
Intensywny odór, brudny osad i tajemniczy przekop prowadzący z jednego z pól do rowu w kierunku Brzezinki... Taki widok zastaliśmy na Brzeziu po zgłoszeniu jednego z mieszkańców gminy Gostyń. Czytelnik twierdzi, że ciekiem płynęła substancja przypominająca gnojowicę, która nie trafiła tam przypadkowo. Sprawą zajmuje się Straż Miejska.
Do naszej redakcji zgłosił się czytelnik z gminy Gostyń, który zaalarmował o niepokojącej sytuacji w cieku Brzezinka. Jak relacjonował, w rzeczce miały pojawić się nieczystości przypominające gnojowicę. Jego zdaniem substancja nie znalazła się tam przypadkowo, lecz mogła spływać z konkretnego miejsca do rowu, a następnie do rzeczki.
Pojechaliśmy we wskazane przez mieszkańca miejsce. W samym cieku nie zastaliśmy już widocznej gnojowicy, jednak w miejscu opisanym przez naszego rozmówcę wyczuwalny był bardzo intensywny, charakterystyczny zapach. Zauważyliśmy również przekop prowadzący z pola kukurydzy w kierunku rowu, który łączy się dalej z Brzezinką. Na kaloszach po przejściu przez teren pozostał trudny do usunięcia osad o bardzo nieprzyjemnym zapachu.
Mieszkam przy tej rzeczce i korzystam z jej wody do podlewania ogrodu. Kiedy zobaczyłem, że płynie nią coś przypominającego gnojowicę, od razu postanowiłem sprawdzić, skąd to się bierze - opowiada czytelnik. Jak relacjonuje, pierwsze zgłoszenie do Straży Miejskiej złożył natychmiast po zauważeniu zanieczyszczenia.
Strażnicy przyjechali i podjęli działania. Byli nawet w jednym gospodarstwie, nic jednak nie wskazywało na wyciek - mówi. Mężczyzna twierdzi, że po kilku godzinach sytuacja się nie zmieniła, dlatego ponownie powiadomił Straż Miejską.
Usłyszałem, że sprawa została zgłoszona do odpowiednich służb i będą prowadzone dalsze czynności. Moim zdaniem ktoś wypuszczał te nieczystości wieczorem albo w nocy, licząc, że wszystko spłynie - dodaje. Jak podkreślał wielokrotnie, jego zdaniem nie był to przypadek.
To zostało zrobione z pełną premedytacją. Gdyby przyszły większe opady, ślady szybko by zniknęły. Teraz wody w Brzezince jest niewiele, dlatego osad pozostał i można było prześledzić jego przebieg - przekonuje. O komentarz poprosiliśmy komendanta Straży Miejskiej w Gostyniu Dominika Gorynię. Jak poinformował, funkcjonariusze pracowali na miejscu w godzinach popołudniowych aż do późnego wieczora.
Sprawa cały czas pozostaje w naszym zainteresowaniu. Sprawdzaliśmy różne zgłoszenia, w tym również we wskazywanym gospodarstwo. Kontrolowaliśmy studzienki melioracyjne znajdujące się w jego pobliżu, jednak nie potwierdziliśmy, aby zanieczyszczenia pochodziły z tego miejsca - wyjaśnia komendant. Strażnicy przeszli wzdłuż cieku aż w kierunku Czajkowa.
To bardzo trudna sprawa. Jeżeli nie uda się uchwycić momentu zrzutu, praktycznie szukamy igły w stogu siana. Woda płynie, zanieczyszczenia przemieszczają się, a rów ciągnie się aż od Czajkowa. Dodatkowo jest to ciek należący do Wód Polskich, a miejscami jest tak zarośnięty, że trudno się do niego dostać - tłumaczy komendant Straż Miejskiej. Na razie nie ustalono źródła zanieczyszczenia. Sprawa pozostaje wyjaśniana przez Straż Miejską. Do sprawy będziemy wracać.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"14594"}
::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"95300"}
::news{"type":"see-also","item":"95726"}
::news{"type":"see-also","item":""}
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: Gostyń24