Odpadające tynki, zniszczone okna, popękane posadzki i uszkodzony plac zabaw. Radny Adam Andrasz opublikował zdjęcia Szkoły Podstawowej nr 33 w Olsztynie i zwrócił się do władz miasta o pilne remonty. Mieszkańcy poparli interwencję. Zaskakująco zareagowała jednak sama szkoła, która publicznie upomniała radnego za wejście na jej teren i wykonywanie zdjęć bez wcześniejszego uzgodnienia.
Adam Andrasz zainteresował się stanem budynku Szkoły Podstawowej nr 33 .
– Złożyłem interpelację do władz miasta w sprawie podjęcia pilnych działań na rzecz poprawy stanu technicznego budynku Szkoły Podstawowej nr 33 w Olsztynie . Przypomnę tylko, że w 2024 roku zostały zamknięte Przedszkola Miejskie nr 6 i 37, m.in. z powodu złego stanu technicznego. Trzeba podjąć pilne działania, aby nie doszło do powtórki – napisał na Facebooku Adam Andrasz, radny Rady Miasta Olsztyna .
Wśród najpilniejszych problemów wymienił zdegradowane ściany i izolacje rur, zniszczoną stolarkę okienną, uszkodzone posadzki oraz plac zabaw.
Na opublikowanych zdjęciach widać rozległe ubytki tynku na ścianach, łuszczącą się izolację dużych rur, mocno zużytą drewnianą stolarkę okienną i popękaną posadzkę w jednym z pomieszczeń.
„Od 30 lat nic się nie zmieniło”
Zdjęcia wywołały reakcję internautów. W komentarzach pojawiły się zarówno emocjonalne porównania, jak i relacje osób znających szkołę od lat.
– Wygląda jak wymarłe miasto Czarnobyl – napisał jeden z komentujących.
– Od 30 lat nic się nie zmieniło w niektórych miejscach szkoły, między innymi w okolicach sali gimnastycznej – dodała kolejna osoba.
Inny internauta porównał wnętrza do więzienia.
– Moja szkoła… Zdjęcia jak z więzienia. Przez 30 lat nikt nie zrobił tam remontu – czytamy pod postem radnego.
Najpoważniejszy komentarz dotyczył jednak szkolnych toalet. Jedna z osób twierdziła, że zamki w kabinach mają się zacinać, a niektórych drzwi nie można prawidłowo zamknąć.
– Regularnie dzieci stoją w toalecie, bo nie mogą wyjść. Zamki się zacinają albo niektórych drzwi nawet zamknąć nie można. Ostatnio córka uratowała dziewczynkę, która utknęła w toalecie – napisała internautka. – Najwyższy czas pomóc tej szkole, bo pani dyrektor sama nie da rady.
Miasto wylicza 420 tys. zł
W odpowiedzi na interpelację prezydent Olsztyna poinformował, że w ciągu ostatnich trzech lat miasto przeznaczyło na prace remontowe i inwestycyjne związane z SP 33 łącznie 420 tys. zł.
Na liście znalazły się m.in. naprawy dachów, remont sanitariatów i szatni, budowa oświetlenia boiska oraz usuwanie awarii instalacji wodnej, kanalizacyjnej i centralnego ogrzewania.
Część wskazanych prac dotyczyła drugiego obiektu szkoły przy ul. Jeziołowicza 2. Odpowiedź nie pokazuje natomiast jasno, ile z 420 tys. zł wydano w budynku przy ul. Stramkowskiej i które z pokazanych przez radnego usterek zostaną naprawione.
Miasto nie podało także konkretnego terminu remontu.
– W przypadku zakwalifikowania budynku Szkoły Podstawowej nr 33 przy ul. Stramkowskiej 13 do realizacji prac remontowych oraz zabezpieczenia środków finansowych niezbędnych do ich wykonania, roboty budowlane zostaną przeprowadzone w najbliższym możliwym terminie – przekazał Robert Szewczyk, prezydent Olsztyna.
Ratusz zaznaczył również, że Gmina Olsztyn posiada 66 obiektów oświatowych, w których na bieżąco realizowane są prace remontowe i konserwacyjne.
Radny chce remontów obu budynków
Po otrzymaniu odpowiedzi Adam Andrasz zapowiedział, że będzie składał wnioski do budżetu Olsztyna na 2027 rok, aby znalazły się w nim pieniądze na szerokie remonty obu obiektów SP 33 – przy ul. Jeziołowicza i Stramkowskiej.
Radny zwrócił uwagę, że jego zdaniem siedem z dwunastu wymienionych przez miasto prac miało charakter awaryjny.
– Awarie są z reguły następstwem złego stanu technicznego. Na opisane działania wydano 420 tys. zł. To w mojej ocenie zdecydowanie za mało – napisał.
Dyrekcja upomina radnego
Gdy mieszkańcy komentowali stan szkoły, pod postem radnego pojawiła się odpowiedź opublikowana z oficjalnego profilu SP 33.
Dyrekcja szkoły nie odniosła się w niej do pokazanych usterek ani potrzeby remontów. Skupiła się na sposobie przeprowadzenia interwencji.
– Dziwi fakt, że bez wcześniejszego kontaktu i konsultacji z dyrektorem wszedł pan na teren szkoły oraz wykonywał zdjęcia obiektów – napisano.
Szkoła przypomniała, że jej teren nie jest przestrzenią ogólnodostępną, a wykonywanie dokumentacji budynków wymaga uzgodnienia z dyrektorem. Podkreśliła również, że funkcja radnego nie daje podstawy do samodzielnego wchodzenia na teren placówki.
– Proszę, aby wszelkie kolejne działania dotyczące szkoły były prowadzone z zachowaniem obowiązujących procedur i po wcześniejszym uzgodnieniu z dyrektorem – dodano.
fot. Adam Andrasz / Facebook