
fot.: Marta Ilkowska-Nowak 230 piskląt w 85 gniazdach - takim wynikiem zakończyła się akcja obrączkowania młodych bocianów na terenie powiatu tureckiego. Ale coroczna akcja to nie tylko obrączkowanie. Kto ma gniazdo na podwórku albo w najbliższym sąsiedztwie, ten czeka na czerwiec jak inni na święt
230 piskląt w 85 gniazdach - takim wynikiem zakończyła się akcja obrączkowania młodych bocianów na terenie powiatu tureckiego. Ale coroczna akcja to nie tylko obrączkowanie. Kto ma gniazdo na podwórku albo w najbliższym sąsiedztwie, ten czeka na czerwiec jak inni na święta w grudniu. Bo to święto i dla bocianów, i dla ludzi.
- Zawsze najpierw dzwonię i się umawiam - śmieje się Marta Ilkowska-Nowak z Turkowskiej Grupy OTOP. Już wtedy wie, że ludzie będą na nich czekać. Niektórzy przygotowują ciasto i kawę. Inni przychodzą po prostu zobaczyć ptaki i porozmawiać. Dzieci gospodarzy u których znajduje się gniazdo, z reguły nadają młodym imiona. I tak odbywa się to co roku.
Żeby zaobrączkować młodego bociana trzeba przede wszystkim dostać się na odpowiednią wysokość. A to nie takie łatwe - gniazda z reguły znajdują się przecież na kominach, dachach i słupach energetycznych. Dlatego nie obędzie się bez podnośnika i przeszkolonych pracowników. - Profesjonalnym wsparciem służy nam Energa, której pracownicy dobrze wiedzą jak postępować z młodymi bocianami - mówi ornitolożka. Po wjeździe podnośnikiem, pracownicy Energi po pierwsze sprawdzają czystość gniazda. Bo choć bociany wracają do swoich starych gniazd, co roku trochę je rozbudowują, wykorzystując to co znajdą, a ostatnio często są to po prostu… śmieci. - Plastikowe sznurki, torby, szmaty - niektóre z tych przedmiotów są dla nich śmiertelnym zagrożeniem i koniecznie trzeba je usunąć - wyjaśnia Marta. Trzeba też ustalić wiek piskląt. Optymalne do pomiarów i obrączkowania są 5-6 tygodniowe boćki. Takie, które same jeszcze nie wstają, a na widok ludzi wręcz udają nieżywe. Takie bociany trzeba zapakować w dużą torbę (idealnie do tego celu nadają się te plastikowe, niebieskie z IKEA) i zwieźć na dół.
Tam można już przystąpić do pracy badawczej. Najpierw obrączkowanie, i to podwójne. - Metalowa na lewą nogę, plastikowa z numerem, który pozwala zidentyfikować bociana - na goleń prawej. Potem pomiary. Mierzymy długość dzioba i skrzydła i ważymy młode - tłumaczy Marta.
Z długością dzioba piskląt bocianów związana jest matematyczna ciekawostka. Jeżeli podzielimy ją na trzy części, wynik wskazuje dokładną ilość dni, jakie liczy sobie pisklę.
W celach badawczych z gniazd zabiera się też inne rzeczy - np. pióra, których DNA pozwala stwierdzić czy młode są samicami czy samcami (bociany nie mają cech dymorficznych), jaja, a w tym roku wypluwki, czyli niestrawione resztki pokarmów, wypluwane przez ptaki. Potem jest jeszcze czas na zdjęcia, a następnie młode trafiają z powrotem do niebieskiej torby i są odstawiane do gniazd.
Jak się okazuje, bociany mają swoje ulubione gminy w naszym powiecie. Oczywiście jest to związane z ich położeniem, a co za tym idzie - ilością pożywienia dla młodych. W rankingu ilości bocianich nieruchomości zdecydowanie prowadzą gminy Dobra (20 gniazd) i Kawęczyn (18 gniazd). 12 gniazd sprawdzono na terenie gminy Tuliszków, 10 - w gminie Malanów. W gminie Turek znajdowało się 9 gniazd, na terenie gminy Przykona - 8, 7 w gminie Władysławów, a jedno w gminie Brudzew. - W tym roku w sumie udało się nam zaobrączkować 230 piskląt w 85 gniazdach, a przez siedem lat trwania akcji - 586 młodych - podsumowuje Marta Ilkowska-Nowak.
W polskiej tradycji ludowej pojawienie się bociana w pobliżu domu zwiastuje szczęście, dobrobyt i pomyślność. Uważa się, że ptaki te wybierają na swoje siedliska wyłącznie gospodarstwa należące do dobrych i uczciwych ludzi.
A ludzie odwdzięczają się boćkom najlepiej jak potrafią. Są uważni - to oni pierwsi widzą, że coś dziwnego dzieje się z ptakami. Prowadzą samodzielny monitoring - jak Dariusz Jaworski z Kawęczyna, który na swoim profilu w mediach społecznościowych dzieli się nagraniami z kamery. W czasie ubiegłotygodniowych upałów, mieszkańcy wsi Ugory (gm. Dobra), postanowili pomóc bocianim rodzicom i schłodzić młode wodą z ogrodowego węża. - Zauważyli, że dorosłe bociany nie tylko polewają pisklęta wodą przyniesioną w dziobach, ale i pryskają na nie kroplami ze skrzydeł i postanowili je wesprzeć - opowiada Marta Ilkowska-Nowak. W czasie pobytu u gospodarzy z Ugorów miała też okazję przejrzeć album ze zdjęciami wykonanymi przez ostatnie lata_. - Z kolei w Strachociach Kolonii (gm. Dobra) pani Ewa i pan Zbigniew opowiadali nam o początkach swojego gniazda, które sięgają lat 80_ - mówi.
A co zrobić, żeby mieć więcej bocianów w najbliższej okolicy? Kluczowa jest bioróżnorodność. Poczynając od upraw, kończąc na mieszkańcach pól i łąk. - Jeśli tylko będą łąki, będą owady, drobne zwierzęta i ptaki. Będą również bociany. Tego Wam i sobie życzymy na kolejne lata - mówi Marta Ilkowska-Nowak.
Tegoroczna akcja monitoringu gniazd i obrączkowania piskląt z programu poznania i ochrony bociana białego koordynowanego przez Małopolskie Towarzystwo Ornitologiczne i Stanisława Czyża, nie odbyłaby sie bez wsparcia turkowskiego oddziału firmy Energa (Henryka Duszy, Łukasza i Jacka Budki, Zbigniewa Przygońskiego i Arkadiusza Walczaka i Rafała Zielińskiego oraz kierownika Roberta Nowickiego), włodarzy gmin powiatu tureckiego (niektórzy nawet własnoręcznie obrączkowali pisklęta) oraz wszystkich ludzi zaangażowanych w projekt. W obrączkowaniu i pomiarach piskląt pomagały członkinie grupy OTOP Turek: Kasia Kąciak i Iwona Rylska oraz prezes Stowarzyszenia Bociany i Ludzie, Przyroda i Zdrowie, Mariusz Kępiński.
Źródło: Turek.net.pl