„Nikt z nas nie miał wpływu na to, gdzie i w jakim miejscu się urodził, a przecież to właśnie w ogromnym stopniu determinuje nasze indywidualne losy” – napisał Krzysztof Gil w manifeście do wystawy
Jeśli będziecie w Warszawie, gorąco namawiam: idźcie do Zachęty. Do 9 sierpnia w tej Narodowej Galerii Sztuki można zobaczyć wystawę nieoczywistą, przez co niezmiernie ciekawą. Krzysztof Gil - artysta wizualny urodzony w Nowym Targu w polsko-romskiej rodzinie - podejmuje w niej zagadnienie getta w jego współczesnym znaczeniu.
Z racji pochodzenia, Krzysztof Gil wielokrotnie doświadczał dyskryminacji: w dzieciństwie w swoim mieście w tej najgorszej postaci, na studiach na ASP w Krakowie innego rodzaju - dyskryminacji, którą sam nazywa pozytywną, bo chwalono go, że świetnie mówi po polsku i na pewno świetnie tańczy czy śpiewa, skoro jest Romem. Ten trudny temat często przewija się w jego twórczości. Gil mówi o tożsamości, rasizmie, wykluczeniu.
Wystawie „Nikt was tu nie chce” towarzyszy manifest. W nim autor tłumaczy, czym i po co jest jego wystawa. „Ta wystawa podejmuje pojęcie gettoizacji jako mechanizmu powracającego w różnych skalach, miejscach i epokach. Interesuje mnie zarówno getto realne, budowane przez decyzje polityczne, architekturę i przemoc, jak i getto wyobraźni, czyli obrazy i narracje, które poprzedzają wykluczenie i je usprawiedliwiają. To właśnie te mechanizmy (…) stanowią właściwy temat tej wystawy”.
Co ciekawe, na wystawie nie ma ani jednego elementu przemocy, choć o przemocy ona jest. Gil nie epatuje złem – woli, by widz się go domyślił. „Jako osoba z doświadczeniem dyskryminacji świadomie unikam dosłowności i brutalnej ekspresji. Nie interesuje mnie bezpośrednie przedstawianie przemocy. Wybieram język estetyczny jako narzędzie opóźnienia rozpoznania przemocy ukrytej w obrazie pozwalające wejść weń bez natychmiastowej reakcji obronnej i stopniowo go oswoić. To dla mnie forma dialogu z odbiorcą”.
Właśnie dlatego ta wystawa jest tak ciekawa. Inna jest także dlatego, że artysta w swoich dziełach nawiązuje do dzieł już istniejących. „Przerabia” obraz „Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte” francuskiego impresjonisty Georges’a Seurata, dodając do niego m.in. postaci Morinki i Jaszy, które z kolei pożyczył ze szkolnej etiudy Władysława Ślesickiego „Jedzie tabor” z 1955 r. Film dotyczył homogenizacji etnicznej polskiego społeczeństwa po II wojnie światowej i przymusowego osiedlania Romów w miastach. W ten sposób, a także modyfikując istniejące postaci (np. małpkę na smyczy), Gil zakłóca sielskość obrazu Seurata.
Obraz „Savoir-vivre” nie zaskakuje. Talerze, obrus, podręcznik – z pozoru wszystko ok. Krzysztof Gil nawiązuje tu jednak do obowiązkowych w jego dzieciństwie lekcji dobrych manier dla uczniów romskiego pochodzenia – tylko dla nich. Zakładano bowiem, że dzieci Romów nie potrafią się zachować przy stole, nie posługują się nożem i widelcem. „Pozornie neutralne działanie ujawnia mechanizmy wykluczenia”.
Na wystawie zobaczycie i inne płótna, ale też instalacje oraz rzeźby. Arbuzy z masy żywicznej, leżące na sztucznej trawie, to nawiązanie dwukrotne: do obrazu „Portret cygańskiej dziewczyny” Antoniego Kozakiewicza i do aktualnej sytuacji na Bliskim Wschodzie - arbuzy stały się symbolem Palestyny. „Choć są to sytuacje skrajnie różne, dostrzegam w nich wspólne mechanizmy. Język dehumanizacji znamy z romskiej historii. Brak reprezentacji politycznej również jest nam bliski. To także sytuacje, w których trafiasz w ręce władzy mogącej zrobić z tobą właściwie wszystko: przesiedlić cię, zakazać ci mówić własnym językiem, odebrać ci miejsce” – pisze Krzysztof Gil.
Jeśli wybierzecie się do Zachęty w czwartek, obejrzycie wszystkie wystawy za darmo. Dodatkowo – z czego polecam skorzystać – o 12.15 przewodniczka oprowadzi Was i ciekawie o wszystkich wystawach opowie. Bo aktualnie w Zachęcie warto zobaczyć także wystawę „ Dojrzewanie”, czyli „ uniwersalną opowieść o kruchości, wstydzie i szukaniu sensu w dzisiejszym chaotycznym świecie, w której mogą odnaleźć się zarówno osoby nastoletnie, jak i dorosłe” – jak opisuje ją Zachęta.
Idźcie - nie będziecie żałować.
Angelika Leszczyńska
Obserwuj nas na Google News