Chińskie firmy kopiują polskie wyroby Ceramiki Bolesławiec, próbując przejąć rynek i oszukując klientów. Producenci z Państwa Środka zmieniają nazwy, by sugerować polskie pochodzenie produktów z Dolnego Śląska. Stanowi to poważne zagrożenie dla polskiego rzemiosła artystycznego i ochrony marki.
Ceramika z Bolesławca, uznawana za jeden z najcenniejszych symboli polskiego rzemiosła artystycznego, mierzy się z coraz większym problemem związanym z podróbkami z Chin. Producenci z Państwa Środka posuwają się do coraz bardziej zaskakujących działań, aby przekonać klientów, że ich wyroby pochodzą z Dolnego Śląska. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych przykładów jest zmiana nazwy jednej z chińskich miejscowości na „Bolesławiec”, co pozwala umieszczać na produktach informację sugerującą ich polskie pochodzenie.
Polska ceramika ceniona na całym świecie
Bolesławiecka ceramika od wieków cieszy się renomą zarówno w Polsce, jak i za granicą. Jej historia sięga XIV wieku, a ręcznie wykonywane zdobienia oraz charakterystyczne kobaltowe wzory sprawiły, że stała się rozpoznawalną marką na światowym rynku. Każde naczynie jest wykonywane ręcznie, dzięki czemu stanowi niepowtarzalne dzieło rzemiosła.
Wyroby z Bolesławca zdobyły uznanie nie tylko w Europie, ale również w Azji, gdzie cieszą się dużą popularnością. To właśnie tam polscy producenci muszą dziś zmagać się z coraz silniejszą konkurencją w postaci tańszych imitacji.
Chińskie podróbki wprowadzają klientów w błąd
Jak wskazują przedstawiciele branży, chińskie firmy wykorzystują różne sposoby, by uwiarygodnić swoje produkty. Według Weroniki Kalich, współwłaścicielki i prezes Ceramiki Kalich, jedna z chińskich miejscowości została nazwana „Bolesławiec”, dzięki czemu producenci mogą zgodnie z lokalnymi przepisami informować, że ich ceramika pochodzi właśnie z tego miejsca.
To jednak nie koniec problemów. Dochodziło również do przypadków kopiowania znaków graficznych polskich producentów. Mimo interwencji w ambasadach i urzędach działania mające powstrzymać ten proceder nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Przedstawiciele branży ostrzegają, że mniej doświadczeni konsumenci mogą wkrótce mieć trudności z odróżnieniem oryginalnych wyrobów od ich chińskich odpowiedników.
Potrzebna skuteczniejsza ochrona
Polscy producenci od dawna apelują o objęcie ceramiki bolesławieckiej silniejszą ochroną prawną. Takie działania wspiera również Urząd Patentowy, który wskazuje na możliwość wykorzystania nowych unijnych przepisów dotyczących ochrony oznaczeń geograficznych dla produktów rzemieślniczych i przemysłowych. Regulacje, przyjęte pod koniec ubiegłego roku, obejmują między innymi wyroby ceramiczne, szklarskie, tekstylne, metalowe oraz instrumenty muzyczne.
Przedsiębiorcy liczą, że nowe rozwiązania pozwolą skuteczniej walczyć z podróbkami i ochronić renomę budowaną przez pokolenia bolesławieckich rzemieślników.
Nie tylko podróbki są problemem
Chińska konkurencja to jednak tylko jedno z wyzwań, z jakimi mierzy się branża. Zakłady produkujące ceramikę z Bolesławca od lat borykają się z niedoborem pracowników. Średnia wieku osób zatrudnionych w manufakturach wynosi około 58 lat, a większość stanowią kobiety, które w najbliższych latach osiągną wiek emerytalny.
Jak podkreśla Paweł Zwierz, współwłaściciel i prezes Manufaktury w Bolesławcu, młode pokolenie coraz rzadziej wybiera pracę w rękodziele. To rodzi obawy o przyszłość tradycyjnych metod produkcji, wymagających doświadczenia i wieloletniej praktyki.
Rosnące koszty zagrażają rentowności
Dodatkowym wyzwaniem są stale rosnące koszty prowadzenia działalności. Producenci muszą mierzyć się z wyższymi cenami energii, gazu, surowców oraz wynagrodzeń. W efekcie część zakładów funkcjonuje dziś na granicy opłacalności.
Przedstawiciele branży podkreślają, że przyszłość bolesławieckiej ceramiki zależy nie tylko od skutecznej ochrony przed podróbkami, ale także od wsparcia dla lokalnych producentów oraz zainteresowania młodych ludzi tradycyjnym rzemiosłem. Bez tych działań jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek może znaleźć się w coraz trudniejszej sytuacji na światowym rynku.
źródło: interia.pl
Źródło: Kurier Ostrowski