
Dodaj komentarz
Znany polski aktor Marcin Dorociński opisał w mediach społecznościowych historię Ady, która jest owczarkiem niemieckim i przebywa w konińskim schronisku dla bezdomnych zwierząt. – Historia Ady to smutna historia, podobna do tej o jakiej śpiewał wiele lat temu Phil Collins w piosence ,,Another Day in Paradise’’, która stała się ogromnym hitem i po dziś dzień wykonuje ją wielu artystów chcących rozpocząć karierę – napisał aktor.
Jak napisał aktor, historia tego psa, jak i każdej innej istoty żywej, niczym w tej piosence, zależy od tego czy się tylko od tego, czy raczymy się zatrzymać i pomyśleć.
– Ciężko powiedzieć co jest gorsze w tej opowieści; to, że pies za wszelką cenę chce wsiąść do samochodu wolontariusza, by być jak najdalej schroniska i trudno mu się dziwić. Czy to, że trafił właśnie tutaj, bo to tak naprawdę, to koniec drogi. Ada miała dom. Miała też koleżankę, z którą spędziła całe życie. Ada była zadbana, albowiem właścicielka pamiętała jej datę urodzin, którą kazała podać w ogłoszeniu, co tak naprawdę w tej części świata może bardziej utrudniać adopcje niż dopomóc, bo starych i dużych tutaj nikt nie chce. Ada przebywa w schronisku od roku, ale jej ogłoszenie pojawiło się niedawno – napisał Marcin Dorociński. Ada do schroniska trafiła wraz z suczką Laylą, ponieważ ich właścicielka nie mogła się nimi już dłużej opiekować z powodów zdrowotnych. – W kraju, w którym próżno szukać domów starców, gdzie przyjmują seniorów ze zwierzętami, jak chociażby u najbliższych sąsiadów, wyrok był pewny. Layla była niewielkim psem, więc dość szybko znalazła nowy dom, ale Ada jest duża i zaczyna się u niej typowy dla rasy problem z chodzeniem. Jej historia z pewnością nie trafi do hodowców, którzy coraz bardziej w ,,szaleńczym zachwycie’’ utrwalają cechę, która czyni z owczarka niemieckiego kalekę czasem już od czwartego roku życia. – napisał aktor.
– Jeszcze wiele lat po II Wojnie Światowej owczarek niemiecki wyglądem różnił się znacznie od współczesnego. Jej historia pewnie gdzieś zaginie. Ada na spacerze przysiada, bądź się kładzie. To nie jest wymagający spacer, a raczej krótki, z długimi postojami. Myliłby się jednak ten, kto chciałby teraz powiedzieć:,, stary głupi pies położył się na drodze i ruszyć go nie można’’. Ada przysiada, kładzie się, ale wącha, obserwuje, a nawet zachęca do zabawy wynajdując różne skarby pozostawione przez niechlujnych ludzi w lesie – czytamy na facebookowej stronie Marcina Dorocińskiego.
W schronisku potwierdzono nam, że Ada cały czas przebywa w placówce. Z jej strony internetowej dowiadujemy się, że trafiła tu 23 czerwca 2025 roku. Wcześniej mieszkała z właścicielką w domu na Glince. – „11-letnia sunia w typie owczarka niemieckiego, która jeszcze niedawno miała wszystko, co najważniejsze: własny dom, ukochaną opiekunkę, ciepły kąt i codzienną rutynę pełną miłości. Niestety, życie bywa bezlitosne. Stan zdrowia właścicielki pogorszył się na tyle, że nie była już w stanie dłużej opiekować się swoimi ukochanymi psami. Ada razem z drugą suczką, Laylą, trafiły do schroniska. Layla już znalazła nowy dom... A Ada nadal czeka. Czeka codziennie – spokojnie, z godnością, jakby wciąż wierzyła, że ktoś po nią wróci. Jest łagodna, nie narzuca się, nie prosi natarczywie o uwagę. Nie ma wielkich wymagań. Nie szuka przygód ani długich spacerów. Szuka spokoju, obecności i miłości. Chciałaby jeszcze raz poczuć się potrzebna. Mieć swoje miejsce przy czyimś łóżku. Swój kąt, swoją rodzinę. Na ostatnie lata. Może miesiące. Ale za to pełne godności i ciepła. Jeśli w Twoim sercu jest miejsce dla starszego psa – daj Adzie dom” – czytamy na stronie internetowej schroniska w zakładce „kącik adopcyjny”.
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: Przegląd Koniński