Torowisko, wagony, lokomotywy, budynki stacyjne i cała infrastruktura gnieźnieńskiej wąskotorówki to skansen. Skansen pokazujący lata zaniedbań, ale też niemocy z czasu, kiedy samorząd powiatowy wszystkie środki kładł na rozbudowę szpitala, remonty w oświacie itp. Tymczasem GKW przygasała od 5 kadencji, czyli ostatnich dwóch dekad. Obecnie Powiat zapewnia, że szuka środków zewnętrznych, licząc na programy z dofinansowaniami. Światełko w tunelu jest, choć mgliste.
Obecny stan GKW to dwie lokomotywy spalinowe i kilka wagonów, które mogą zabierać pasażerów. Poza tym są jeszcze dwa spalinowozy (jeden po pożarze sprzed 10 lat) oraz kilka zrujnowanych wagonów. Stan torowiska – jezdny, ale tylko do Lasu Jelonek.
Schyłek GKW zaczął się dwie dekady temu wraz ze zlikwidowaniem przewozów towarowych do Witkowa i Powidza, potem były już tylko pasażerskie – skrócone do Ostrowa, potem już tylko Powidza, aż w końcu okazało się w okolicach 2015 roku, że od dwóch lat pociągi nie powinny w ogóle jeździć z uwagi na fatalny stan torowiska. I przestały kursować. Za czasów zarządu PiS, PSL i ZG, rękoma warsztatów SOSW nr 2 wyremontowano kilka wagonów i zrewitalizowano linię do Lasu Jelonek, budując tam mijankę oraz przystanek. I to tyle, choć wystarczyło, by przywrócić krótkie kursy. I tak to trwa do dziś.
Niedawny „szum” medialny związany ze złym stanem GKW, to w zasadzie tylko pijarowe zagranie. O śmieciach na wąskotorówce pisaliśmy kilka tygodni wcześniej, więc problem był i jest znany, ale… w zasadzie nie wiadomo, kto powinien za co odpowiadać, bo okazuje się, że odpowiedzialność za stan całości gdzieś się „rozmywa”.
A tymczasem na GKW potrzeba milionów. Tu kwoty od lat utrzymują się na podobnym poziomie – remont 1 kilometra torowiska, a więc wymiany podsypki, podkładów, ułożenie szyn, to koszt ok. 1 mln złotych. Łatwo licząc – do Witkowa 20 mln złotych, do Powidza 27 mln złotych, a do Anastazewa (w sferze marzeń) to około 37 mln złotych. A jeszcze są obiekty inżynieryjne (przepusty), stare wagony, w zasadzie przepracowane lokomotywy, perony, budynki stacyjne. Tu szacuje się około 20 mln złotych. Rachunek jest więc prosty.
– Szukamy, pracujemy nad tym, aby pozyskać zewnętrzne fundusze, aby tę kolejkę wyremontować i zyskała dawny blask. Nie jest to łatwe, robimy co w naszej mocy – przekonuje starosta Tomasz Budasz. W tym roku na działalność GKW pozyskano 300 tys. złotych z samorządu województwa wielkopolskiego, co pozwala na przywrócenie jej do sezonowej działalności i zapewnienie przewozów, realizowanych przez Towarzystwo Miłośników Gniezna. W przygotowaniu jest także budowa nowego monitoringu, który zostanie podłączony do miejskiej sieci. Póki co to tyle.
– Nie jest wizytówką miasta i powiatu, natomiast nie przypominam sobie, by poprzednie zarządy podejmowały działania zmierzające do pozyskiwania środków finansowych. Pierwotnie czekaliśmy, bo Ministerstwo Infrastruktury mówiło, że będą projekty, ale niestety takich projektów o środki zewnętrzne nie ma, więc patrzymy na to, co się pojawia na rynku. Wewnętrznie intensywnie pracujemy nad przygotowaniem koncepcji. Jak tylko będą się pojawiały pieniądze, to będziemy aplikować, ale to są ogromne pieniądze i powiatu nie stać w tej chwili na własne środki – stwierdził starosta.
Nieoficjalnie wiadomo, że Powiat nastawia się na jeden z programów zewnętrznych, który mógłby zapewnić rewitalizację stacji Gniezno Wąskotorowe. Objęła by ona torowisko w jej rejonie oraz niektóre budynki – to jednak kwestia aplikowania o środki, która ma perspektywę dopiero za kilka miesięcy.
Nikt nie powiedział, że GKW nie mogłaby zostać tak zrewitalizowana, by stanowiła lokalne połączenie kolejowe dla regularnego ruchu pasażerskiego. Póki co jednak, mimo takich ministerialnych obietnic, działania na tym kierunku zostały wstrzymane. Goszczący kilka dni temu w Gnieźnie wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak przekazał jednak obecnym na spotkaniu w Parowozowni (w kontekście kolei wąskotorowych): – Ten projekt będziemy teraz procedować, by te pieniądze na dziedzictwo, tę kolej, która woziła ludzi 30, 40, 50 lat temu w niemałej skali, by te koleje mogły dalej funkcjonować nie tylko w wymiarze bardzo okazjonalnym, turystycznym.
GKW więc dalej jedzie w niewiadomym kierunku, bowiem wciąż to wszystko funkcjonuje na zasadzie „jakoś to będzie”. Jak z tym problemem pierwszego dnia tegorocznych kursów, kiedy lokomotywa dwukrotnie musiała się zatrzymać z uwagi na usterkę. Tej ostatniej też można było uniknąć, tak jak wielu innych problemów wynikających kiedyś i dziś. Brakuje tu rozmów i wspólnego patrzenia na to „mniejsze” dziedzictwo sąsiedniej Parowozowni. Tylko pytanie – gdzie są ci komentatorzy, internetowi znawcy tematu, a także lokalni miłośnicy kolejnictwa, kiedy trzeba razem coś zdziałać?
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.
Źródło: Gniezno24.com