RAK
    Jedwabne i Domostawa – z cyklu „Prawy prosty”

    Jedwabne i Domostawa – z cyklu „Prawy prosty”

    3224 odsłon
    Jedwabne i Domostawa – z cyklu „Prawy prosty”

    Obchody dwóch brzemiennych w skutki wydarzeń w najnowszej historii Polski zdominowały koniec ubiegłego tygodnia! Najpierw 9 i 10 lipca 2026 r. do Jedwabnego przybyli polscy patrioci, żeby w 85. rocznicę zbrodni kontynuować batalię odkłamywania wydarzeń, do których doszło 10 lipca 1941 r. Orężem w tej batalii są dokumenty opublikowane w monografii autorstwa prof. Marka Chodakiewicza i dr. Tomasza Sommera pt. „Jedwabne. Historia prawdziwa”. Autorzy ujawnili (m. in.) wcześniej utajnione akta IPN a odtajnione po decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego, które wskazują jasno, że zbrodnię na jedwabieńskich Żydach zaplanowali i wykonali Niemcy z Einsatzgruppe B i lokalnego Gestapo, którymi dowodził Hermann Schaper, członek elitarnej jednostki SS. Jak wynika z dokumentów Polacy byli zmuszani do udziału (pod groźbą rozstrzelania) ergo nie byli sprawcami. To Haupsturmführer Hermann Schaper i jego podwładni ponoszą główną odpowiedzialność za zbrodnie na Żydach w Wiznej, Wąsoszy, Radziłowie, Łomży, Tykocinie, Rutkach, Piątnicy, Zambrowie, do których doszło na Podlasiu po zbrodni w Jedwabnem. Niestety kłamstwo jedwabieńskie trwa a monografia Chodakiewicza i Sommera spychana jest przez kłamców jedwabieńskich w niebyt. Dlaczego? Celnie odpowiedział na to pytanie dr Tomasz Sommer: „Jedwabne stało się swoistym testem lojalności wobec systemu. Kto się w tej sprawie ugiął – może w ramach systemu działać, kto się nie ugiął – jest przez system potępiany. Można więc śmiało napisać, że przywrócenie prawdy o zbrodni w Jedwabnem jest warunkiem upadku tego systemu. Póki kłamstwo jedwabieńskie będzie obecne w publicznym obiegu, póty system będzie trwał”. Na polach Jedwabnego 10 lipca 2026 r. stanęły tekturowe figury głównych kłamców jedwabieńskich: rabina Michaela Schudricha (to on blokował ekshumację w Jedwabnem), Jana T. Grosa, który pierwszy oskarżył Polaków o pogrom w Jedwabnem, Lecha Kaczyńskiego, który jako minister sprawiedliwości wstrzymał prace ekshumacyjne IPN-u, gdy archeolodzy znaleźli niemieckie łuski w zbiorowej mogile, dowodzące niemieckiego sprawstwa w zbrodni, i Bronisława Komorowskiego oraz Aleksandra Kwaśniewskiego, którzy wygłaszali „w imieniu Polaków” (a Kwaśniewski nadal wygłasza) przepełnione hipokryzją przeprosiny za tę zbrodnię. Z Jedwabnego polscy patrioci przenieśli się do Domostawy na Podkarpaciu. Tam 11 lipca 2026 r. pod Narodowym Pomnikiem „Rzeź Wołyńska” upamiętnione zostały Ofiary ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na ziemiach wschodnich II RP w latach 1939-1947. Nad obchodami patronatu haniebnie nie objął prezydent III RP Karol Nawrocki, chociaż ostatnie miesiące przyniosły w społeczeństwie polskim wzrost świadomości (i gniewu) ”w temacie” Rzezi Wołyńskiej. Nagle środowisko tzw. Zjednoczonej łże-Prawicy, które latami blokowało dostęp do wiedzy na temat ukraińskiego ludobójstwa i do upamiętnienia Ofiar, w tym blokowało budowę pomnika „Rzeź Wołyńska” w Domostawie a wcześniej odmawiało pozwolenia na lokalizacje pomnika w innych miastach Polski (m.in. w Jeleniej Górze, Kielcach, Przemyślu, Rzeszowie i Toruniu), uznało, że do Domostawy trzeba przyjechać i oddać hołd Rodakom bestialsko zamordowanym przez ukraińskich rezunów. Ta przemiana w postawach pisowskiej łże-elity, dotycząca Rzezi Wołyńskiej, dowodzi, że presja środowisk patriotycznych ma sens i przynosi wymierne, choć na razie symboliczne korzyści; nawet jeśli za tymi przemianami stoi godna pogardy pisowska hipokryzja! Walka o niepodległą Polskę trwa!

    Maciej Remiszewski


    Źródło: Kurier Ostrowski

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era