
Woda na ul. Błonie w Pogorzeli już opadła, ale wokół sprawy robi się coraz bardziej nerwowo. Po gwałtownej ulewie mieszkańcy ponownie zostali z zalanymi posesjami, a dwa samorządy rozpoczęły publiczną wymianę argumentów. Powiat wskazuje na gminne drogi i niedrożne rowy. Pogorzela odpowiada, że problem jest znacznie bardziej złożony, a część zaplanowanych prac przy kanalizacji nie została wykonana.
Sprawa zaczęła się kilka dni temu, od zgłoszenia przesłanego do Alert24, w którym mieszkańcy ul. Błonie pokazali zdjęcia i nagrania zalanej drogi oraz posesji. Przekonywali, że wielomilionowa przebudowa nie rozwiązała problemu, który od lat powraca podczas intensywnych opadów.
Po naszej publikacji, jeszcze tego samego dnia do sprawy odniosło się Starostwo Powiatowe w Gostyniu, Powiat od początku odrzucił sugestie, że przyczyną zalania mogły być błędy podczas przebudowy drogi i kanalizacji deszczowej.
Sytuacja nie jest wynikiem błędów projektowych ani wykonawczych przy przebudowie kanalizacji deszczowej. Ma ona odpowiednie parametry i jest wyczyszczona. Głównym źródłem problemu jest niekontrolowane odprowadzanie ogromnych ilości wód opadowych z sąsiadujących dróg gminnych oraz zaniedbane, zatkane rowy przydrożne, które znajdują się w zarządzie Gminy Pogorzela - przekazała Joanna Jakubiak, rzecznik Starostwa Powiatowego w Gostyniu. Zdaniem starostwa podczas ulewy woda z terenów gminnych spływała na drogę powiatową w ilości przekraczającej możliwości kanalizacji. Powiat twierdził również, że wcześniej zwracał się do gminy o udrożnienie rowów oraz wskazanie ilości wody odprowadzanej z dróg gminnych.
Warunkiem koniecznym rozwiązania problemu jest podjęcie odpowiedzialności przez Gminę za podległy jej teren i podjęcie natychmiastowych działań naprawczych - dodała rzecznik starostwa. ::news{"type":"see-also","item":"95807"} Dzień po publikacji pojawiła się stanowcza odpowiedź Pogorzeli. Gmina nie zgadza się z wersją przedstawioną przez powiat i twierdzi, że podczas przebudowy odstąpiono od części prac przewidzianych w projekcie.
Pierwotna dokumentacja projektowa przewidywała kompleksową wymianę kanalizacji deszczowej. W trakcie realizacji inwestycji Powiat Gostyński podjął jednak jednostronną decyzję o odstąpieniu od wykonania części zaplanowanych robót, pozostawiając część istniejącego kolektora kanalizacji deszczowej - czytamy w stanowisku Gminy Pogorzela, które ukazało się na jej oficjalnym profilu w serwisie społecznościowym Według gminy powiat uzasadniał tę decyzję dobrym stanem technicznym istniejącej infrastruktury. Miał przy tym wskazywać, że jej ocenę przeprowadził Międzygminny Związek Wodociągów i Kanalizacji w Strzelcach Wielkich.
Tu pojawia się jednak kolejny punkt sporu. Gmina twierdzi, że już w marcu zwróciła się do powiatu o przekazanie dokumentów potwierdzających tę ocenę, ale ich nie otrzymała.
Gmina podkreśla również, że do tej samej kanalizacji trafiają nie tylko wody z dróg gminnych, ale także z dróg powiatowych. W jej ocenie wskazywanie wyłącznie na jeden element systemu nie daje pełnego obrazu sytuacji.
Nie możemy zgodzić się z przekazem przedstawionym w mediach przez rzecznika Starostwa Powiatowego, który jako główną przyczynę problemów wskazuje wyłącznie odprowadzanie wód opadowych z dróg gminnych. Taki przekaz nie przedstawia pełnego obrazu funkcjonowania systemu odwodnienia - czytamy w stanowisku. Pogorzela zarzuca również przedstawicielom powiatu, że mimo publicznego wskazania przyczyn zalania nie przedstawili gminie analiz technicznych potwierdzających te twierdzenia. Samorząd deklaruje gotowość do współpracy, ale oczekuje rozmów opartych na dokumentach, a nie wzajemnym przerzucaniu odpowiedzialności.
Dobro mieszkańców wymaga współpracy wszystkich samorządów odpowiedzialnych za infrastrukturę, a nie przenoszenia odpowiedzialności w mediach - podsumowała Gmina Pogorzela. Na razie mamy więc dwa stanowiska, dwie wersje wydarzeń i mieszkańców, których posesje po raz kolejny znalazły się pod wodą. Powiat przekonuje, że źródło problemu leży po stronie gminy, Pogorzela sugeruje, że wina leży po stronie powiatu.
Wygląda na to, że spór o odpowiedzialność i szukanie winnych dopiero się rozpoczyna. Dla mieszkańców najważniejsze będzie jednak nie to, kto wygra publiczną wymianę oświadczeń, ale kto w końcu sprawi, że podczas następnej ulewy ul. Błonie nie zamieni się ponownie w zbiornik retencyjny.
::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"95846"}
::news{"type":"see-also","item":"95837"}
::news{"type":"see-also","item":"95819"}
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: Gostyń24