Czy pasja może narodzić się w pracy księgowej? Okazuje się, że tak. Krystyna Gajewska, seniorka z Działdowa, udowadnia, że układanie puzzli to nie tylko rozrywka, lecz także sposób na relaks, wyzwanie intelektualne i… prawdziwy styl życia.
Od pierwszego zestawu z ptakami liczącego 500 elementów, po gigantyczne obrazy składające się z 13 224 kawałków – jej historia to inspiracja dla wszystkich, którzy szukają nietuzinkowego hobby.
Puzzle zamiast kalkulatora
— A zaczęło się od tego, że pracowałam w księgowości — wspomina pani Krystyna. — Czasami coś mi nie wychodziło i żeby się odstresować, układałam jeden, dwa puzzle… i później wszystko już szło. Tak więc można powiedzieć, że to wszystko przez księgowość, przez matematykę.
Pierwszy zestaw był prezentem od rodziców. — To były ptaki, 500 elementów. Mama podkradała mi kawałki i dokładała, więc w końcu chowałam układankę przed wyjściem do pracy, żeby mogła czekać tylko na mnie.
Pasja szybko przerodziła się w kolekcję. — Na urodziny, imieniny czy święta zawsze mówiłam: chcę puzzle. I tak się zaczęło: puzzle, puzzle i jeszcze raz puzzle.
Największe wyzwanie? — Najpierw Mikołaj przyniósł mi 6000 elementów, a w tym roku aż 13 224. Układałam je razem z koleżanką, bo to naprawdę ogromne przedsięwzięcie. Leżały na stole kilka tygodni, aż wszyscy w rodzinie je zobaczyli. Potem trafiły z powrotem do pudełka.
Na pytanie o kolejne wyzwania pani Krystyna śmieje się: — Widziałam w internecie puzzle 29 tysięcy elementów, ale wolę siedzieć cicho. Bo jeśli ktoś mi je kupi, to będę musiała układać w dwóch warstwach, a goście będą stali w korytarzu i oglądali. Innego wyjścia nie będzie.
Puzzle w pudełkach, obraz na ścianie
Dziś kolekcja seniorki z Działdowa to około 40 pudełek. Niektóre układała już po kilka razy. — Lubię wracać do obrazów, bo każdy z nich jest inny. Wszystko przechowuję w pudełkach, bo na ścianie wisi już mój ulubiony obraz – olejny, ma ponad 80 lat.
Działa także wymiana puzzli z koleżanką. — To świetny sposób, by nie kupować ciągle nowych. Myślę, że w bibliotece miejskiej też mogłaby powstać taka „wypożyczalnia puzzli”. To by się sprawdziło.
Co daje układanie puzzli? — Relaks i cierpliwość. Tak samo jak jednych wciąga czytanie czy bieganie, mnie wciągają puzzle. Kiedy pasują kolejne elementy, czuję radość. To ogromna satysfakcja.
Pani Krystyna dba także o zdrowie – codziennie spaceruje, robiąc średnio 12 tysięcy kroków. — Równowaga musi być: trochę ruchu, trochę puzzli.
Na koniec kilka wskazówek od pasjonatki dla początkujących:
Zacznijcie od mniejszych zestawów, 500–1000 elementów.
Nie zniechęcajcie się – każdy kawałek to krok do celu.
Układanie puzzli uczy cierpliwości, a nagrodą jest nie tylko obraz, ale też satysfakcja.
— Trzeba spróbować, żeby się przekonać, jak to wciąga. A potem… kto wie, może i Wy dołączycie do grona uzależnionych od puzzli? — uśmiecha się seniorka z Działdowa.
Na zakończenie pani Krystyna podkreśla, że chce dzielić się swoją pasją także z innymi:
— Mogę przyjechać do klubów i domów seniora z własnymi puzzlami, by pokazać początkującym, jak się je układa i podzielić się swoim doświadczeniem. To nie tylko zabawa, ale i świetny sposób na spędzanie czasu razem.
Historia pani Krystyny to dowód, że wielkie pasje mogą narodzić się z drobiazgów. A każdy element – czy to puzzle, czy chwila relaksu – ma znaczenie w większej układance naszego życia.
Obserwuj nas na Google News