RAK
    Od kortów w Wałczu po kulinarną przygodę na Ukrainie.

    Od kortów w Wałczu po kulinarną przygodę na Ukrainie.

    1791 odsłon
    Od kortów w Wałczu po kulinarną przygodę na Ukrainie.

    Od kortów w Wałczu po kulinarną przygodę na Ukrainie.

    nany z ról na Netfliksie, scenach teatralnych i ukraińskich planach zdjęciowych. Tomasz Sobczak, ceniony aktor i reżyser, odwiedził Wałcz, by w ramach Festiwalu Dwóch Jezior porozmawiać z mieszkańcami o życiowym dobrostanie. W szczerej rozmowie z Heleną Graczyk opowiada o tym, dlaczego uciekł z teatralnego etatu, jak uczył się piec chleb na włoskich drożdżach i co łączy go z wałecką Bukowiną.

    Z Tomaszem Sobczakiem, znanym i cenionym aktorem, rozmawia Helena Graczyk.

    Helena Graczyk: Co skłoniło Pana do odwiedzenia naszego miasta?

    Tomasz Sobczak: Przyjechałem na zaproszenie psychologa Adriana Zalewskiego. Zaproponował mi udział w panelu dyskusyjnym o dobrostanie, który odbywa się w ramach Festiwalu Dwóch Jezior w Wałczu. Chciałem przedstawić swój punkt widzenia i podzielić się osobistymi doświadczeniami związanymi z radzeniem sobie z przeciwnościami losu. Sam mam dzieci, które staram się przygotować na życiowe wyzwania. Z racji wykonywanego zawodu mam stały kontakt z tysiącami rodaków, więc tych obserwacji zebrało się naprawdę sporo.Zaproszenie przyjąłem bez wahania również dlatego, że mam świetne relacje z mieszkańcami Wałcza – wielokrotnie grałem tu przecież w turniejach tenisowych gwiazd na tutejszej Bukowinie. Organizatorom festiwalu należą się duże brawa za włączenie tego tematu do programu. Ludzie potrzebują dziś wiedzy, jak radzić sobie z negatywnymi skutkami współczesnej cywilizacji. Jak to się stało, że został Pan aktorem?

    To dość zabawna historia. Przeżyłem rodzaj nagłego olśnienia, bo wcześniej zupełnie nie wiedziałem, co chcę w życiu robić. Jako nastolatek miałem specyficzne podejście – wydawało mi się, że nadaję się do wszystkiego i mogę być każdym. Wtedy uświadomiłem sobie, że istnieje zawód, który idealnie na to pozwala. Aktorstwo daje szansę na odkrywanie w sobie skrajnie różnych talentów, np. nauki jazdy tirem.Przed wybuchem wojny bardzo dużo grałem w ukraińskich produkcjach. W jednej z nich wcieliłem się w rolę kucharza. Wymagało to ode mnie spędzenia wielu godzin w kuchni pod okiem wybitnych szefów kuchni. Proszę mi wierzyć, prywatnie kuchnia nie jest moim ulubionym miejscem na ziemi! Choć było to fascynujące doświadczenie, bo nauczyłem się m.in. wypiekać chleb na specjalnych drożdżach sprowadzanych prosto z Włoch. O finał tego testu moich kulinarnych talentów wolałbym jednak nie być pytany (śmiech). Gdzie obecnie Pan mieszka?

    W Warszawie, w urokliwym miejscu blisko centrum – na Saskiej Kępie. To prawdziwa mekka artystów. Jest tu klimatyczny skwerek Agnieszki Osieckiej, mnóstwo kawiarni. Mówiąc krótko: to świetna przestrzeń do życia. Jakie ma Pan plany zawodowe na najbliższą przyszłość?

    Nie ukrywam, że tęsknię za teatrem, bo chwilowo na scenie nie występuję, ale działam intensywnie na innych polach. Ostatnio zadebiutowałem w nowej roli i wyreżyserowałem serial audio dla Audioteki pod tytułem „Rój dronów”. Niedługo na Netfliksie odbędzie się też premiera serialu „Idź przodem, bracie”, w którym gram rolę drugoplanową. Jesienią być może pojawi się kolejny projekt telewizyjny, ale to na razie wczesne rozmowy, więc nie zapeszam. Czy planuje Pan jeszcze powrót na stałe do teatru?

    Spędziłem dziesięć lat na etacie w teatrze w Legnicy. Po tym czasie uznałem, że mam już za sobą ten etap życia i nie planuję powrotu do stałej pracy w tej formule. Teatr jest aktorowi niezbędny do rozwoju, ale obecnie wybrałem inny kierunek.Teraz próbuję „rozkręcić” pewną wspaniałą historię. Napisałem projekt uchwały dla Rady Miasta Kołobrzeg, ponieważ jestem mocno związany z tamtym regionem. Staram się powoli, „małą łyżeczką”, procedować tę inicjatywę. Przyszłość pokaże, co z tego wyjdzie.Na koniec chciałbym dodać, że bardzo cieszyłem się na spotkanie z mieszkańcami Wałcza, jednak wczoraj dotarła do mnie smutna wiadomość o śmierci Karola Stopy. Był naszym ulubionym komentatorem sportowym, człowiekiem pełnym ciepła i przyjacielskiej empatii. Na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Dziękuję za rozmowę.

    Również dziękuję

    Co sądzisz na ten temat?


    Źródło: extraWałcz (extrawalcz.pl)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era