Burmistrz Kalisza Pomorskiego Krzysztof Kurowski poinformował, że starania o odzyskanie terenów poligonowych zakończyły się sukcesem. Informacja wywołała falę komentarzy i oburzenia po stronie mieszkańców oraz samorządowców z Ińska. – Mamy sukces! Wniosek gminy Kalisz Pomorski o odzyskanie utraconych ziem został zaakceptowany w całości. Został już wpisany do projektu rozporządzenia ministra. Rozporządzenie ma zostać podjęte jeszcze w lipcu br. Ziemie wrócą do nas 1 stycznia 2028 roku, 336 hektarów – przekazał burmistrz Kurowski. To kolejny zwrot w wieloletnim sporze Przypomnijmy, tereny poligonowe w okolicach Studnicy trafiły do gminy Ińsko z początkiem 2024 roku. Był to efekt kilkuletnich starań poprzednich władz samorządowych, które argumentowały, że mieszkańcy ponoszą skutki funkcjonowania poligonu, od hałasu po zniszczenia infrastruktury drogowej i budynków powodowane intensywnym ruchem ciężkiego sprzętu wojskowego. Wraz z terenami do budżetu Ińska zaczęło trafiać około 200 tys. zł rocznie z tzw. podatku poligonowego. Już podczas kampanii wyborczej obecne władze Kalisza Pomorskiego zapowiadały jednak, że podejmą działania, by odzyskać utracone grunty. Jak się okazuje, ich starania przyniosły efekt. W Ińsku nie kryją rozczarowania Na decyzję błyskawicznie zareagowały władze i część mieszkańców gminy Ińsko. Przewodnicząca Rady Miejskiej w Ińsku Maria Żugaj podkreśla, że utrata terenów oznacza nie tylko uszczuplenie dochodów gminy, ale również odebranie środków, które mogły być przeznaczane na poprawę bezpieczeństwa mieszkańców miejscowości sąsiadujących z poligonem. – Trudno zaakceptować decyzje podejmowane bez uwzględnienia potrzeb lokalnych społeczności. Mieszkańcy mają prawo do bezpieczeństwa, poczucia stabilności oraz do tego, by ich głos był wysłuchany – napisała w mediach społecznościowych. Zaapelowała również o ponowne przeanalizowanie całej sprawy. Jeszcze ostrzej sytuację oceniają inni lokalni samorządowcy i byli radni. Zarzucają obecnym władzom Ińska brak skutecznych działań i zbyt małe zaangażowanie w obronę granic gminy. Przypominają, że poprzedni samorząd przez kilka lat zabiegał o pozyskanie tych terenów, prowadząc rozmowy na szczeblu ministerialnym. – Smutna prawda okazała się taka, że burmistrz Ińska wykazała się w dużej mierze absencją; wydaje mi się, że oczekiwano, iż wszystko „spadnie z nieba” – komentuje na swoim fejsbuku Michał Kupczyński , były zastępca burmistrza. – Dla mnie to przykład samorządowego lenistwa i braku działań organu jakim jest Burmistrz Ińska. Gdyby nie inicjatywa Starosty Stargardzkiego, prawdopodobnie nie przeprowadzono by konsultacji tak, jak trzeba. Uważam, że to bolesny przykład braku zaangażowania naszych władz lokalnych, po takim zaniedbaniu samorządowym trudno mi zrozumieć bierną postawę. – Wystarczył zaledwie rok, aby zaprzepaścić 4 lata ciężkich starań poprzednich władz – krytykuje Krzysztof Kalinowski z Ińska. – Liczby bolą i będą nas kosztować każdego kolejnego roku: ponad 330 hektarów utraconych terenów w Studnicy, ponad 200 000 złotych mniej z podatków co roku! Gdzie w tym czasie była Pani Burmistrz Ińska? Czy walczyła w ministerstwach? Rozmawiała z ministrami lub wojewodami? Nie! Burmistrz Ińska: będziemy walczyć Po ogłoszeniu decyzji burmistrz Ińska wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że gmina nie została zawiadomiona o posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, podczas którego opiniowano projekt rozporządzenia dotyczący zmiany granic. -Wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec sposobu procedowania tej sprawy oraz wobec samej decyzji o przyjęciu projektu Rozporządzenia, które pozostaje w sprzeczności z wolą mieszkańców naszej gminy oraz z przesłankami przyjętymi jako właściwe przez ten sam organ państwowy zaledwie kilka lat wcześniej – napisała w oświadczeniu Ewa Szkołut, burmistrz Ińska. – W związku z powyższym informujemy, że podejmiemy wszelkie dostępne działania w celu ochrony interesów mieszkańców. Władze Ińska podkreślają, że decyzja została podjęta mimo jednoznacznego sprzeciwu mieszkańców wyrażonego podczas konsultacji społecznych. Zapowiadają wykorzystanie wszystkich dostępnych środków, aby bronić integralności terytorialnej gminy i interesów jej mieszkańców. – Nie zgadzamy się z przyjętymi w projekcie Rozporządzenia rozwiązaniami dotyczącymi Gminy Ińsko oraz stanowiskiem Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego i będziemy konsekwentnie dążyć do obrony integralności terytorialnej naszej gminy oraz poszanowania demokratycznie wyrażonej woli mieszkańców – dodaje burmistrz. Mieszkańcy powiedzieli „nie” Przypomnijmy, że podczas konsultacji społecznych przeprowadzonych w gminie Ińsko wszystkie ważnie oddane głosy były przeciwko zmianie granic, oddano 640 głosów przeciw i ani jednego za. Również konsultacje przeprowadzone w powiecie stargardzkim pokazały zdecydowany sprzeciw mieszkańców. Spośród ważnych głosów aż 1560 było przeciw zmianom, a jedynie 63 osoby je poparły. Mimo tego procedura zmiany granic jest kontynuowana. Jeśli projekt rozporządzenia zostanie przyjęty zgodnie z zapowiedziami, od 1 stycznia 2028 roku blisko 336 hektarów terenów poligonowych ponownie znajdzie się w granicach gminy Kalisz Pomorski. Dla Ińska oznacza to utratę dochodów szacowanych na około 200 tys. zł rocznie oraz zakończenie jednej z największych samorządowych batalii ostatnich lat.
The post Kalisz Pomorski ogłasza sukces. W Ińsku oburzenie po decyzji dotyczącej terenów poligonu first appeared on Info Stargard .
Źródło: Info Stargard