
Pięć, sześć, siedem, a być może nawet dziewięć milionów złotych mogą kosztować tramwaje wodne planowane w Świnoujściu. Projekt ma zostać uruchomiony, jeżeli miasto podpisze porozumienie z Zarządem Morskich Portów Szczecin i Świnoujście oraz GAZ-SYSTEM. Kwota robi ogromne wrażenie, ale jeszcze ważniejsze od samej ceny jest pytanie, skąd mają pochodzić te pieniądze i komu ten projekt rzeczywiście będzie służył. Czy środki przeznaczone na tramwaje wodne pochodzą z puli, która miała stanowić rekompensatę dla mieszkańców Warszowa w związku z rozwojem portu i planowaną budową terminala kontenerowego? Czy mieszkańcy dzielnicy, która od lat ponosi ciężar sąsiedztwa wielkich inwestycji przemysłowych i portowych, zostaną odsunięci na dalszy plan, ponieważ władze miasta uznały, że ważniejsza jest obsługa ruchu turystycznego? Dziewięć milionów to dopiero początek kosztów Zakup lub uruchomienie tramwajów wodnych to nie koniec wydatków. Potrzebne będą odpowiednie nabrzeża, przystanki, infrastruktura techniczna, obsługa, załogi, paliwo, ubezpieczenia, serwis i bieżące remonty. Każdego roku utrzymanie takiego systemu może kosztować kolejne setki tysięcy, a być może nawet miliony złotych. Mieszkańcy powinni więc poznać nie tylko koszt uruchomienia projektu, ale również pełną prognozę jego późniejszego finansowania. Kto będzie pokrywał te wydatki? Miasto, spółki portowe, GAZ-SYSTEM czy mieszkańcy z lokalnego budżetu? Ile będzie kosztował bilet? Czy tramwaj wodny będzie rzeczywiście służył mieszkańcom, czy stanie się przede wszystkim kolejną atrakcją dla turystów? Kto na tym naprawdę zarobi? Najważniejsze pytanie dotyczy jednak tego, kto odniesie największe korzyści z uruchomienia tramwajów wodnych. Czy projekt poprawi codzienne życie mieszkańców Świnoujścia, czy może będzie wspierał przede wszystkim działalność jednego lub dwóch przedsiębiorców związanych z turystyką? Jeżeli publiczne miliony mają zostać przeznaczone na projekt, który zwiększy ruch turystyczny i obroty prywatnych firm, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jakie korzyści otrzyma w zamian całe miasto. Nie można dopuścić do sytuacji, w której koszty zostaną poniesione ze środków publicznych, a zyski trafią do wąskiej grupy podmiotów. Każde wiadro ma dno Pieniądze przeznaczone na rekompensaty i rozwój prawobrzeża nie są nieograniczone. Każde wiadro ma dno. Jeżeli dziś wyciągniemy z niego dziewięć milionów złotych na tramwaje wodne, jutro mogą pojawić się kolejne wydatki na nabrzeża, przystanki, utrzymanie jednostek i bieżącą obsługę systemu. Czy wtedy wystarczy środków na inwestycje, których naprawdę potrzebują mieszkańcy Warszowa? Na remonty dróg, chodników, poprawę bezpieczeństwa, tereny rekreacyjne, komunikację, ochronę przed hałasem i skutkami rozwoju portu? Czy zamiast trwałych inwestycji dla mieszkańców powstanie sezonowa atrakcja, której głównym zadaniem będzie przewożenie turystów? Mieszkańcy mają prawo poznać projekt porozumienia Władze miasta powinny przedstawić pełne informacje jeszcze przed podpisaniem dokumentów. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć: Skąd dokładnie pochodzą pieniądze na tramwaje wodne? Jaka jest całkowita wartość projektu? Ile będą kosztowały nabrzeża i infrastruktura? Kto będzie właścicielem jednostek? Kto zostanie operatorem tramwajów wodnych? Czy operator zostanie wybrany w otwartym przetargu? Ile wyniosą roczne koszty utrzymania? Czy środki pochodzą z rekompensat przeznaczonych dla Warszowa? Jakie bezpośrednie korzyści otrzymają mieszkańcy prawobrzeża? Bez odpowiedzi na te pytania trudno mówić o przejrzystym i odpowiedzialnym gospodarowaniu publicznymi pieniędzmi. Co jest ważniejsze dla Świnoujścia? Władze miasta muszą jasno określić swoje priorytety. Czy ważniejsze jest finansowanie projektu turystycznego, który może przynieść korzyści niewielkiej grupie przedsiębiorców? Czy ważniejsze są potrzeby mieszkańców Warszowa, którzy każdego dnia żyją obok terminali, portu, ciężkiego transportu i wielkich inwestycji? To nie są pieniądze prezydenta, urzędników ani prywatnych firm. To środki, które powinny służyć mieszkańcom. Dlatego zanim podpisane zostanie jakiekolwiek porozumienie, władze Świnoujścia powinny pokazać dokument, przedstawić pełny kosztorys i wyjaśnić, kto naprawdę skorzysta na tramwajach wodnych. Bo kiedy z publicznego wiadra zniknie dziewięć milionów złotych, może się okazać, że dla mieszkańców Warszowa znowu zabraknie pieniędzy. Pytania i odpowiedzi Ile mogą kosztować tramwaje wodne w Świnoujściu? Według pojawiających się informacji koszt projektu może wynieść od pięciu do nawet dziewięciu milionów złotych. Nie jest jednak jasne, czy kwota obejmuje także budowę nabrzeży i późniejsze utrzymanie systemu. Kto ma finansować tramwaje wodne? Projekt ma być związany z porozumieniem miasta, Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście oraz GAZ-SYSTEM. Mieszkańcy powinni poznać dokładny podział kosztów. Czy pieniądze mogą pochodzić z rekompensat dla Warszowa? To jedno z najważniejszych pytań wymagających oficjalnej odpowiedzi. Jeżeli środki miały wspierać mieszkańców prawobrzeża, należy ujawnić, jaka część zostanie przeznaczona na tramwaje wodne. Kto będzie obsługiwał tramwaje wodne? Nie wiadomo jeszcze, kto zostanie operatorem systemu i na jakich zasadach zostanie wybrany. Władze powinny zapewnić otwartą i przejrzystą procedurę. Czy tramwaje wodne będą służyły mieszkańcom? Wszystko zależy od trasy, częstotliwości kursów, cen biletów i całorocznej dostępności. Bez tych informacji nie można ocenić, czy będzie to transport publiczny, czy głównie sezonowa atrakcja turystyczna. Czy pieniądze dla Warszowa trafią na obsługę turystów
POROZUMIENIE ZA PLECAMI MIESZKAŃCÓW WARSZOWA? DLACZEGO WŁADZE ŚWINOUJŚCIA NIE CHCĄ POKAZAĆ PROJEKTU DOKUMENTU? ŚWINOUJŚCIE. 5.000.000 Z BUDŻETU MIASTA NA MODERNIZACJE KORTÓW TENISOWYCH – CZY TO NAJWAŻNIEJSZA INWESTYCJA W MIEŚCIE? ROZKMINKA Z SAMOCHODU CO W MIEŚCIE „PISZCZY” – ŚWINOUJŚCIE – VIDEO The post Miliony na tramwaje wodne. Czy pieniądze dla Warszowa trafią na obsługę turystów? appeared first on Świnoujście .
Źródło: eŚwinoujście (eswinoujscie.pl)