RAK
    Mundialowe ostatki

    Mundialowe ostatki

    3087 odsłon
    Warmińsko-mazurskie

    Wyjątkowe, bo rozgrywane w aż trzech krajach i z udziałem aż 48 państw ( to dwa rekordy!) piłkarskie mistrzostwa świata finiszują. Do rozegrania zostały raptem cztery mecze: dwa półfinały oraz finał i mecz o trzecie miejsce. Jednak już teraz można pokusić się o wstępne podsumowania.

    Europa triumfuje, choć nie wiadomo czy wygra Mundial Anno Domini 2026. Na etapie półfinałów 75 procent stanowią reprezentacje ze Starego Kontynentu, a cztery lata temu "tylko" 50 procent. Wtedy było jeszcze Maroko, które tym razem znowu było najlepsze spośród krajów Afryki, ale odpadło w ćwierćfinale po meczu z aktualnym wicemistrzem świata. Jednak regres Afryki jest pozorny. Po raz pierwszy w historii aż dziewięć państw "Czarnego Lądu" wyszło z grupy - w 1/16 nigdy nie było tylu drużyn stamtąd. Inna rzecz, że Egiptowi do ćwierćfinału zabrakło tylko prawdopodobnie sprawiedliwego sędziowania w meczu z Argentyną.

    Sędziowanie jest zresztą jedną z fatalnych wizytówek tych mistrzostw. Sędziowie z innych kontynentów (spoza Europy i Ameryki Łacińskiej) spisywali się generalnie słabo, a arbiter z Uzbekistanu - wręcz kuriozalnie. Nie było może takich "wałków", jak w przypadku Mundialu A.D. 2002 rozgrywanego w dwóch krajach Azji: Korei (tam był mecz otwarcia, zresztą z Polską) i Japonii (finał). Wtedy Koreańczycy kupowali sędziów na potęgę - i nie boję się jednoznaczności tych słów. Ich mecze z Włochami (wtedy jeszcze Italia grała regularnie na MŚ, nie tak jak teraz - ostatni raz grali przecież bodaj w 2014 roku!) czy Hiszpanią były gigantycznym przekrętem. I to przekrętem absolutnie systemowym: sędziowali te mecze - oczywiście nie przypadkiem wyznaczeni przez FIFA - słabi sędziowie ze słabych futbolowo kontynentów i łatwo było potem zwalić na nich winę za wpychanie Korei na coraz wyższe mundialowe szczeble na turnieju sprzed niemal ćwierć wieku.

    Byłem na tamtych Mistrzostwach Świata - wiem, co mówię. Teraz było tylko holowanie niektórych reprezentacji przez patrzenie przez palce na to, co dzieje się na boisku. Faworyzowane niewątpliwie były Argentyna i Anglia. Teraz, dzięki w jakiejś mierze arbitrom, spotkają się w półfinale. A to będzie mecz z politycznymi podtekstami ze względu na wojnę sprzed czterech dekad między Londynem a Buenos Aires o Falklandy - jak mówią Brytyjczycy czy Malwiny - jak mówią Argentyńczycy. Wtedy, na morzu i w powietrzu wygrali synowie Albionu i całe Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Jak będzie w półfinale za "Wielką Wodą"? "Oto jest pytanie!" - by zacytować jednak angielskiego pisarza...

    Ryszard Czarnecki

    Obserwuj nas na Google News

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?