RAK
    Rodzina nie zgadza się z decyzją sądu. Reportaż TVN wrócił do tragedii w Skęczniewie

    Rodzina nie zgadza się z decyzją sądu. Reportaż TVN wrócił do tragedii w Skęczniewie

    3247 odsłon
    Wielkopolskie

    Decyzja sądu o niezastosowaniu tymczasowego aresztu wobec 45-letniego kierowcy, który – mając około trzech promili alkoholu w organizmie – wjechał w grupę osób niosących pomoc uczestnikom wcześniejszego zdarzenia drogowego w Skęczniewie, wywołała ogromne emocje. Rodzina najciężej poszkodowanego 24-letniego policjanta, świadkowie tragedii oraz prokuratura nie zaskoczenia wobec tego rozstrzygnięcia. Do sprawy powrócił we wtorkowy wieczór program „Uwaga!” TVN, przedstawiając dramatyczne relacje uczestników i bliskich ofiar.

    Przypomnijmy, że do tragedii doszło w nocy z 28 czerwca około godziny 3.00. Wszystko zaczęło się od samochodu, który po nagłym wtargnięciu sarny na jezdnię wypadł z drogi i zatrzymał się w rowie. Kolejni kierowcy zatrzymywali się, aby pomóc rodzinie znajdującej się w pojeździe. Miejsce było odpowiednio oznakowane – włączono światła awaryjne i ustawiono trójkąty ostrzegawcze.

    Jak relacjonowali w reportażu świadkowie, nagle od strony skrzyżowania z dużą prędkością nadjechał samochód, którego kierowca nie wykonał skrętu i wjechał prosto w osoby stojące przy poboczu. Uczestnicy zdarzenia opowiadali o sekundach grozy, krzykach ostrzegających przed nadjeżdżającym autem i próbach ucieczki. Nie wszystkim udało się uniknąć uderzenia.

    Najpoważniejszych obrażeń doznał 24-letni Kacper – policjant z Aleksandrowa Łódzkiego, który tamtej nocy nie pełnił służby, jednak zatrzymał się, by pomóc potrzebującym. Młody funkcjonariusz od lat działa również jako strażak ochotnik. W wyniku potrącenia doznał rozległych obrażeń głowy, obrzęku mózgu, krwiaka przymózgowego, złamań kości twarzoczaszki oraz stłuczenia płuc. Jak przekazała jego rodzina w materiale telewizyjnym, wciąż pozostaje nieprzytomny.

    Obrażenia odniósł także jego przyjaciel Bartek, który trafił do szpitala z urazami twarzy i nóg. Na szczęście został już wypisany do domu, jednak czeka go długie leczenie i rehabilitacja.

    Według ustaleń śledczych sprawcą wypadku jest 45-letni mieszkaniec powiatu poddębickiego. Badanie wykazało, że miał około trzech promili alkoholu w organizmie. Prokuratura Rejonowa w Turku przedstawiła mu zarzut spowodowania wypadku drogowego pod wpływem alkoholu, w którym uczestnicy odnieśli ciężkie obrażenia. Śledczy nie wykluczają jednak zmiany kwalifikacji prawnej czynu na spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym.

    Prokuratura wystąpiła o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztu, jednak Sąd Rejonowy w Turku nie uwzględnił tego wniosku. Decyzja została zaskarżona przez prokuratora. W reportażu wyemitowano również stanowisko sądu, zgodnie z którym materiał dowodowy zgromadzony na obecnym etapie postępowania nie dawał wystarczających podstaw do zastosowania izolacyjnego środka zapobiegawczego. Reportaż pokazał także rozmowę reporterki z podejrzanym, który twierdził, że chciał ominąć miejsce zdarzenia, jednak został zdezorientowany sytuacją na drodze. Przyznał jednocześnie, że wcześniej spożywał alkohol podczas imprezy.

    Sprawa tragedii w Skęczniewie pozostaje przedmiotem śledztwa prowadzonego pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Turku. Kierowcy grozi kara do 16 lat pozbawienia wolności. Tymczasem rodzina poszkodowanego policjanta podkreśla, że 24-latek zrobił tylko to, co nakazywał obowiązek i ludzka przyzwoitość – zatrzymał się, by ratować innych. The post Rodzina nie zgadza się z decyzją sądu. Reportaż TVN wrócił do tragedii w Skęczniewie appeared first on Informacje i Aktualności - Portal Regionalny - iTurek.net .


    Źródło: iTurek.net

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?