
Społeczne
Dzisiaj, 16:01
14 lipca miało zakończyć się śledztwo w sprawie nieprawidłowości w kaliskim okrąglaku. Przypomnijmy, że pierwszy termin mijał w marcu, ale postępowanie wydłużono do połowy lipca. Zgromadzono już spory materiał, przesłuchano kilkudziesięciu świadków.
Jak dotąd śledztwo prowadzone jest w sprawie, nikomu nie postawiono zarzutów. Okazuje się, że śledczy nadal nie zbadali dogłębnie wszystkich wątków. Potrzebują więcej czasu...
A całą machinę uruchomiło zgłoszenie tzw. sygnalistów do Regionalnej Izby Obrachunkowej. Sprawa jest wielowątkowa i dotyczy szeregu nieprawidłowości finansowych i proceduralnych, do których miał dopuścić ówczesny dyrektor Radosław Kołaciński. To m.in,:
rekordowe wynagrodzenia dla niektórych lekarzy ( czterech lekarzy w tej placówce zarabiało łącznie 10 mln zł rocznie ), bliski współpracownik Kołacińskiego, ówczesny wicedyrektor kaliskiego szpitala , prof. Dariusz Samulak (zarabiał ponad 200 tysięcy zł miesięcznie, gdy w tym czasie szpital zalegał pielęgniarkom wynagrodzenia za ponad 37 mln zł).
Zakup leków o wartości około 14 milionów złotych z pominięciem Prawa Zamówień Publicznych.
wadliwa i opóźniona inwestycja w panele fotowoltaiczne za 8 mln zł - pieniądze wypłacono wykonawcy mimo niedokończenia prac
Kołaciński przez wiele lat miał najwyższą z możliwych pensji, co roku przyjmował też najwyższe z możliwych nagrody. Radny KO zarabiał ponad 30 tys. zł miesięcznie, dostawał około 100 tys. zł nagrody rocznej za dobre zarządzanie szpitalem , mimo że wielu pacjentów skrajnie odmiennie oceniało jego sposób prowadzenia „Okrąglaka”.
Gdy wielu kaliszan było niezadowolonych z sytuacji w szpitalu, o czym świadczą liczne interwencje dziennikarskie Faktów Kaliskich, Radosław Kołaciński miał wciąż na tyle silną pozycję w partii, że odwiedził go nawet Donald Tusk z najważniejszymi politykami KO z regionu.
Gdy jednak było już jasne, że źle się działo w szpitalu kierowanym przez polityka KO, a on sam zniknął z przestrzeni publicznej jego partyjni koledzy ponownie wybrali go do lokalnych władz Koalicji Obywatelskiej. Gdy ta informacja ujrzała światło dzienne, Kołaciński swoją nową funkcję zawiesił, powołując się na zwolnienie lekarskie.
Kołaciński formalnie jest nadal radnym Rady Miasta Kalisza, ale na sesjach RMK nie pojawia się od wielu miesięcy . Jego koledzy z partii nigdy publicznie nie odnieśli się do zarzutów wobec byłego dyrektora szpitala.
Radni KO prześwietlają i kontrolują stanowiska zajmowane przez ich konkurencję polityczną, sprawą kolegi Kołacińskiego nie zajmują się wcale, mimo że jego wielomiesięczna nieobecność w Radzie Miasta Kalisza nie tylko działa niekorzystnie na cały samorząd, ale też na ich własny klub w RMK. A, jak wynika z najnowszych oświadczeń majątkowych, majątek radnego KO w tajemniczych okolicznościach zaczął znikać z wykazu jego wypracowanych dzięki politycznym koneksjom korzyści. O czym piszemy poniżej.
Napisz komentarz
Źródło: Fakty Kaliskie