
Rozmowa z Krzysztofem "Kito" Wierzbickim, chodzieskim fotografikiem od trudnych tematów.
Skąd wzięło się Twoje zainteresowanie fotografią?
Fotografią interesuję się od czasów świetności analogów. To były zupełnie inne czasy - każdy kadr trzeba było dobrze przemyśleć, a za zmarnowaną klatkę trzeba było zapłacić, nie to co dziś - "usuń" i po sprawie. Prawdziwy rozwój przyszedł jednak wraz z pojawieniem się pierwszych aparatów cyfrowych. Możliwość wykonywania większej liczby zdjęć, eksperymentowania z obiektywami, przejściówkami i różnymi technikami pozwoliła mi znacznie szybciej zdobywać doświadczenie i rozwijać własny styl. Wtedy zaraziłem się po całości tą "chorobą" i do dziś tego nie wyleczyłem.
Pamiętasz swój pierwszy aparat, a może też pierwsze zdjęcie?
Pierwszym aparatem był jakiś automat kupiony przy czeskiej granicy, gdy jechałem na wycieczkę do Pragi. Po powrocie okazało się, że „mistrzyni” w sklepie źle założyła kliszę i nie przywiozłem żadnego zdjęcia. Pierwszego zdjęcia nie pamiętam, ale na pewno było nieudane [śmiech].
Co dziś najchętniej fotografujesz?
Obecnie najwięcej czasu poświęcam na trudne tematy. Lubię eksperymentować z różnego rodzaju oświetleniem, a przygotowania i zgłębianie wiedzy pod daną sesję zajmuje mi dziesięć razy więcej czasu, niż same zdjęcia. Mocno wkręciłem się też w fotografię kobiecą/sensualną. To wymagająca dziedzina, ponieważ ogromne znaczenie mają światło, klimat, miejsce oraz atmosfera podczas sesji. Właśnie ta różnorodność i możliwość ciągłego rozwoju sprawiają, że jest dla mnie tak interesująca. Używam do tych zdjęć np. wytwornicy dymu, gliceryny, światłowodów itp. Choć dla kobiet na początku wydaje się to dziwne, co wyczyniam z tymi gadżetami, to po zobaczeniu zdjęcia na wyświetlaczu aparatu zawsze słyszę WOW!
Szukasz tych dziewczyn, czy to one zgłaszają się do Ciebie?
Część zgłasza się sama, realizujemy wtedy wspólne pomysły, ale chyba najciekawsze projekty są inicjowane z mojej strony; wtedy sam szukam modelki, która najlepiej sprawdzi się w danym temacie. Współpracuję między innymi z dziewczynami z Flexy Pole Dance. Są świetnie przygotowane fizycznie, mają dużą świadomość własnego ciała i często potrafią wykonać bardzo efektowne pozy, które dla większości osób byłyby trudne lub niemożliwe. Dzięki temu można tworzyć bardziej kreatywne i nietypowe kadry.
Jakie masz podejście do narzędzi polepszających obraz, także do korzystania ze sztucznej inteligencji?
Każde nowe narzędzie traktuję jako wsparcie pracy fotografa. Dziś sztuczna inteligencja staje się kolejnym etapem rozwoju technologii. Mnie np. mocno pomaga i przyśpiesza pracę nad obróbką zdjęć; kiedyś to co trzeba było robić godzinę, teraz zrobi się w kilka minut. Uważam jednak, że żadne narzędzie nie zastąpi pomysłu, światła, emocji i kontaktu z fotografowaną osobą. To nadal człowiek stoi za zdjęciem. Wykorzystywanie natomiast AI do generowania swoich niby to sesji foto - to już nawet nie będę się wypowiadał, żeby kogoś nie urazić.
Czy masz jakieś marzenie związane z tym, by coś lub kogoś uchwycić w kadrze?
Nie wierzę specjalnie w marzenia. Wierzę w pomysły i ich realizację. Jeśli mam ochotę zrobić sesję w deszczu, to organizuję deszcz, modelkę i termin zdjęć. W głowie mam tyle niezrealizowanych projektów, że każdą wolną chwilę poświęcam na planowanie kolejnych sesji. Chciałbym natomiast, żeby jak najwięcej moich zdjęć trafiało na ściany prywatnych domów, firm czy galerii, a nie było oglądanych wyłącznie przez kilka sekund na ekranie smartfona. To daje mi największą satysfakcję.
I tego Ci życzę, dziękując za rozmowę.
A ja serdecznie zapraszam do obserwowania na Instagramie profilu „kris.kito”. Jeśli masz pomysł na ciekawą sesję, napisz - stworzymy razem coś WOW!
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"2372"}
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: Fakty Pilskie