RAK
    Słupecka ginekologia ma nowego szefa. Jaki ma plan na rozwój oddziału?

    Słupecka ginekologia ma nowego szefa. Jaki ma plan na rozwój oddziału?

    3327 odsłon
    Wielkopolskie

    Słupecka ginekologia ma nowego szefa. Jaki ma plan na rozwój oddziału?

    Dr Łukasz Różański 18 lat pracował w Koninie. Teraz całą swoją wiedzę i doświadczenie chce wykorzystać, by rozwijać oddział ginekologiczno-położniczy w słupeckim szpitalu. O planach z tym związanych opowiedział w rozmowie z Michałem Majewskim.

    Pracę zawodową zaczynał Pan jako chirurg dziecięcy.

    Tak, przez 18 lat pracowałem w szpitalu wojewódzkim w Koninie na początku na oddziale chirurgii i traumatologii dziecięcej, gdzie zdobyłem specjalizację z chirurgii dziecięcej oraz obroniłem tytuł doktora nauka medycznych. Później uzyskałem specjalizację z ginekologii i położnictwa, w tymże szpitalu. Ukończyłem także kurs specjalizacyjny z ginekologii dziecięcej. W tym zakresie mam przyjemność pracować na pododdziale ginekologii dziecięcej i dziewczęcej klinicznego oddziału ginekologiczno-położniczego w Katowicach. To jedyna placówka w kraju, w której można uzyskać specjalizację z ginekologii dziecięcej.

    Od niedawna zawodowo jest Pan związany ze szpitalem w Słupcy.

    Zaproponowano mi objęcie stanowiska kierującego oddziałem ginekologiczno-położniczym i propozycję tę przyjąłem. Chcę rozwijać oddział, wykorzystując całe dotychczas zdobyte doświadczenie zawodowe.

    Jaka jest Pana wizja rozwoju oddziału? Bardziej chce Pan postawić na rozwój położnictwa, ginekologii, czy obu tych dziedzin?

    Uważam, że ginekologia nie istnieje bez położnictwa, a położnictwo bez ginekologii, dlatego konieczny jest rozwój obu tych dziedzin. W zakresie ginekologii chciałbym zwiększyć ilość zabiegów małoinwazyjnych, przede wszystkim z wykorzystaniem laparoskopii, a także poszerzyć zakres zabiegów uroginekologicznych, czyli dotyczących wysiłkowego nietrzymanie moczu / pęcherza nadreaktywnego i obniżenia / wypadania narządu rodnego, a także ginekologii dziecięcej (guzy, torbiele, wady wrodzone). W przypadku położnictwa kluczowe jest zwiększenie liczby porodów przyjmowanych na naszym oddziale.

    Jak planuje Pan zachęcić pacjentki do rodzenia w Słupcy?

    Pieśnią przyszłości na naszym oddziale są znieczulenia okołoporodowe. Chcielibyśmy je wprowadzić, ale mam świadomość, że jest to bardzo trudne. Po pierwsze, brakuje anestezjologów, którzy mogliby je wykonywać, a po drugie – procedura ta jest słabo wyceniana przez NFZ. Ale już wkrótce możemy zaproponować pacjentkom inne rozwiązania, które poprawią ich komfort i mam nadzieję zachęcą do rodzenia w Słupcy. Mam na myśli utworzenie sal rodzinnych. Na początek jednej, później mam nadzieję kolejnych. W takiej sali pacjentka mogłaby przebywać razem z nowo narodzonym dzieckiem oraz mężem czy partnerem. W prywatnych szpitalach za pobyt w takich salach pobierane są opłaty. Nasz szpital, będący publiczną placówką, takich opłat pobierać nie może. Panie decydujące się na naszą placówkę mogłyby zatem za darmo korzystać z tego, za co w prywatnym szpitalu musiałyby płacić.

    Na utworzenie takich sal potrzebne są pieniądze…

    Tak, ale nie jest to wielka kwota. Warunki lokalowe na słupeckim oddziale są naprawdę świetne. Sale są nowe, przestronne, wyposażone w węzeł sanitarny, klimatyzację, czy telewizor. Mamy też nowoczesne sale porodowe. Sale rodzinne jeszcze bardziej podniosłyby i tak już wysoki standard naszego oddziału. Mam nadzieję, że pierwsza taka sala w niedalekiej przyszłości zostanie oddana do użytku. Rozpocząłem już rozmowy na ten temat z panią dyrektor szpitala Marleną Sierszchulską oraz panem starostą Markiem Dąbrowskim.

    Co jeszcze można poprawić na naszym oddziale, by zachęcić pacjentki do rodzenia tutaj?

    Chcemy poszerzyć działalność szkoły rodzenia. Z powodzeniem działa ona w Słupcy od lat, ale chcemy bardziej ją rozpropagować, wykorzystując choćby media społecznościowe.

    Sposobem na zwiększenie ilości porodów może być też zwiększenie liczby lekarzy?

    Oczywiście. Pacjentki często chcą rodzić w szpitalu, w którym pracuje lekarz prowadzący ich ciążę. Ja prowadzę prywatną praktykę lekarską w Koninie i liczę na to, że moje pacjentki, a przynajmniej ich część zdecydują się rodzić w Słupcy. Zależy mi także, by nasz oddział wzmocnić kadrowo. Prowadzę już rozmowy z lekarzami i zachęcam ich do nawiązania współpracy z naszym oddziałem. Zwiększenie kadry lekarskiej to podstawa rozwoju oddziału. Jestem przekonany, że wraz ze zwiększeniem liczby lekarzy pracujących na oddziale zwiększy się liczba pacjentek, a co za tym idzie będziemy przyjmować więcej porodów. A właśnie taki jest jeden z naszych głównych celów.

    A co z pielęgniarkami i położnymi? Ich aktualna liczba jest wystarczająca?

    Na pewno nie przewiduję żadnych zwolnień pielęgniarek czy położnych. Przeciwnie, mam nadzieję, że będziemy zatrudniać nowe osoby. W przypadku położnych zastosowanie ma ta sama zasada, jak w przypadku lekarzy. Wiele z pań położnych pracuje przecież w środowisku, pacjentki mają do nich zaufanie i z pewnością wiele z nich będzie chciało rodzić w szpitalu, w których ich położna pracuje.

    Pana plany brzmią bardzo ambitnie, szczególnie w kontekście pojawiających się co jakiś czas w przestrzeni publicznej głosów o możliwej likwidacji części porodówek w kraju…

    Gdyby oddział ginekologiczno-położniczy w Słupcy miałby być likwidowany na pewno nie zdecydowałbym się na objęcie stanowiska kierującego tym oddziałem. Żadnych planów likwidacji nie ma. Przeciwnie, wszystkim nam – mi, pani dyrektor szpitala i panu staroście zależy, żeby oddział, jak i cały szpital, się rozwijał. Słupca nie jest dla mnie chwilowym przystankiem na zawodowej drodze. Żywię nadzieję, że zostanę tu długo i będę mógł konsekwentnie, krok po kroku rozwijać oddział. Liczę na to, że już wkrótce będzie można usłyszeć o rosnącej liczbie porodów i pacjentek zadowolonych z opieki zapewnionej na naszym oddziale.


    Źródło: Tygodnik Kurier Słupecki (slupca.pl)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era