
Skąd wzięły się obawy o zdalne wyłączanie fotowoltaiki? W ostatnich tygodniach w mediach pojawiły się informacje o możliwości zdalnego ograniczania lub wyłączania przydomowych instalacji fotowoltaicznych przez operatorów sieci. Powodem była propozycja zmian w przepisach dotyczących krajowego systemu
W ostatnich tygodniach w mediach pojawiły się informacje o możliwości zdalnego ograniczania lub wyłączania przydomowych instalacji fotowoltaicznych przez operatorów sieci. Powodem była propozycja zmian w przepisach dotyczących krajowego systemu elektroenergetycznego. W pierwotnej wersji projektu znalazły się zapisy, które mogły umożliwić szerszą ingerencję w pracę mikroinstalacji w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa sieci. Wywołało to debatę wśród ekspertów i właścicieli paneli słonecznych.
Na dzień publikacji nie obowiązują przepisy pozwalające operatorom na rutynowe zdalne wyłączanie instalacji prosumentów. Minister Energii zapewnił, że ostateczna wersja przepisów nie będzie zawierać takich zapisów bez zgody właścicieli. Dotyczy to zarówno prosumentów w starym systemie opustów, jak i w nowym systemie net-billingu.
W Polsce działa już ponad 1,6 miliona prosumentów, a łączna moc domowych instalacji PV przekracza 13 GW. W słoneczne dni produkcja energii bywa bardzo wysoka przy niskim zapotrzebowaniu, co stanowi wyzwanie dla stabilności sieci. Operatorzy szukają rozwiązań, ale obecnie nie ma zgody na przymusowe wyłączanie.
„Bezpieczeństwo sieci jest ważne, ale prawa prosumentów są chronione” – podkreślają przedstawiciele Ministerstwa Energii.
Źródło: Gmina Żelazków (fb)
Fot. m.facebook.com