
Nowomiejska poczta była łącznikiem nowomiejskiej ziemi z szerokim światem. Przedstawiamy historię Urządu Pocztowo-Telekomunikacyjnego w Nowym Mieście Lubawskim w latach 1920–1939.
Przy dzisiejszej ulicy Działyńskich stoi pusty charakterystyczny neogotycki budynek. Na początku XX wieku wzniósł go jeden z najbogatszych mieszkańców miasta – przedsiębiorca Artur Schubring. Szybko znalazł dla niego najemcę. W jego murach ulokowano urząd pocztowy, który przez kolejne dziesięciolecia stał się oknem Nowego Miasta Lubawskiego na świat.
Poczta zapewniała mieszkańcom kontakt z resztą kraju
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości poczta organizowała się od nowa. Do 1 października 1921 roku nowomiejska placówka podlegała Dyrekcji Poczt i Telegrafów w Gdańsku, a następnie została włączona do Dyrekcji w Bydgoszczy. Była częścią rozbudowującej się sieci urzędów, agentur i pośrednictw pocztowych, które zapewniały mieszkańcom kontakt z resztą kraju.
Nie wszystkie placówki miały jednakowe znaczenie. Urzędy dzielono na sześć klas, a o ich randze decydowały liczba świadczonych usług, wielkość ruchu pocztowego, wpływy oraz rola w całej sieci komunikacyjnej. W powiecie lubawskim w 1928 roku działało już 27 agentur pocztowych.
Przez pierwsze lata administratorem nowomiejskiej poczty był Piechocki. Przełom nastąpił 17 listopada 1922 roku. Tego dnia Edward Kulikowski otrzymał z Dyrekcji Poczt i Telegrafów w Bydgoszczy nominację na stanowisko naczelnika Urzędu Pocztowo-Telegraficznego II klasy. Funkcję tę pełnił aż do wybuchu II wojny światowej, stając się jedną z najważniejszych postaci w historii miejscowej poczty.
Polska należała do krajów o słabej sieci telefonicznej
Zmieniała się również sama placówka. W kwietniu 1929 roku urząd został przekwalifikowany do III klasy, a w latach trzydziestych funkcjonował już jako Obwodowy Urząd Pocztowo-Telekomunikacyjny w Nowym Mieście Lubawskim. Z jego usług korzystali mieszkańcy okolicznych gmin: Marzęcic, Nawry, Wielkiego Pacółtowa i Gwiździn.
Choć poczta rozwijała się dynamicznie, telefon wciąż pozostawał luksusem. Polska należała wówczas do krajów o najsłabiej rozwiniętej sieci telefonicznej w Europie, a powiat lubawski był tego doskonałym przykładem.
Starosta apelował o budowę linii telefonicznej
Problem dostrzegały również władze. W piśmie z 30 listopada 1935 roku starosta dr Władysław Tomczyński alarmował Dyrekcję Pocztowo-Telegraficzną w Bydgoszczy, że północno-zachodnia część powiatu praktycznie odcięta jest od bezpośredniej łączności telefonicznej. Aby dodzwonić się do Łąkorza, Lipinek, Ostrowitego czy Krotoszyn, należało prowadzić rozmowę okrężną drogą przez Brodnicę i Jabłonowo. Starosta apelował o budowę bezpośredniej linii telefonicznej z Nowego Miasta do Jabłonowa, która znacząco usprawniłaby komunikację zarówno z tą częścią powiatu, jak i z Grudziądzem.
W 1936 roku minuta rozmowy z Gdańskiem kosztowała 1,44 zł
Mimo tych trudności liczba telefonów systematycznie rosła. Pod koniec 1928 roku w Nowym Mieście i okolicznych miejscowościach – Gwiździnach, Nawrze, Kurzętniku, Tylicach, Krzemieniewie, Brzoziu, Nielbarku i Nowym Dworze – zarejestrowano 92 abonentów, z czego 61 stanowili użytkownicy prywatni. Dziesięć lat później było ich już 120, w tym 81 prywatnych.
Telefon pozostawał jednak dobrem kosztownym. W 1936 roku minuta rozmowy z Gdańskiem kosztowała 1,44 zł. Dla porównania – gazetę można było kupić za 10 groszy, a mendel jaj na targu kosztował około 70 groszy. Każde połączenie było więc wydatkiem, który wielu mieszkańców musiało dobrze przemyśleć.
Poczta łączyła mieszkańców miasta ze światem poza granicami powiatu
W okresie międzywojennym nowomiejska poczta była czymś więcej niż urzędem. To właśnie stąd wyruszały listy, depesze i pierwsze rozmowy telefoniczne, które łączyły mieszkańców miasta z rodziną, urzędami i światem poza granicami powiatu. W neogotyckim budynku przy ulicy Lipowej codziennie toczyła się historia nowoczesnej komunikacji, która stopniowo zmieniała życie całego regionu.
Najbadziej transparentną budowlą w Nowym Mieście jest neogotycki budynek poczty, który został oddany do użytku w 1880 roku, a jego budowniczym był Artur Schubring. Niestety po poczcie w zabytkowej budowli pozostały tylko wspomnienia i XIX – wieczna żeliwna skrzynka na frontowej ścianie, natomiast urząd przeniesiono w inne miejsce na ulicę Działyńskich. Reklama Dzisiaj historyczny budynek dawnej poczty stoi niewykorzystany i czeka na nowego najemcę bądź właściciela i „nowe życie”.
Stanisław R. Ulatowski
Obserwuj nas na Google News