Blisko 1,8 mln zł dla lekarza to niejedyny bulwersujący wątek z PCM w Braniewie. Syn samorządowca odpowiedzialnego za nadzór nad szpitalem obsługiwał PCM informatycznie za co njamniej 14 tys. zł netto miesięcznie. A na tym nie koniec. Prezes szpitala zatrudniła w nim zięcia jako prokurenta.
Od ubiegłego tygodnia niemal codziennie opisujemy w „Gazecie Olsztyńskiej” nowe informacje dotyczące m.in. Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie. Zaczęło się od lekarza, który w 2024 roku otrzymał blisko 1,8 mln zł, a w dokumentach wykazywano mu miesiące przekraczające tysiąc godzin pracy oraz doby liczące 48, 62, a nawet 72 godziny.
Przedstawiliśmy stanowisko prokuratury, opisaliśmy przejście lekarza i jego dawnej przełożonej do Ostródy, a także rozpoczęliśmy sprawdzanie kolejnych szpitali regionu. Prokuratura bada m.in. podwyższanie wynagrodzenia lekarza, przyznawanie mu dodatków oraz tolerowanie rozliczeń przekraczających fizyczne możliwości wykonania pracy. W komunikacie wskazała, że w 2024 roku miesięczne rozliczenia lekarza sięgały od 377 do 1239 godzin. Nikomu dotychczas nie przedstawiono zarzutów.
Teraz na światło dzienne wychodzą następne bulwersujące wątki. Pierwszeństwo w ich ogólnopolskim ujawnieniu należy przyznać ponownie Interii. Portal opisał sieć rodzinnych i osobistych powiązań osób, które zarządzały braniewską placówką albo sprawowały nad nią nadzór. Sam temat wysokiego wynagrodzenia informatyka wypłynął przy okazji audytu.
Informatyk trudny do znalezienia
Jednym z dwóch informatyków obsługujących szpital był syn Krzysztofa Kowalskiego, dziś przewodniczącego Rady Powiatu Braniewskiego, a wcześniej etatowego członka zarządu powiatu zajmującego się m.in. sprawami placówki. Informatyk wykonywał usługi jako podmiot zewnętrzny.
Z ustaleń wynika, że otrzymywał około 14 tys. zł netto za 120 godzin pracy lub pozostawania w gotowości miesięcznie. Za każdą godzinę ponad ten wymiar miał otrzymywać kolejne 100 zł. Sama podstawowa kwota oznacza około 168 tys. zł netto w skali roku.
Wątpliwości dotyczą jednak nie tylko wysokości wynagrodzenia. Jak relacjonuje starosta braniewski Leszek Dziąg, informatyka rzadko widywano w szpitalu. Pracownicy mieli mieć trudności z dodzwonieniem się do niego i uzyskaniem bieżącej pomocy. Jak podaje Interia, miał wprost odpowiadać, że wykonuje zlecenie w innej firmie i przyjedzie później, co nie zawsze następowało.
Obecna prezes PCM Agnieszka Grzelak poinformowała, że po objęciu stanowiska przeprowadzono wstępny audyt. Wykazał on nieprawidłowości dotyczące systemu informatycznego, sieci LAN i instalacji teletechnicznej. Szczególnie bulwersujący był zapis umowy informatyka. Z kategorii tych „małym druczkiem”. Gdyby szpital zakończył współpracę, miał „natychmiast” wypłacić mu wynagrodzenie za sześć miesięcy z góry.
Kuzynka, syn i zięć
Starosta Leszek Dziąg już wcześniej sygnalizował „Gazecie Olsztyńskiej” o mechanizmie, który określał jako „rodzina na swoim”. Interia opisała szerszą sieć zależności. Ówczesna prezes Bożena Duduś „miala wspólnego dziadka” z odpowiedzilnym ze strony powiatu za szpital Krzysztofem Kowalskim. A samorządowiec pobierał nawet specjalny dodatek za „nadzór” nad placówką.
Przypomnijmy, że to właśnie syn Kowalskiego świadczył usługi informatyczne. Z kolei partner córki byłej prezes, obecnie jej zięć, pełnił funkcję dyrektora ds. techniczno-administracyjnych oraz prokurenta spółki — a więc jednej z najważniejszych osób w placówce. Miał otrzymywać dodatkowe pieniądze za czynności związane z remontami i pracami technicznymi, choć nadzorowanie takich prac miało należeć do jego podstawowych obowiązków.
Z Braniewa do Ostródy
Tydzień temu podczas nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu Ostródzkiego ujawniono, że lekarz znany z braniewskich rozliczeń oraz Bożena Duduś ponownie pracują w jednej placówce. Była prezes PCM pełni obecnie w Ostródzie funkcję dyrektora ds. ekonomicznych.
Szpital w Ostródzie ma blisko 40 mln zł zobowiązań. Podczas sesji podawano, że jego zobowiązania krótkoterminowe wzrosły z około 25 do ponad 32 mln zł, a strata za 2025 rok sięgnęła około 12 mln zł.
Tymczasem według starosty braniewskiego po zmianie sposobu zarządzania, ograniczeniu kosztów nocnych dyżurów oraz odejściu lekarza PCM zakończyło kolejny rok wynikiem około 2,5 mln zł na plusie. Nie oznacza to, że całą poprawę można przypisać zmianom personalnym, ale kontrast pomiędzy sytuacją obu placówek jest uderzający.
Wiele dni temu skierowaliśmy do Szpitala w Ostródzie pytania o umowę lekarza, wysokość jego wynagrodzenia, grafiki i sposób ich kontrolowania. Odpowiedzi nadal nie otrzymaliśmy. Teraz pozostaje zatem jeszcze jedno pytanie: czy wraz z dawną prezes i lekarzem do Ostródy trafił także informatyk? To sprawdzamy.
Pytania wysłaliśmy również do Zespołu Opieki Zdrowotnej w Nidzicy. Otrzymaliśmy bowiem informację, że lekarz z Braniewa mógł pracować także w tej placówce. Czekamy na potwierdzenie lub zaprzeczenie.
W poniedziałek zapytania o milionowe wynagrodzenia lekarzy, rozliczanie kilku umów oraz kontrolowanie grafików skierowaliśmy również w trybie prasowym do Miejskiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie, Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie i Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie.
„Gazeta Olsztyńska” będzie sprawdzać dalej, czy Braniewo było wyjątkiem, czy tylko pierwszym miejscem, w którym ktoś zaczął dokładnie liczyć godziny, faktury oraz rodzinne zależności.
Jan Berdycki
Obserwuj nas na Google News