RAK
    Tajne rozmowy Niemców z Rosją. Berlin odcina się od spotkania

    Tajne rozmowy Niemców z Rosją. Berlin odcina się od spotkania

    503 odsłon
    Warmińsko-mazurskie

    Za zamkniętymi drzwiami luksusowego hotelu w Baku spotkali się byli wpływowi niemieccy politycy oraz przedstawiciele rosyjskich elit. Oficjalnie rząd w Berlinie nie ma z rozmowami nic wspólnego. Niemieckie służby mają jednak patrzeć na podobne kontakty znacznie mniej niewinnie. Według informacji tyg

    Spis treści

    Za zamkniętymi drzwiami luksusowego hotelu w Baku spotkali się byli wpływowi niemieccy politycy oraz przedstawiciele rosyjskich elit. Oficjalnie rząd w Berlinie nie ma z rozmowami nic wspólnego. Niemieckie służby mają jednak patrzeć na podobne kontakty znacznie mniej niewinnie. Według informacji tygodnika „Die Zeit” spotkania mogą być elementem rosyjskich działań obliczonych na wywieranie wpływu na niemiecką politykę.

    Rozmowy odbyły się w poniedziałek, 13 lipca, w hotelu Four Seasons w stolicy Azerbejdżanu. Po niemieckiej stronie uczestniczyli w nich Matthias Platzeck, były premier Brandenburgii i były przewodniczący SPD, oraz Ronald Pofalla, wieloletni polityk CDU i były szef Urzędu Kanclerskiego w czasach Angeli Merkel. Rosyjskiej delegacji przewodził Wiktor Zubkow, wpływowy szef rady nadzorczej Gazpromu.

    Samo spotkanie nie miałoby zapewne takiego ciężaru politycznego, gdyby nie jego kontekst. Wojna w Ukrainie trwa, Unia Europejska próbuje utrzymywać presję na Moskwę, a część osób uczestniczących w rozmowach znajduje się na unijnych listach sankcyjnych. Tymczasem byli prominentni przedstawiciele dwóch największych niemieckich partii od pewnego czasu regularnie zasiadają do rozmów z Rosjanami.

    Autor publikacji w „Die Zeit”, Ingo Malcher, ocenia, że mamy do czynienia ze szczególnie kontrowersyjną formą podtrzymywania niemiecko-rosyjskich kontaktów w czasie trwającej wojny.

    Powrót „Dialogu Petersburskiego” tylnymi drzwiami?

    Według tygodnika spotkanie w Baku nie było jednorazowym wydarzeniem. Platzeck i Pofalla mają regularnie spotykać się z rosyjskimi rozmówcami od 2024 roku. Większość tych rozmów odbywała się właśnie w stolicy Azerbejdżanu, choć jeden z takich kontaktów zorganizowano w Abu Zabi.

    Szczególną uwagę zwraca nazwa, którą uczestnicy mają określać swoje spotkania: „Dialog Petersburski”. To określenie ma w relacjach Berlina z Moskwą bardzo konkretną historię.

    Oryginalny Dialog Petersburski powstał w 2001 roku z inicjatywy prezydenta Rosji Władimira Putina oraz ówczesnego kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera. Przez lata miał służyć budowaniu kontaktów między społeczeństwami obu państw, choć z czasem coraz częściej krytykowano go za zbytnią bliskość wobec Kremla. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę formuła została ostatecznie zakończona.

    Nie bez znaczenia jest również to, że zarówno Pofalla, jak i Zubkow byli w przeszłości związani z kierownictwem tej inicjatywy. Dlatego pojawiają się pytania, czy obecne rozmowy nie są próbą odbudowania dawnego kanału kontaktów — tym razem poza oficjalnymi strukturami państwowymi.

    „Die Zeit” zwraca przy tym uwagę na jeszcze jeden problem: po rosyjskiej stronie w rozmowach uczestniczą osoby objęte sankcjami Unii Europejskiej. Zdaniem tygodnika takie kontakty stoją w sprzeczności z polityką izolowania Rosji prowadzoną przez Brukselę.

    Symboliczny był również moment jednego ze spotkań. W tym samym czasie, gdy niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wzywało rosyjskiego ambasadora w związku z cyberatakami przypisywanymi Moskwie, byli niemieccy politycy prowadzili rozmowy z przedstawicielami rosyjskiej strony w Baku.

    Niemieckie służby mają widzieć w spotkaniach próbę wpływu

    Według „Die Zeit” błędem byłoby sprowadzanie całej sprawy do prywatnych rozmów emerytowanych polityków, którzy z sentymentu próbują utrzymać dawne kontakty. Tygodnik podkreśla, że niemieckie służby mają oceniać spotkania w Baku jako element operacji ukierunkowanej na oddziaływanie na politykę Niemiec.

