Klient zapłaci za błąd Enei? Działalność bez… działalności
Mieszkanka Łobza, pani Elżbieta (dane znane redakcji) nie mogła uwierzyć w informację, którą otrzymała od dystrybutora energii elektrycznej – Enei. Bo dowiedziała się niespodziewanie, że prowadzi działalność gospodarczą, choć całe swoje zawodowe życie przepracowała w oświacie, mając pełny etat.
Mało tego, za to, że o tym nie wiedziała otrzymała karę w postaci karnych odsetek, na kwotę blisko dwustu złotych. A było tak.
W 1988 roku, posługując się wymaganymi danymi, w tym numerem NIP, podpisała umowę z Zakładem Energetycznym Gryfice, jako klient indywidualny. Do grudnia 2025 roku otrzymywała faktury za zużycie energii elektrycznej, które terminowo regulowała. W marcu tego roku dokonywany był w jej miejscu zamieszkania odczyt licznika. Pani Elżbiety nie było akurat w domu.
– Po powrocie podałam stan licznika osobie, który dokonywał odczytu, faktury jednak nie otrzymałem. Podobna sytuacja miała miejsce w czerwcu. I to już mnie poważnie zaniepokoiło, bo w bieżącym roku nie otrzymałem żadnej faktury.
Nasza Czytelniczka postanowiła sprawę wyjaśnić. Po długim oczekiwaniu w słuchawce odezwał się głos pracowniczki Enei, która poinformowała panią Elżbietę o tym, że prowadzi ona…działalność gospodarczą i jest zarejestrowana jako klient biznesowy i uprzejmie połączyła ją, jak powiedziała do „biura klienta biznesowego”. Nikt jednak telefonu od niej nie odbierał. Po godzinie oczekiwania zrezygnowała i postanowiła zrobić to później.
Kolejne próby kontaktu ze wspomnianym „biurem” także nie przyniosły rezultatu. Nikt nie odbierał. Pani Elżbieta wiedziała już, że Enea podczas wprowadzenia krajowego systemu e-faktur zakwalifikowała ją jako klienta biznesowego bez żadnej weryfikacji. Mimo tego ewidentnego błędu zaniepokojona brakiem faktury wpłaciła wcześniej na konto dystrybutora 800 złotych, obawiając się odcięcia dostaw prądu, co wiązałoby się z kolejnymi kosztami. Z informacji uzyskanej w infolinii dowiedziała się kilka dni temu, że będzie musiała zapłacić karne odsetki. Za błąd, którego nie popełniła.
Próby dodzwonienia się do biura klienta biznesowego, wielokrotnie podejmowane, na razie się nie powiodły. Pani Elżbieta postanowiła zatem przesłać pismo mailem do Enei, bo uznała, że po pierwsze – nie może ponosić kosztów za błąd, którego nie popełniła, po drugie zaś uznała, że godziny zmarnowane przy telefonie, którego nikt nie odbiera, można wykorzystać inaczej. Czy doczeka się reakcji na maila?
(mo)
Źródło: Kurier Szczeciński (24kurier.pl)