RAK
    Mecenas Stępień: Teatr po zmroku, czyli kultura bez ministerstwa

    Mecenas Stępień: Teatr po zmroku, czyli kultura bez ministerstwa

    3106 odsłon
    Zachodniopomorskie

    Mecenas Stępień presents a concept titled "Theater after dark," advocating for a model of culture that operates independently, "without a ministry." This suggests an exploration of alternative organizational or funding structures for cultural institutions.

    Z ławy obrońcy i kibica (134) Pani Alina Kornecka i jej małżonek Marek zaprosili mnie w sobotni wieczór na spektakl po zachodzie słońca pod tytułem „Zaczarowany Nenufar”. Małżonkowie Korneccy są właścicielami pięknego, dużego stawu (ok. 1,5 ha), położonego na skraju Dębicy w gminie Rymań, wśród lasu i w pobliżu Dębowej Góry, która góruje nad ich posiadłością. Pani Alina Kornecka jest nauczycielką w szkole w Rymaniu i poetką, która ma w swoim dorobku kilka tomików wierszy, których jestem szczęśliwym posiadaczem.

    Idąc z przyjaciółmi do tego teatru na wolnym powietrzu byłem przekonany, że Alina Kornecka przeczyta swoje najnowsze wiersze. Zaskoczenie było pełne, albowiem stuosobowa widownia miała okazję podziwiać w naturalnej scenerii stawu, lasu, ognisk i pochodni spektakl teatralny z udziałem dwudziestu aktorów, oprawiony bogatą muzyką. Pani Alina Kornecka napisała scenariusz sztuki dotyczący baśniowych wydarzeń z udziałem króla Góry Dębowej, rusałek, wrednych wiedźm, młodego Janka zakochanego w Zosi koronczarce i innych jeszcze postaci, które trudno spamiętać. Nie będę opowiadał baśniowej fabuły, ale zgodnie z regułami gatunku, wszystko dobrze się skończyło i młody Janek, pomimo różnych przeszkód, poślubił Zosię koronczarkę i żyli długo i szczęśliwie, a po śmierci przemienili się w dwa, piękne, białe łabędzie, które widzowie mogli podziwiać pływające po stawie.

    Przedstawienie teatralne zaczęło się po zapadnięciu zmroku, ale scena (brzeg stawu) była dobrze oświetlona ogniskiem i pochodniami. Ponad godzinny spektakl był dobrze wyreżyserowany. Akcja toczyła się dynamicznie, a aktorzy zachowywali się w pełni profesjonalnie. Po zakończeniu widowiska widzowie na stojąco przez długie minuty oklaskiwali artystów, a przede wszystkim małżonków Korneckich, którzy oprócz licznych obowiązków organizatorskich, byli również aktorami.

    Po spektaklu pytałem państwa Korneckich, kto był sponsorem przedstawienia. Uzyskałem odpowiedź, że spektakl powstał tylko i wyłącznie ze środków państwa Korneckich, z bardzo istotną pomocą ich przyjaciół, którzy oprócz występu jako aktorzy, przygotowywali kostiumy i elementy scenografii. Gmina pożyczyła ławki oraz elementy nagłośnienia. Największą trudność sprawiał fakt, iż nad stawem nie ma energii elektrycznej, a mikrofony mogły działać tylko dzięki pracy dwóch agregatów.

    Okazuje się, że można tworzyć kulturę bez milionowych dotacji, bez Ministerstwa Kultury i bez urzędników z wydziałów kultury. Na przykładzie państwa Korneckich widać, że ludzie mają wewnętrzną potrzebę pracy społecznej, tworzenia kultury i dzielenia się nią z innymi. Dzięki temu spektaklowi mieszkańcy Dębicy i okolicznych miejscowości mogli spotkać się w pięknym miejscu i pożytecznie, miło spędzić czas – bez polityki, telewizji, komputerów. Najważniejsze to nie przeszkadzać ludziom, a do tworzenia kultury nie są potrzebne żadne organizacje ani urzędnicy, ani nawet pieniądze państwowe.

    Z podziękowaniami za artystyczne doznania i trud włożony w wystawienie sztuki.

    Adwokat Edward Stępień


    Źródło: Miastokolobrzeg.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era