    Skład rosyjskiej delegacji dodatkowo pokazuje, że nie chodzi o przypadkowe grono rozmówców. W spotkaniu uczestniczył między innymi Aleksiej Gromyko, historyk i dyrektor Instytutu Europy Rosyjskiej Akademii Nauk, a także Walerij Fadiejew, stojący na czele działającej przy prezydencie Rosji rady do spraw praw człowieka.

    Przy stole znaleźli się również byli europejscy dyplomaci: były ambasador Szwajcarii w Berlinie Tim Guldimann oraz Thomas Greminger, były sekretarz generalny Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

    Z ustaleń tygodnika wynika, że jednym z możliwych celów rozmów jest stworzenie lub reaktywowanie platformy, która w przyszłości mogłaby ponownie stać się kanałem dialogu między Niemcami a Rosją. Moskwa ma jednocześnie wykorzystywać takie spotkania do przedstawiania własnej wizji zakończenia wojny w Ukrainie i przekonywania niemieckich rozmówców, że porozumienie będzie możliwe wyłącznie na warunkach akceptowanych przez Kreml.

    W tle pojawia się także pytanie o przyszłość. Uczestnicy rozmów mają zastanawiać się nad tym, jak mogłyby wyglądać stosunki niemiecko-rosyjskie po zakończeniu wojny i czy możliwy byłby powrót do stopniowej normalizacji relacji.

    To właśnie ten element może budzić największe kontrowersje. Rozmowy o przyszłych stosunkach z Moskwą odbywają się bowiem w momencie, gdy wojna nadal trwa, a oficjalna polityka Niemiec i Unii Europejskiej opiera się na wspieraniu Ukrainy oraz utrzymywaniu presji na Rosję.

    Berlin się odcina. Rozmowy pozostają w cieniu

    Urząd Kanclerski zachowuje wobec całej sprawy wyraźny dystans. Przedstawiciel niemieckiego rządu przekazał „Die Zeit”, że spotkanie nie było inicjatywą władz federalnych. Berlin nie przedstawił szerszego komentarza ani nie sugerował, by uczestnicy rozmów działali z jakimkolwiek oficjalnym mandatem.

    Sposób organizacji spotkania wskazuje jednak, że jego uczestnikom zależało na zachowaniu daleko idącej dyskrecji. Według relacji tygodnika konferencyjna część hotelu została odizolowana od pozostałych przestrzeni, a osoby pojawiające się w pobliżu bez zaproszenia miały być proszone o opuszczenie korytarza.

    Po zakończeniu rozmów również nie pojawiły się żadne konkretne informacje dotyczące ich przebiegu. Matthias Platzeck, pytany przez dziennikarzy o tematy poruszane za zamkniętymi drzwiami, miał jedynie z uśmiechem odpowiedzieć, że nie ma nic do przekazania.

    I właśnie ta cisza sprawia, że spotkania w Baku budzą coraz więcej pytań. Platzeck i Pofalla nie pełnią dziś żadnych funkcji państwowych, nie oznacza to jednak, że stracili polityczne znaczenie. Obaj przez lata znajdowali się w ścisłym centrum niemieckiej polityki i nadal dysponują rozbudowaną siecią kontaktów w SPD oraz CDU.

    Platzeck kierował Brandenburgią przez ponad dekadę, a przez krótki czas stał również na czele SPD. Pofalla był natomiast jednym z najważniejszych współpracowników Angeli Merkel i w latach 2009–2013 kierował Urzędem Kanclerskim. Później zajmował wysokie stanowiska w Deutsche Bahn.

    Nie są więc oficjalnymi wysłannikami Berlina, ale trudno uznać ich za politycznie anonimowe postacie. I właśnie na tym polega znaczenie całej sprawy. Nieformalne kanały dyplomacji bywają użyteczne, szczególnie w czasach kryzysu. Mogą jednak równie dobrze stać się narzędziem wpływu — zwłaszcza gdy jedna ze stron próbuje wykorzystać dawnych polityków i ich kontakty do kształtowania debaty w innym państwie.

    Dlatego najważniejsze pytanie dotyczące spotkań w Baku pozostaje bez odpowiedzi: czy jest to rzeczywiście próba utrzymania kanału komunikacji na przyszłość, czy raczej starannie zaplanowana operacja, w której to Moskwa ma znacznie więcej do zyskania?


    Źródło: WM.pl (Wolne Media / Grupa WM)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era