RAK
    Przełom w Powidzu. Jest umowa na szkolenie załóg PJOS na Black Hawki

    Przełom w Powidzu. Jest umowa na szkolenie załóg PJOS na Black Hawki

    3228 odsłon
    Przełom w Powidzu. Jest umowa na szkolenie załóg PJOS na Black Hawki

    Po trzech nieudanych przetargach i czternastu miesiącach impasu, 33. Baza Lotnictwa Transportowego w końcu podpisała umowę na przeszkolenie personelu Powietrznej Jednostki Operacji Specjalnych (PJOS) na śmigłowce S-70i Black Hawk. To nie jest jeszcze oficjalne przekazanie maszyn, ale bez tego kroku

    Po trzech nieudanych przetargach i czternastu miesiącach impasu, 33. Baza Lotnictwa Transportowego w końcu podpisała umowę na przeszkolenie personelu Powietrznej Jednostki Operacji Specjalnych (PJOS) na śmigłowce S-70i Black Hawk. To nie jest jeszcze oficjalne przekazanie maszyn, ale bez tego kroku żaden z nich nie mógłby wzbić się w powietrze z lotniska w Powidzu.

    Trzy razy nikt, czwarty raz z wolnej ręki

    Droga do podpisania umowy była długa i wyboista. Od maja 2025 roku 33. Baza Lotnictwa Transportowego w Powidzu trzykrotnie ogłaszała przetarg na szkolenie personelu PJOS – i za każdym razem procedury kończyły się unieważnieniem . Przyczyny były prozaiczne: brak ofert lub propozycje drastycznie przekraczające budżet, który w pierwszym podejściu wynosił około 20,5 miliona złotych.

    Przełom nastąpił 19 maja 2026 roku, kiedy zamawiający ogłosił zamiar zawarcia umowy bez przetargu, w trybie negocjacji z jednym wykonawcą – Polskimi Zakładami Lotniczymi w Mielcu . Uzasadnienie jest kluczowe: to PZL Mielec, wraz z koncernem Sikorsky/Lockheed Martin, jest wyłącznym posiadaczem dokumentacji technicznej S-70i WS, objętej klauzulą tajemnicy przedsiębiorstwa . Na rynku po prostu nie ma innego podmiotu, który mógłby legalnie przeszkolić polskie załogi na tę maszynę.

    Dowódca PJOS, ppłk pil. Piotr Ciechan, w wywiadzie dla Defence24 potwierdził, że proces przekazywania maszyn jest procedowany, choć zastrzegł, że nie chce zdradzać szczegółów dotyczących liczby śmigłowców.

    Dwadzieścia milionów za wiedzę w Ohio i na Florydzie

    Umowa opiewa na blisko 20 milionów złotych (dokładnie 19 958 429 zł) i została podzielona na trzy główne zadania. Co istotne, mimo że śmigłowiec produkowany jest w Mielcu, polskie załogi będą się szkolić w Stanach Zjednoczonych.

    Największą część budżetu, bo 13,7 miliona złotych, pochłonie szkolenie personelu technicznego, obsługi naziemnej, mechaników pokładowych (Crew Chief) oraz personelu zabezpieczenia wysokościowo-ratowniczego w Sikorsky Training Academy na Florydzie . Drugie zadanie, za 5,7 miliona, to kurs dla pilotów, którzy nie mają jeszcze kwalifikacji na typ S-70i, realizowany w ośrodku FlightSafety International w Columbus w stanie Ohio . Najmniejsza, ale niezbędna część to 533 tysiące złotych za kurs obsługi silnika T700-GE-701D w centrum szkoleniowym GE Aerospace w Springdale, również w Ohio .

    Proporcje mówią same za siebie – w nowoczesnym lotnictwie wojskowym to nie piloci, ale personel naziemny i techniczny stanowią najdroższy i najważniejszy element układanki. To oni odpowiadają za to, by maszyna była sprawna i gotowa do lotu.

    Co to oznacza dla PJOS i Black Hawków z GROM-u?

    Tu konieczna jest precyzja. Podpisana umowa dotyczy wyłącznie szkolenia ludzi. O samym przekazaniu śmigłowców S-70i z Zespołu Lotniczego JW GROM do Powidza nie ma w niej ani słowa . Ta decyzja wciąż pozostaje w sferze planów i doniesień prasy branżowej. MILMAG i ZBiAM wielokrotnie sygnalizowały, że transfer jest planowany, a sam przetarg był jednym z elementów tego procesu.

    Dowódca PJOS podkreślał jednak, że nowe Black Hawki nie zastąpią w stu procentach wysłużonych Mi-17. Doceniając walory Mi-17, zwłaszcza większą ładowność, przyznał, że wprowadzenie nowej platformy nada nowy wymiar operacjom powietrznym. Generał Sławomir Drumowicz, Dowódca Komponentu Wojsk Specjalnych, podkreślał, że Black Hawki to konstrukcja modułowa, sprawdzona w boju, która zwiększy interoperacyjność z sojusznikami, zwłaszcza z USA i Słowacją.

    Nowy rozdział, ale z datą końcową

    PJOS, sformowana w 2023 roku na bazie 7. Eskadry Działań Specjalnych, od szesnastu lat lata na różnych wariantach Mi-17. Przez ten czas jednostka czekała na nowoczesną, zachodnią platformę. Pierwszy raz od tych lat proces ten nabrał realnych kształtów – z podpisaną umową, konkretną ceną i terminem zakończenia szkoleń wyznaczonym na 11 grudnia 2026 roku.

    Szkolenia potrwają do końca roku. Dopiero gdy personel PJOS uzyska wymagane uprawnienia (Flight Ready/Type Rating), jednostka będzie gotowa na przyjęcie maszyn. Decyzja o ich przekazaniu, a także ostateczna liczba śmigłowców, które trafią do Powidza, pozostaje w rękach dowództwa. Na dziś PJOS nadal lata na Mi-17. Ale 3 lipca 2026 roku to data, która może okazać się początkiem końca pewnej ery w polskim lotnictwie specjalnym.


    Źródło: Moje Gniezno

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era