
Radna pyta o wynagrodzenia lekarzy i sytuację na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR) w Koninie.
Katarzyna Rzepecka-Andrzejak, radna Sejmiku Województwa Wielkopolskiego, zorganizowała konferencję przed Wojewódzkim Szpitalem Zespolonym w Koninie. Przedstawiła odpowiedź marszałka województwa na interpelację dotyczącą wynagrodzeń lekarzy w placówkach medycznych, dla których organem prowadzącym jest Samorząd Województwa Wielkopolskiego. Podczas spotkania poruszono również temat funkcjonowania konińskiego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.
– To nie tylko miejsce, gdzie ludzie przychodzą się leczyć, ale uznawane jest za miejsce biznesu, ale także za miejsce, w którym rozgrywają się dramaty ludzie – powiedziała radna wojewódzka przed konińskim szpitalem.
Jak przekazała Katarzyna Rzepecka-Andrzejak, wystąpiła do marszałka województwa wielkopolskiego o informacje dotyczące wynagrodzeń lekarzy pracujących w konińskiej placówce.
– Wystąpiłam do marszałka wielkopolskiego w sprawie wynagrodzeń lekarzy w tutejszym szpitalu. Otrzymałam informację, która mnie zaskoczyła, bo aż 74 lekarzy zarabia tutaj ponad pół miliona złotych – powiedziała radna wojewódzka. – 74 lekarzy zatrudnionych jest na zasadach kontraktu. W konińskim szpitala ponad milion złotych zarabia trzech lekarzy. Okazuje się, że może nie lekarze winni, ale ten chory system ochrony zdrowia. Bo lekarze kontraktowi nie są rozliczni z czasu pracy.
Radna odniosła się także do sytuacji na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Zapowiedziała ponowne skierowanie pisma do Narodowego Funduszu Zdrowia oraz wystąpienie do marszałka województwa z pytaniami o działania podejmowane w związku z funkcjonowaniem placówki.
– Obwiniam cały system. Zwracam się do lekarzy o empatię. Złożyłam niedawno pismo do Narodowego Funduszu Zdrowia. Oczekiwałam, że zostaną podjęte kroki, pojęta zostanie kontrola. Nie ma informacji czy wszczęto jakiekolwiek wyjaśnienia. Zamierzam złożyć jeszcze raz pismo do NFZ, czy cokolwiek w tej kwestii zrobili. Zamierzam zapytać również marszałka województwa wielkopolskiego, czy uważa te sprawę za zamkniętą i dane, które mi przekazano to dane ostateczne i nic w tej kwestii nie są w stanie zrobić.
Zdaniem radnej sytuacja wymaga nie tylko zmian systemowych, lecz także poprawy sposobu zarządzania konińskim szpitalem.
– Zarobki są zatrważające, kontroli się nie przeprowadza, pani dyrektor nie ma żadnego nadzoru i w żaden sposób nie zarządza tym szpitalem w Koninie. Widać tą ogromną nieudolność, nie dość, że systemu, ale również zarządzania tym szpitalem. Nie ma również tutaj koordynatora SOR-u, co przekłada się też na obsługę. Miliony rocznie z naszych podatków wpływają na szpitale. To tutaj potrzebujemy pomocy. To miejsce powinno ludzi uzdrawiać, a zdaje się coś innego.
Historia pacjenta konińskiego SOR-u
W konferencji uczestniczyła również pani Małgorzata, która opowiedziała historię swojego ciężko chorego męża. Mężczyzna 30 kwietnia został przewieziony karetką do konińskiego szpitala. Jak relacjonowała kobieta, kilka godzin później zmarł.
– 30 kwietnia mój mąż został zabrany przez pogotowie i przywieziony do szpitala w Koninie ok. 17.05. Zanim trafił na SOR prosiłam o jakąkolwiek informację, trudno było ją uzyskać. Lekarz cały czas mi powtarzał, że „czekamy na wyniki”. Przyniosłam teczkę z wynikami, bo mąż był bardzo chory. Tam jest poukładana historia choroby i wszelkie informacje o pacjenci, żeby go ratować. Wszystko było podane, a lekarz jak mantrę powtarzał „czekam na laryngologa” przy krwi z nosa. Trzy i pół godziny minęło, aby spłynęły pierwsze wyniki. Tymczasem męża reanimowano, trafił na OIM. O 21.00 mąż zmarł. Lekarz chciał laryngologa, ale w wypisie nie ma słowa, że była potrzebna taka pomoc. Zero jakiekolwiek empatii. Zabrakło człowieczeństwa. Trzy i pół godziny ciężko chory pacjent leży na SOR, a mogłam udzielić informacji.
Pani Małgorzata zaznaczyła, że zdecydowała się publicznie opowiedzieć o tych wydarzeniach nie po to, by oskarżać, lecz by zwrócić uwagę na potrzebę zmian i większej empatii wobec pacjentów oraz ich rodzin.
– Nie jestem tu po to, aby składać skargi, bo mężowi życia nic nie zwróci. Jestem po to, aby ci lekarze się obudzili, może uda się uratować choć jedno życie ludzkie. Jestem po to, aby ratować, a nie oskarżać. Pytałam się później tego lekarza, czemu nie poinformował kardiologii, która tutaj naprawdę rewelacyjnie działa i uratowała nie raz życie mojemu mężowi. Zabrakło odpowiedzi i człowieczeństwa – opowiadała pani Małgorzata.
Na zakończenie konferencji Katarzyna Rzepecka-Andrzejak zapowiedziała kolejne działania dotyczące zarówno organizacji pracy lekarzy, jak i finansowania opieki nad pacjentami w konińskiej placówce.
– Mam mandat do tego, żeby stanąć po stronie słabszych. Lekarze powinni być na umowach o pracę, powinni być rozliczani godzinowo z tego, że tutaj są, a nie z kontraktu. Zapowiadam również złożenie pisma do NFZ, z pytaniem czy wystarczy środków na opiekę i leczenie w konińskim szpitalu – zapowiedziała Katarzyna Rzepecka-Andrzejak. – Jest chory system ochrony zdrowia i na tym cierpią pacjenci. Powinna być zmieniona procedura zatrudnienia lekarzy.
Źródło: LM.pl