
Ośrodek Wypoczynkowy w Skorzęcinie od lat jest wizytówką gminy Witkowo – i jednym z najpopularniejszych miejsc wypoczynku w Wielkopolsce. Ale tegoroczne przygotowania do sezonu budzą coraz więcej pytań. Kwoty, które pojawiają się w zestawieniach wydatków, są – delikatnie mówiąc – zaskakujące. Czy kt
Ośrodek Wypoczynkowy w Skorzęcinie od lat jest wizytówką gminy Witkowo – i jednym z najpopularniejszych miejsc wypoczynku w Wielkopolsce. Ale tegoroczne przygotowania do sezonu budzą coraz więcej pytań. Kwoty, które pojawiają się w zestawieniach wydatków, są – delikatnie mówiąc – zaskakujące. Czy ktoś celowo zawyża koszty, by ośrodek stał się nierentowny i można było go przekształcić w spółkę gminną? Wiele na to wskazuje.
Najbardziej kuriozalnym wydatkiem są prace porządkowe na terenie ośrodka. Koszenie trawy, grabienie liści, odchwaszczanie – standardowe czynności, które wykonuje Zakład Gospodarki Komunalnej z Witkowa. Koszt? 288 744,53 zł.
To kwota, która budzi zdumienie. Nawet jeśli teren ośrodka jest rozległy, to blisko 300 tysięcy złotych za prace porządkowe to suma, która każe zadać pytanie: czy to realne koszty, czy celowe zawyżenie? Zwłaszcza, że wykonawcą jest jednostka gminna – ZGK Witkowo, czyli gmina na terenie której leży Skorzęcin.
Co istotne, we wcześniejszych latach ta kwota oscylowała w granicach 80 – 90 tysięcy złotych.
12 maja na terenie ośrodka odbyło się wydarzenie plenerowe – podobno, bo ciężko znaleźć o nim jakiekolwiek informacje. A może nic się nie odbyło? Nieważne – istotne, że na potrzeby imprezy widmo zamówiono dostawę elementów i montaż nagłośnienia. Koszt: 21 422,76 zł.
Tyle że Gmina Witkowo dysponuje własnym nagłośnieniem – przecież ma swój ośrodek kultury, sprzęt, zaplecze techniczne. Dlaczego więc zamówiono usługę z zewnątrz, i to za taką kwotę? To pytanie, na które jak dotąd nie znamy odpowiedzieli.
Absolutny rekord absurdów to wydatek na przedłużenie mola i montaż pływających pomostów. Koszt: 150 000 zł. Inwestycja miała być odpowiedzią na zmieniający się poziom wody w jeziorze Niedzięgiel. Tyle że pomosty… nie pływają. Stoją na dnie. Na piasku. I długo pływać nie będą.
Ktoś założył świni siodło i wmawia nam, że to koń, a nie świnia – słyszymy od przedsiębiorców.
Do tego dochodzi szereg innych wydatków:
17 727,48 zł – zakup i montaż trzech okien w biurze koordynatora,
11 200 zł – transport i ułożenie 80 płyt betonowych,
8 364 zł – dostawa biletów do kas automatycznych,
7 580 zł – czyszczenie lamp oświetlenia ulicznego,
5 178 zł – zakup żarówek i ich montaż,
4 829 zł – czyszczenie i konserwacja boiska i kortów.
Każdy z tych wydatków z osobna może wydawać się uzasadniony. Razem tworzą obraz, który budzi niepokój.
Pojawia się pytanie: kto chce zniszczyć ośrodek? Czy gmina planuje przekształcić go w spółkę gminną? Wówczas radni mieliby spokój – wszystkim zarządzałby prezes i rada nadzorcza. Przybyłoby też wiele stołków.
Burmistrz ma raczej fatalny PR. Ma pełne podstawy, by obawiać się o utrzymanie stanowiska w kolejnej kadencji. Koordynatorka ośrodka wypoczynkowego w Skorzęcinie dotąd nie popisała się żadnymi osiągnięciami marketingowymi. Jej wypowiedzi w mediach raczej działały zniechęcająco do przyjazdu na teren ośrodka. A być może to celowe działanie?
Przekształcenie Ośrodka Wypoczynkowego w Skorzęcinie w spółkę gminną to nie tylko zmiana formy prawnej. To przede wszystkim nowe miejsca dla „swoich”. Prezes, wiceprezes, członkowie zarządu, rada nadzorcza – każde z tych stanowisk to etat, często dobrze płatny, i władza decyzyjna bez konieczności oglądania się na radnych.
W obecnej strukturze to burmistrz i radni odpowiadają za funkcjonowanie ośrodka. W spółce – odpowiedzialność spada na zarząd, a radni mają jedynie kontrolę, i to ograniczoną. Dla burmistrza, który ma fatalny PR i obawia się o swoją przyszłość, to sposób na utrzymanie wpływów. Dla „swoich” – szansa na dobrze płatne stanowiska.
A jeśli do tego dołożymy rosnące koszty utrzymania ośrodka, które czynią go nierentownym – łatwiej będzie uzasadnić potrzebę zmiany. I powiedzieć mieszkańcom: „musimy to przekształcić, bo inaczej nie damy rady”. Tyle, że sami doprowadzili do takiego stanu rzeczy jak zwykle pominą w powyższym zdaniu.
Na razie brak odpowiedzi na te pytania. Jedno jest pewne – tegoroczne przygotowania do sezonu w Skorzęcinie pozostawiają wiele do życzenia. Nie tylko pod względem organizacyjnym, ale przede wszystkim finansowym. Mieszkańcy i turyści mają prawo wiedzieć, na co idą ich pieniądze. I czy ktoś przypadkiem nie próbuje im wmówić, że świnia to koń.
Źródło: Moje Gniezno