
Z wyraźnym zachwytem mówił w telewizji o występie konińskiego radnego Nowej Lewicy jej przewodniczący Włodzimierz Czarzasty. Kto wie, czy to nie zaowocuje nominacją Piotra Czerniejewskiego na posła z naszego okręgu albo kandydata tej partii na stanowisko prezydenta Konina.
Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał o występie naszego młodego radnego na gdyńskim Openerze, spieszę donieść, że zatańczył na jego scenie ze szwedzką wokalistką Zarą Larsson , która znana jest z kilku głośnych przebojów, trzech statuetek MTV i hymnu Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej sprzed dziesięciu lat. Jeśli chodzi natomiast o Opener to w Wikipedii można przeczytać, że to „jeden z największych i najważniejszych festiwali muzycznych w Europie”, który „przyciąga czołowych artystów światowej sceny”.
Powyższe wyjaśnienia adresuję przede wszystkim do osób urodzonych dużo wcześniej od Piotra Czerniejewskiego, które o imprezie w najlepszym razie jedynie gdzieś kiedyś słyszały, a o istnieniu Zary Larsson dowiedziały się dopiero przy okazji tej informacji. To ważne, bo dużej części wyborców Nowej Lewicy wciąż bliżej do dziadków naszego młodego radnego niż jego pokolenia.
Nie wiem i tego raczej się już nie dowiemy, czy podtykając pod oczy Zary Larsson karton z napisem informującym, że w marcu złamał nogę, ale już mu się zrosła i gotów jest z nią zatańczyć, liczył na taki właśnie rozgłos, czy też wynikało to jedynie z wieloletniego uwielbienia dla szwedzkiej wokalistki. A włożył w to wiele wysiłku, bo żeby mieć pewność, że 29-latka zobaczy napis na kartonie, już siedem godzin przez koncertem zajął miejsce tuż pod sceną. Być może zagrały tu obie motywacje, ale rezultat w postaci informacji w TVN24 i komentarza Włodzimierza Czarzastego zachwyconego szumem wokół lewicowego radnego pokazał, że warto było.
Dla równowagi nie mogę nie wspomnieć o rzetelnej pracy, jaką Piotr Czerniejewski wykonał do tej pory jako polityk. Przed wyborami do Rady Miasta Konina w 2024 roku zebrał 1,5 tys. podpisów mieszkańców Konina, żeby uratować trzy drzewa przy ulicy Kolejowej, które chciano wyciąć przy okazji budowy „Dekady”, skutecznie interweniował w sprawie poprawy warunków sanitarnych w wieżowcu przy ulicy Przemysłowej, wspólnie z lewicowym posłem doprowadził do wypłaty zaległych świadczeń socjalnych przez konińskie przedsiębiorstwo, a od kilku lat współorganizuje przed Bożym Narodzeniem zbiórkę zabawek i słodyczy dla domów dziecka.
Regularnie odwiedza też konińskie szkoły średnie i podstawowe, prowadząc z młodzieżą warsztaty na temat zmian klimatycznych. Jak sam pisał, w zajęciach tych w ciągu kilka lat wzięło udział kilka tysięcy uczniów. To inwestycja w przyszłych wyborców. W tych ostatnich poczynaniach idzie śladem niedościgłego jak na razie twórcy konińskiej postpezetpeerowskiej lewicy, który cierpliwie ściskał dłonie i rozmawiał z każdym uczestnikiem corocznych spotkań wigilijnych, wielkanocnych, prozdrowotnych i przy wszelkich innych nadarzających się okazjach. No i przyjmował nieprzeliczone tłumy interesantów, których wysłuchiwał, pocieszał, wyrażał zrozumienie dla trosk i obiecywał.
Ale co było dobre w czasach Józefa Nowickiego, już nie wystarcza w erze internetu. Młodzi rzadko chodzą na wiece, nie potrzebują zbiorowych wigilii ani innych posiłków dla samotnych. Oni gromadzą się wokół influencerów, gwiazd piosenki i innych idoli świata rozrywki.
Ubiegając się o mandat radnego Piotr Czerniejewski obiecywał walkę z podwyżkami czynszów, starania o wprowadzenie opłat dla obcych samochodów na osiedlowych parkingach, żeby więcej miejsca zostawało dla mieszkańców, o bezpieczne przejścia dla pieszych i zakończenie niepotrzebnej wycinki drzew. Wszystko to wymaga cierpliwego działania dzień po dniu, z sesji na sesję i z komisji Rady Miasta na komisję, setek rozmów z innymi radnymi i władzami miasta. Rezultat zawsze jest niepewny, a jeśli uda się wreszcie coś doprowadzić do końca, matek i ojców sukcesu zawsze jest wielu. Trudno się w ten sposób przebić do świadomości wyborców i pozytywnie utrwalić w ich pamięci. Szczególnie tych najmłodszych z pokolenia radnego (nie jestem w stanie spamiętać, które pokolenie jest X, które Y, a kim są Z-etki). Dla mojego pokolenia Lush Life, największy przebój Zary Larsson, to miła pioseneczka, którą zapomina się natychmiast po wybrzmieniu ostatnich dźwięków, ale dla młodych taniec z nią to coś, co sprawi, że zapamiętają Piotra Czerniejewskiego na tyle, żeby na liście kandydatów na posła czy do stanowiska prezydenta Konina postawić krzyżyk właśnie przy jego nazwisku.
Wszystko wskazuje na to, że radny konińskiej lewicy stanął właśnie na progu wielkiej kariery politycznej. Co nie znaczy, że dalsza do niej droga poprowadzi Piotra Czerniejewskiego z górki. Tak jak jedna udana rolka potrafi wynieść autora do gwiazd, tak drobny nawet błąd może skutkować utratą twarzy i dobrego imienia. A wiemy już, że nasz radny lubi mocno uderzyć. Tak było przy okazji śmiertelnego zamachu na amerykańskiego zwolennika nieograniczonego dostępu do broni palnej, co Piotr Czerniejewski skwitował szyderstwem i w rezultacie utracił stanowisko wiceprzewodniczącego Rady Miasta Konina .
Bo granica między influencerem a patostreamerem bywa bardzo cienka, a łaska internetowej widowni na pstrym koniu jeździ.
A swoją drogą kto wie, czy za jakiś czas w wyborach prezydenta czy posła zamiast na konkretnych kandydatów nie będziemy głosować na tą/tego, kto zatańczy lub zaśpiewa z największą gwiazdą tego czy innego festiwalu? Albo najszybciej zje bochenek chleba czy najdalej splunie?!
Źródło: LM.pl