
Prawie cztery lata zajęło odkrycie, że 86-letni Józef G. z Poznania nie żyje. Zmumifikowane zwłoki seniora odnaleziono podczas działań komornika w mieszkaniu na osiedlu Piątkowo. Długo nie było jasne, czy ciało faktycznie należy do właściciela mieszkania. Zidentyfikowanie mężczyzny było możliwe dzięki dodatkowym badaniom.
Makabryczne zdarzenie na Piątkowie w Poznaniu doczekało się wyjaśnienia. Zgodnie z ustaleniami przekazanymi przez „Fakt”, kolejne ekspertyzy pozwoliły upewnić się, że zmumifikowane szczątki z mieszkania to 86-letni Józef G.
Polecany artykuł:
Śledczy na początku mieli duże wątpliwości co do tożsamości zmarłego. Ciało było na tyle rozłożone, że rozpoznanie wizualne nie wchodziło w grę. Sprawę utrudniał również fakt, że zmarły nie miał żadnych krewnych, których materiał genetyczny mógłby pomóc w identyfikacji DNA.
Łukasz Wawrzyniak, pełniący funkcję rzecznika Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, poinformował „Fakt”, że konieczne było zlecenie kolejnych opinii. Specjalistka zestawiła czaszkę zmarłego ze zdjęciami Józefa G., wykonanymi za jego życia. Te badania dowiodły, że szczątki należą do właściciela lokalu.
Badania potwierdziły tożsamość zmarłego mężczyzny. To Józef G., który teraz zostanie pochowany pod swoim imieniem i nazwiskiem – przekazał w rozmowie z dziennikarzami prok. Łukasz Wawrzyniak.
Makabrycznego odkrycia dokonano w ostatnich dniach stycznia 2026 roku, w lokalu mieszczącym się na poznańskim osiedlu Bolesława Śmiałego. To wówczas do mieszkania wszedł komornik, który miał podjąć czynności z powodu zaległości w regulowaniu rachunków za media.
Śledczy oceniają, że zwłoki 86-latka mogły leżeć w lokalu przez około cztery lata.
Zgodnie z informacjami przekazanymi wcześniej przez „Super Express”, Józef G. był osobą bardzo samotną. Mężczyzna nie miał żony, dzieci ani rodzeństwa i nie utrzymywał żadnych relacji ani z dalszą rodziną, ani z sąsiadami. Z relacji mieszkańców wynikało, że był to spokojny, raczej zamknięty w sobie człowiek. Większość kojarzyła go tylko ze sporadycznych powitań.
Zastanawiające jest to, że nikt z otoczenia nie zauważył braku obecności starszego pana. Sąsiedzi argumentowali, że 86-latek rzadko bywał w domu i unikał kontaktów społecznych. Co więcej, rachunki za czynsz były opłacane automatycznie ze stałego zlecenia, przez co spółdzielnia mieszkaniowa nie widziała żadnych długów. Z mieszkania nie wydobywał się też żaden podejrzany swąd, co by mogło wzbudzić niepokój.
Dopiero nieuregulowane rachunki za prąd i wodę sprawiły, że makabryczna prawda wyszła na jaw.
Organy ścigania weryfikowały możliwość udziału osób trzecich w śmierci 86-latka. Ostateczne ustalenia nie wskazały jednak na żadne czyny kryminalne.
Sprawa została umorzona, ponieważ nie odkryliśmy żadnych śladów przestępstwa, na przykład na kościach. Jednocześnie nie udało się ustalić przyczyny śmierci mężczyzny – powiedział prokurator Łukasz Wawrzyniak w rozmowie z „Faktem”.
Gdy potwierdzono personalia zmarłego, odpowiednia informacja trafiła do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Wcześniej obawiano się, że samotny mężczyzna spocznie w bezimiennym grobie, gdyż organy śledcze nie potrafiły odnaleźć nikogo z jego bliskich.
Zmarły Józef G. w przeszłości pracował jako pracownik techniczny na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Jego praca polegała na asystowaniu badaczom przy analizach, sortowaniu materiałów badawczych i prowadzeniu badań w terenie. Choć przez lata był aktywny zawodowo, końcówkę życia spędził w całkowitej izolacji od ludzi.
Pokój Zbrodni - mordowali małżenstwa
Pokój Zbrodni - mordowali małżenstwa
Źródło: Radio ESKA Poznań