We wtorek, 14 lipca, o godzinie 12:24 służby zostały zadysponowane do pożaru lasu w miejscowości Bębnikąt. Ogień objął runo leśne. Do walki z żywiołem skierowano nie tylko zastępy strażaków z ziemi, ale też samolot gaśniczy.
W działaniach uczestniczyły jednostki OSP Lipa, OSP Ludomy, OSP Ryczywół i OSP Kiszewo, a także JRG Oborniki oraz Służba Leśna. Wsparcie z powietrza zapewnił samolot gaśniczy Dromader z Leśnej Bazy Lotniczej w Jaryszewie.
Groźnie na skraju Puszczy Noteckiej
Pożar w tym miejscu to poważne zagrożenie. Bębnikąt leży na obrzeżach Puszczy Noteckiej – jednego z największych zwartych kompleksów leśnych w Polsce. Ogień, który w porę nie zostanie zatrzymany, może szybko przejść w pożar wierzchołkowy i rozprzestrzenić się na ogromną skalę. Stąd błyskawiczna reakcja jest niesłychanie ważna!
Samolot opłacany z drewna
Warto wiedzieć, kto płaci za gaszenie z powietrza. Leśna Baza Lotnicza w Jaryszewie to jednostka finansowana przez Lasy Państwowe – czyli w praktyce z pieniędzy, które leśnicy zarabiają na sprzedaży drewna. To ten sam mechanizm, który utrzymuje wieże obserwacyjne, kamery, pasy przeciwpożarowe i dyżury w punktach alarmowo-dyspozycyjnych. Bez tych środków wtorkowa akcja wyglądałaby zupełnie inaczej.
A zagrożenie było tylko „średnie"
Według mapy zagrożenia pożarowego na stronie bdl.lasy.gov.pl o godzinie 13:00 zagrożenie pożarowe w naszej strefie oceniono jako średnie – czyli 2. stopień w czterostopniowej skali: 0 – brak zagrożenia, 1 – zagrożenie małe, 2 – zagrożenie średnie, 3 – zagrożenie duże.
Skąd bierze się ten stopień? Leśnicy dwa razy dziennie – o 9:00 i 13:00 – mierzą wilgotność sosnowej ściółki, temperaturę i wilgotność powietrza oraz opady. Kluczowa jest ściółka, bo to od niej najczęściej zaczyna się pożar. Liczby mówią same za siebie: przy wilgotności ściółki powyżej 30 proc. powstanie pożaru od punktowego źródła ognia jest mało prawdopodobne, ale gdy spadnie ona poniżej 12 proc., robi się naprawdę groźnie – w takich warunkach wybucha blisko 70 proc. wszystkich pożarów lasu. Jeśli przez pięć kolejnych dni poranna wilgotność ściółki jest niższa niż 10 proc., nadleśniczy może wprowadzić okresowy zakaz wstępu do lasu.
Stopień „średni" oznacza więc realne, choć nie skrajne ryzyko. Wtorkowe zdarzenie pokazuje jednak, że do pożaru może dojść nawet wtedy, gdy mapa nie wskazuje najwyższego alarmu. Wystarczy iskra, niedopałek czy rozgrzany tłumik samochodu na leśnej drodze – statystycznie zdecydowana większość pożarów lasów w Polsce powstaje z winy człowieka.
Leśnicy prowadzą stały monitoring lasów – m.in. z wież obserwacyjnych i kamer!!
Apelujemy do mieszkańców: w lesie i w odległości do 100 metrów od jego granicy nie wolno używać otwartego ognia. Każdy zauważony dym w lesie należy natychmiast zgłaszać pod numer 112.
Źródło: relacja OSP Lipa, Lasy Państwowe
Źródło: eOborniki Wirtualny Powiat