RAK
    Anonimowe zaproszenie, obietnica ładnych zdjęć i tłum..

    Anonimowe zaproszenie, obietnica ładnych zdjęć i tłum..

    1474 odsłon
    Anonimowe zaproszenie, obietnica ładnych zdjęć i tłum..

    Ładne zdjęcie potrafi obiecać więcej niż tylko pamiątkę. Daje nadzieję, że ktoś nas zobaczy inaczej, lepiej, ciekawiej. W świecie mediów społecznościowych to działa wyjątkowo kusząco. Wystarczy hasło „darmowa sesja”, obietnica profesjonalnie obrobionych fotografii i już pojawia się pokusa, żeby wejść w kadr i zapozować. Nawet wtedy, gdy nie do końca wiadomo, kto stoi po drugiej stronie aparatu.

    Na Spotted-Gostyn24 pojawiło się ogłoszenie o poszukiwaniu pięciu dziewczyn na darmową sesję zdjęciową w plenerze. Autor wpisu tłumaczył, że rozbudowuje portfolio i testuje ustawienia aparatu. Zapewniał, że doświadczenie nie jest potrzebne, bo pomoże w pozowaniu. W zamian uczestniczki miały dostać profesjonalnie obrobione zdjęcia do własnego użytku. Warunek był jeden, zgoda na publikację fotografii w portfolio.

    • Szukam 5 dziewczyn na darmową sesje foto w plenerze. Rozbudowuję portfolio i testuję ustawienia aparatu. Szukam chętnych osób (nie musisz mieć doświadczenia, pomagam z ustawieniem się!) do pozowania. Zyskujesz profesjonalnie obrobione zdjęcia do własnego użytku. Wymagana zgoda na publikację zdjęć w portfolio. Miejsce, klimat, tematyka zdjęć do dogadania, proszę chętnych o wiadomość w komentarzu - odezwę się - brzmiało ogłoszenie na Spotted-Gostyn24 Sama propozycja nie musi oznaczać niczego podejrzanego, bo początkujący fotografowie rzeczywiście często szukają osób do zdjęć. Taka współpraca jest normalne i korzystna dla obu stron. Fotograf rozbudowuje portfolio, a osoba pozująca dostaje zdjęcia. Problem zaczyna się wtedy, gdy za atrakcyjną obietnicą nie idą podstawowe informacje.

    W tym przypadku nie było nazwiska fotografa, linku do portfolio, strony z wcześniejszymi pracami ani jasnej informacji, gdzie zdjęcia miałyby później zostać opublikowane. Mimo to pod postem pojawiło się około 90 komentarzy - „chętna”, „zainteresowana”, „mogę spróbować”. Pojawiały się też oznaczenia koleżanek i zachęty, że ktoś „idealnie pasuje”.

    I właśnie tu pojawia się dobrze dziś znany mechanizm "parcia na szkło" w jego lokalnej wersji. I nie chodzi o wielką karierę, modeling czy czerwony dywan. Wystarczy szansa na kilka ładnych ujęć, na chwilę uwagi, na pokazanie się z lepszej strony. To ludzkie i zrozumiałe. Ale bywa też niebezpieczne, jeśli potrzeba zaistnienia wyprzedza zdrowy rozsądek.

    Bo sesja zdjęciowa to nie tylko „fajne fotki”. To spotkanie z obcą osobą, często poza domem, przekazanie swojego wizerunku i zgoda na jego publikację. A wizerunek raz wpuszczony do internetu może nawet po latach żyć własnym życiem. Dlatego zanim ktoś publicznie napisze „chętna”, powinien wiedzieć, komu właściwie mówi „tak”.

    Nie można też z góry zakładać, że każdy kto szuka osób do zdjęć jest podejrzany. Chodzi tylko o zachowanie rozsądku. Jeśli ktoś zaprasza do sesji, powinien się raczej przedstawić, pokazać swoje prace i jasno napisać, gdzie zdjęcia będą publikowane. Jeśli ktoś chce pozować, powinien sprawdzić autora ogłoszenia, ustalić miejsce spotkania, zabrać osobę towarzyszącą i dokładnie przeczytać zgodę na wykorzystanie wizerunku. Sprawa nie dotyczy tylko tego konkretnego posta na Spotted-Gostyn24, ale podobnych propozycji, których w internecie nie brakuje i których w żaden sposób nie można zweryfikować.

    Bo samo parcie na szkło przestało być dziś czymś wstydliwym. Każdy ma prawo mieć ładne zdjęcia i zrobić coś dla siebie. Tyle, że rozsądek zaczyna się tam, gdzie kończy się zachwyt nad samą obietnicą. Dlatego zanim komuś oddamy swój czas, zaufanie i wizerunek, warto wiedzieć, kto stoi po drugiej stronie aparatu.

    ::addons{"type":"alert"}

    ::news{"type":"see-also","item":"95276"}

    ::news{"type":"see-also","item":"95246"}

    ::news{"type":"see-also","item":"95234"}

    Co sądzisz na ten temat?


    Źródło: Gostyń24

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era