jestem pod jej wrażeniem, to brakuje mi w Strategii wzmianki o wpływie AI na rozwój Wałcza w okresie do 2033 roku. Sztuczna inteligencja nie jest już trendem – jest czynnikiem strategicznym. Wydaje mi się, że już dzisiaj można mieć pewność, iż w 2033 roku sztuczna inteligencja będzie wpływać na wszystkie obszary funkcjonowania samorządu.
Kończąc chcę zapewnić, że jako ten, który powoduje, że rośnie współczynnik obciążenia demograficznego osobami starszymi, który przyśpiesza proces starzenia się Wałczan i przez którego rośnie liczba osób w wieku poprodukcyjnym – z wielką nadzieją będę oczekiwał 2033 roku.
Marek Pawłowski
Źródło: Info Wałcz (info-walcz.pl)