
Inwestycje
Marcin Spętany
Dzisiaj, 05:01
Przypomnijmy, że w okolicy wsi Raduchów u brzegów Prosny trwa wyburzanie domów, które wcześniej zostały kupione przez samorząd Województwa Wielkopolskiego, potem przekazane spółce Wody Polskie. Inwestor dostał od samorządu łącznie 300 hektarów ziemi, która w pierwotnych planach ma być zalana wodą. Tak ma powstać wielki zbiornik na Prośnie. Sprawa nie jest jednak do końca uregulowana, bo w pierwszej fazie wykupu ziem nie wszyscy gospodarze zgodzili się opuścić ten teren. Dlatego do dzisiaj w jednym miejscu pracują koparki i równają wszystko z ziemią, a tuż obok żyją jeszcze dawni mieszkańcy.
Ci rolnicy, którzy chcieli sprzedać grunty i sprzedali je kilkanaście lat temu funkcjonują w innych miejscach, i to bardzo dobrze funkcjonują. – Ale nie wszyscy sprzedali- dopytuje redaktor. Nie wszyscy sprzedali, to już pytanie dlaczego nie chcieli sprzedać, albo nie wszyscy chcieli sprzedać za taką cenę jaka wówczas była ceną dla wielu atrakcyjną. Myślę, że te decyzje już zapadły, że ten zbiornik tam powstanie i co do tego nie ma żadnej wątpliwości. (…) Specustawą będą musieli zostać wywłaszczeni, ale to jest kwestia inwestora a nie województwa – mówi w Radiu Poznań Krzysztof Grabowski, wicemarszałek województwa wielkopolskiego.
Tyle zostało z dwóch gospodarstw w pobliżu Prosny
Zbiornik w Wielowsi to jedna z najdłużej przygotowywanych inwestycji. Jej plany sięgają kilkudziesięciu lat. W ostatnim okresie przygotowania tak były rozwleczone w czasie, że wygasły wcześniej wydane pozwolenia. Cała procedura musiała ruszyć od nowa. Wyłoniona w przetargu firma: PBW Inżynieria z Wrocławia ma teraz przedstawić nową koncepcję zagospodarowania tego terenu, włącznie z pomysłem zaniechania budowy.
Firma ma 5 miesięcy na przedstawienie nowych pomysłów. Być może inżynierowie zarekomendują zalanie zbiornika na Prośnie wodą tak jak jest to w przypadku zbiornika Jeziorska, możliwe, że wskażą, by powstał tam tzw. suchy polder, czyli teren zalewowy, ale bez piętrzenia wody, albo zalecą, by nie robić nic. Wicemarszałek Grabowski jest przekonany, że sprawa jest przesądzona.
Nie ma też śladu po drewnianym moście nad Prosną
Pod wodą może zniknąć też spektakularna dębowa aleja
Nie widzę takiej możliwości, bo ta inwestycja jest zabezpieczeniem przeciwpowodziowym dla miasta Kalisza, docelowo też dla miasta Poznania, ale tam jest również zjawisko stepowienia terenu, olbrzymi problem z suszą i ten zbiornik retencyjny powinien służyć również w tych okresach suchych – mówi Krzysztof Grabowski. Ponadto przedstawiciel PSL w zarządzie województwa uważa, że zbiornik powinien być zalany wodą. Ten pomysł krytykują m.in. ekolodzy i część polityków.
Ja jestem przekonany i uważam, że powinien to być zbiornik mokry, doświadczenie ze zbiornikiem Jeziorsko pokazują, że zbiornikiem mokrym można również w taki sposób zarządzać i gospodarować, również zrzutem wody, żeby nie dochodziło do sytuacji, że mamy zagrożenie powodziowe a my nie możemy zgromadzić wodę, ten zbiornik Wielowieś powinien być wykorzystywany jako zbiornik mokry zarówno w okresach suszy jak i w okresach zagrożenia powodziowego – mówi Grabowski.
Pierwotny plan zalania zbiornika Wielowieś Klasztorna
Postawę wicemarszałka krytykuje wielu ekologów, miłośników Prosny, m.in. związanych z projektem Prosna od Źródeł.
Najgorsze jest to, że urzędnik z Urzędu Marszałkowskiego, instytucji odpowiedzialnej za realizację publicznie lobbuje za konkretnym rozwiązaniem technicznym w sytuacji, kiedy opracowanie dot. wszystkich wariantów inwestycji jeszcze w fazie realizacji. Czy to etyczne i wypada takie zachowanie? – czytamy na profilu FB Prosna od Źródeł. Niezależnie od dyskusji o kształcie przyszłego zbiornika rozbiórka domów trwa. Teren ma być wyrównany „do zera”, gruz i odpady mają być zutylizowane. Mieszkańcy nie kryją żalu do inwestora, bo domy wykupiono dwie dekady temu i dotąd nie działo się tutaj nic. Zdążyłoby się w nim wychować kolejne pokolenie mieszkańców, a i tak zbiornika wciąż nie ma.
Napisz komentarz
Źródło: Fakty Kaliskie