Komentarz naczelnego: Państwo prawa kończy się tam, gdzie zaczyna się urząd? Są dwie Polski. Pierwsza to ta, którą codziennie poznają mieszkańcy. Tam wszystko musi się zgadzać. Deklaracja śmieciowa, pozwolenie, zgłoszenie, termin, podpis, załącznik. Wystarczy pomyłka lub przekroczenie terminu, aby pojawiło się wezwanie, kara albo decyzja administracyjna. Druga Polska zaczyna się za drzwiami urzędu. Tam od lat można funkcjonować w przekonaniu, że skoro „wszyscy wiedzą”, to dokumenty nie są już tak ważne. Od wielu miesięcy publikujemy materiały dotyczące systemu gospodarowania odpadami w Gminie Goleniów. Analizujemy uchwały, decyzje administracyjne, dokumenty przetargowe i odpowiedzi udzielane w trybie dostępu do informacji publicznej. Nie są to przypuszczenia ani plotki. To dokumenty. W przypadku PSZOK-u pojawia się zasadnicze pytanie: gdzie znajduje się dokument ustanawiający obecny punkt przy ul. I Brygady Legionów jako element gminnego systemu gospodarowania odpadami? To pytanie nie pojawiło się wczoraj. O niespójnościach związanych z funkcjonowaniem PSZOK informowaliśmy jeszcze w czasie, gdy Burmistrzem był Robert Krupowicz, a jego zastępcą Tomasz Banach. Przez lata nie zdecydowano się jednak uporządkować sprawy w sposób, który rozwiałby wszelkie wątpliwości. Dziś władzę sprawuje Krzysztof Sypień. Minęły kolejne miesiące. Dokumentów nadal nie pokazano. Tymczasem mieszkańcom nieustannie przypomina się o obowiązkach. Każda deklaracja musi być zgodna z przepisami. Każdy przedsiębiorca ma prowadzić ewidencję zgodnie z ustawą. Każdy właściciel nieruchomości ma przestrzegać regulaminów i terminów. I bardzo dobrze. Prawo powinno obowiązywać wszystkich. Problem zaczyna się wtedy, gdy od mieszkańca wymaga się bezwzględnego przestrzegania przepisów, a wobec własnych działań administracja przyjmuje zasadę: „jakoś to działa”. Państwo prawa nie polega na tym, że obywatel ma obowiązki, a urząd przywileje. Jeżeli system gospodarowania odpadami kosztuje mieszkańców dziesiątki milionów złotych, to każdy jego element powinien być udokumentowany w sposób niebudzący żadnych wątpliwości. Nie dlatego, że oczekuje tego redakcja Goleniow.net. Dlatego, że oczekuje tego prawo i mieszkańcy finansujący cały system. Dlatego właśnie poparliśmy petycję o przeprowadzenie niezależnej kontroli. Nie po to, aby kogokolwiek „rozliczać politycznie”. Nie po to, aby prowadzić kolejną lokalną wojnę. Kontrola jest po to, aby zakończyć wszelkie spekulacje. Jeżeli wszystko zostało zorganizowane prawidłowo, kontrola to potwierdzi. Będzie to najlepsza odpowiedź dla mieszkańców. Jeżeli natomiast okaże się, że przez lata funkcjonowano w oparciu o rozwiązania nieprzystające do obowiązujących przepisów, mieszkańcy również mają prawo o tym wiedzieć. Jawność nie jest zagrożeniem dla samorządu. Chyba, że zasada Premiera Tuska – cyt. „prawo będziemy stosować tak jak je rozumiemy” dotyczy postępowania urzędników miejskich, to mamy Państwo w Państwie i zwykli obywatele nie mają szans na przestrzeganie prawa prze urzędy zapisanego w ustawach. Zagrożeniem jest sytuacja, w której pytania o dokumenty traktowane są jak atak, zamiast jako element obywatelskiej kontroli. Bo urząd nie istnieje po to, aby mieszkańcy ufali mu bezwarunkowo. Urząd istnieje po to, aby na to zaufanie każdego dnia uczciwie zasługiwać. Andrzej Bugajski Redaktor Naczelny Goleniow.net
Źródło: goleniow.net