
Ponad 30 złotych za gofra z bitą śmietaną i dodatkami, 20 złotych za piwo w nadmorskim barze i niemal 100 złotych za rybę z frytkami i surówką.
Ceny nad Bałtykiem poszły w tym roku w górę. O ile za nocleg zapłacimy minimalnie więcej, o tyle najbardziej w kieszeni uderzają ceny jedzenia.
- Rodzina przyjeżdża z trójką dzieci, nie czarujmy się, nie stać tej rodziny na wyjście na obiad, na gofry, na cokolwiek. Dzieci mają zachcianki - mówi turystka.
Co Państwa najbardziej zaskoczyło? Cena czego? - pyta reporterka.
- To, co dzieci, lody, gofry. - W restauracjach, najbardziej napoje w restauracji są drogie. Jedzenie bym powiedziała, że jeszcze w miarę ceny z tamtego roku, ale napoje poszły mega w górę - mówią turyści w Rewalu.
Te ceny nie szokują Wcale ekonomistki profesor Justyny Osuch-Mallett, jak mówi, w sezonie to nic innego jak ekonomia deptaka.
- Czyli im bliżej morza, im bliżej tłumów i im bardziej w sezonie, tym drożej - informuje Osuch-Mallett.
Jeśli ktoś nie chce przepłacać, powinien gofra, lodów czy rybki poszukać po prostu dalej od molo.
Edycja tekstu: Michał Tesarski