
Poniedziałek, 20 lipca 2026R. IMIENINY: Czesława, Hieronima
14.1°C
Fot. Joanna Divina (Radio Poznań) Są książki, które czyta się dla fabuły i takie, do których wraca się dla klimatu. Dla mnie „Czerwona zima” należy właśnie do tej drugiej kategorii. Cameron Sullivan fantastycznie połączył wydarzenia z XVIII-wiecznej Francji z magią, demonologią i światem nadprzyrodzonych istot. Powstała opowieść gęsta od tajemnic i pełna mroku. Stare zamczyska, ciemne lasy, religijne symbole i legendy sprawiają, że granica między rzeczywistością a tym, co ukryte, niemal całkowicie się zaciera.
Inspiracją dla powieści stała się legenda o Bestii z Gévaudan. Jest rok 1766. Południową Francję terroryzuje tajemniczy potwór, którego jedni uważają za zdziczałe zwierzę, inni za wysłannika piekieł. Do Château d'Ocerne przybywa profesor Sebastian Grave z Larnaki - uczony, pogromca potworów twierdzący, że te najbardziej niebezpieczne i najbardziej skuteczne wcale nie wyglądają potwornie. Człowiek intrygujący, skrywający tajemnicę znacznie mroczniejszą niż ta, z którą przyszło mu się zmierzyć. Bohater niejednoznaczny, obciążony własną przeszłością. Już od pierwszych stron wiadomo, że nie jest zwykłym śmiertelnikiem. Tym bardziej, że jego historia prowadzi, aż… do XXI wieku, nieustannie zaskakując zwrotami akcji.
Cameron Sullivan pokazuje, że fantasy wciąż może zaskakiwać, jeśli opiera się nie tylko na magii i demonach, ale także na historii, legendach i świetnie zbudowanych bohaterach. Ale nie jest to książka dla każdego, bo nie brakuje tu brutalności, krwi i mrocznych scen oraz erotyki. Na długo ta historia zostaje w człowieku, nie pozwala o sobie zapomnieć i naprawdę warto dać się jej porwać.
Od poniedziałku zapraszamy na spotkanie z „Czerwoną zimą” w naszym „Tytule tygodnia”. Fragmenty powieści przeczyta Aleksandra Włodarczyk.
SERWIS INFORMACYJNY
Źródło: Radio Poznań — Kultura