RAK
    •07:38 Straż cały czas była we mnie

    •07:38 Straż cały czas była we mnie

    2068 odsłon
    •07:38 Straż cały czas była we mnie

    Rozmowa z druhem Arturem Binkowskim, prezesem zarządu OSP w Stróżewie

    Jak daleko sięga historia jednostki OSP w Stróżewie?

    Wszystko zaczęło się w maju 1947 roku. Wtedy to z inicjatywy miejscowych chłopów i robotników powstał komitet założycielski OSP, czego konsekwencją było powstanie w jeszcze tym samym miesiącu Ochotniczej Straży Pożarnej w Stróżewie. Na czele zarządu stanął prezes druh Franciszek Gapiński, na naczelnika wybrano druha Władysława Sobonia

    Pierwszym sprzętem przeciwpożarowym były łopaty, bosaki, siekiery i tłumice oraz sikawka ręczno-konna. Z biegiem czasu jednostka otrzymała motopompę typu M-800 i wóz konny. W tym samym czasie umieszczono na strażnicy syrenę elektryczną. Tu mała dygresja: właścicielem konia był jeden z druhów, co miało takie znaczenie, że zwierzę było już przyzwyczajone i nie płoszyło się na dźwięk syreny.

    Jakie na przestrzeni tych lat były najważniejsze wydarzenia dla jednostki?

    W 1981 roku otrzymaliśmy samochód typu GLM 8, pojazd marki „Żuk”, który służył nam 32 lata. Nasze możliwości bojowe podniósł samochód ratowniczo-gaśniczy Man, pozyskany w 2009 roku od OSP Kobylnica. Cztery lata później otrzymaliśmy z Komendy Powiatowej PSP w Chodzieży Stara, rocznik 2002. No i wreszcie nadszedł rok 2021, kiedy na stan jednostki trafiła nasza duma: średni samochód ratowniczo-gaśniczy GBA 3/16 Volvo FL. To był już full wypas! Ten fabrycznie nowy wóz z napędem na cztery koła zwiększył nasz potencjał bojowy, a zarazem podniósł komfort pracy druhów. Był to bardzo poważny zakup, dofinansowany kwotą 400 tysięcy złotych ze środków Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz prawie 368 tysiącami złotych z budżetu Gminy Chodzież. Dziś, dzięki wsparciu wielu instytucji i osób, dysponujemy już dobrym sprzętem, który służy ochronie zdrowia i życia mieszkańców.

    I jeszcze dopowiadając w kwestii ważnych wydarzeń: w 1997 roku z okazji jubileuszu 50-lecia jednostce został nadany sztandar. Latem 2011 roku przeprowadziliśmy się do nowo wybudowanej remizy. Od 2016 roku jesteśmy integralną częścią Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego.

    Ilu druhów jest obecnie w szeregach OSP w Stróżewie?

    Jednostka zrzesza 44 strażaków plus młodzieżówkę. 17 druhów może uczestniczyć w wyjazdach na akcje. Warto tu podkreślić, że posiadamy umundurowania bojowe z górnej półki. Dwukrotnie pozyskaliśmy na to środki z WFOŚiGW w Poznaniu i z Gminy Chodzież. Mamy zawsze bardzo dużą pomoc od pani wójt i rady gminy, nadleśnictw z Sarbi i Podanina oraz wielu naszych lokalnych przyjaciół, dzięki czemu możemy kupować sprzęt bardzo dobrej jakości. Gdy nasi druhowie wyjeżdżają na akcje, są chronieni nie gorzej, niż zawodowi strażacy.

    A jak Pan trafił w strażackie szeregi? Czy to może tradycja rodzinna?

    Ponoć mój dziadek zakład jednostkę w Kwilczu. Ja natomiast miałem na tym punkcie „fizia” od dzieciństwa. Wielu dzieciakom to z wiekiem przechodzi, mnie nie przeszło. Fascynował mnie widok jadących przez wieś wozów strażackich. Niesamowite wrażenie wywierało na mnie obserwowanie rywalizacji w zawodach sportowo-pożarniczych; nie mogłem sobie odpuścić, by nie być wtedy na boisku. Zawsze się przy tym kręciłem, jako szesnastolatek nawet już przystąpiłem do pierwszych konkurencji.

    A czemu późniejszy magister fizyki związał się ze strażą zawodowo?

    Ta straż cały czas była we mnie. Nie wierzyłem, że mogę się dostać do którejś ze szkół pożarniczych, więc rozpocząłem studia: fizyka z informatyką na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pamiętam ćwiczenia z optyki: w szkole średniej to temat o soczeweczkach, w której załamuje się światło, oblicza się kąty - a na studiach to były całe strony we wzorach! Pomyślałem sobie wówczas: co ja tutaj robię? Wtedy podjąłem decyzję aby przystąpić do rekrutacji do Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. Jednak nie dostałem się do niej. Gdy tylko skończyłem studia, zacząłem wydzwaniać po komendach. Przez jakiś czas pracowałem w Zespole Szkół Licealno-Gimnazjalnych w Ratajach jako nauczyciel przedmiotów informatycznych. Wiedziałem jednak, że chcę być strażakiem zawodowym i tak też w końcu się stało. W 2006 roku rozpocząłem pracę w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Chodzieży.

    Od 2021 roku jestem prezesem zarządu OSP w Stróżewie, a wcześniej przez 15 lat pełniłem funkcję prezesa Zarządu Oddziału Powiatowego ZOSP RP w Chodzieży.

    Jaka postrzega Pan rolę OSP w życiu lokalnej społeczności?

    Zapewne z braku czasu nie wypełniamy jeszcze tej roli tak, jak bym sobie to marzył. Współpracujemy z Radą Sołecką, Kołem Gospodyń Wiejskich, szkołą. Uczestniczymy w różnych uroczystościach, przede wszystkim o charakterze patriotycznym. Pojawiamy się ze sztandarem jednostki, pokazujemy, że te wartości też są nam bliskie. Od dobrych kilkudziesięciu lat uczestniczymy w uroczystościach kościelnych: w święta wielkanocne, Boże Ciało, podczas procesji niesiemy baldachim. No i oczywiście pamiętamy o najmłodszych mieszkańcach sołectwa. Na festynach wóz strażacki jest zawsze dla nich dużą atrakcją, podobnie jak kąpiel w pianie.

    W przyszłym roku przypadnie 80-lecie działalności OSP w Stróżewie. Myślicie już o obchodach tych okrągłych urodzin?

    Na pewno będziemy chcieli ten jubileusz odpowiednio uczcić. Pokazać, że jesteśmy i że ciągle się rozwijamy z myślą o ochronie życia i bezpieczeństwa naszych mieszkańców.

    Dziękuję za rozmowę.

    Co sądzisz na ten temat?


    Źródło: Fakty Pilskie

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era