
Tysiące Brazylijczyków wychodziło w niedzielę z meczu kręcąc głowami z niedowierzaniem i rozpaczą. Norweska łódź wikingów płynie dalej i zabiera ze sobą nowych pasażerów. Ale po meczu w mieście imprezowali - i wiosłowali - razem kibice obu zespołów. To miała być brazylijska noc w Nowym Jorku. 80-
Tysiące Brazylijczyków wychodziło w niedzielę z meczu kręcąc głowami z niedowierzaniem i rozpaczą. Norweska łódź wikingów płynie dalej i zabiera ze sobą nowych pasażerów. Ale po meczu w mieście imprezowali - i wiosłowali - razem kibice obu zespołów.
To miała być brazylijska noc w Nowym Jorku. 80-tysięczne trybuny stadionu drużyn New York Gian w New Jersey żółciły się od koszulek canarinhos. Brazylijski hymn śpiewała ponad połowa widzów. Zgromadzeni w narożnym sektorze ultrasi dopingowali kadrę Brazylii głośno przez cały mecz, przyśpiewki w brazylijskich rytmach nie ustawały nawet po przestrzelonym karnym Bruno Guimaraesa, zmarnowanych szansach Matheusa Cunhy, cudownych obronach Oerjana Nylanda i zabójczych strzałach Erlinga Haalanda. Wszystko to na nic: ostatecznie mimo że chwilę fałszywej nadziei dał kibicom gol ulubieńca trybun Neymara (na którego cześć również wybrzmiewały kibicowskie pieśni) skończyło się rozczarowaniem i szokiem. Norwegia wygrała 2:1 i awansowała do ćwierćfinału mistrzostw świata.
Po ostatnim gwizdku nie było nawet zbyt wielu łez. Bardziej osłupienie i niedowierzanie, że pięciokrotni mistrzowie świata kończą imprezę jeszcze przed ćwierćfinałem.
Wśród rozmów kibiców co i raz słychać portugalskie słowo „vergonha” - wstyd, hańba. Choć nie wszyscy zgadzają się z tym wyrokiem.
Nie powiedziałabym że wstyd, ale jestem wściekła - mówi PAP Larisa, Brazylijka która przyjechała na mecz z Bostonu i za możliwość obejrzenia porażki swojej drużyny wydała niemal tysiąc dolarów. Norwegia, czarny koń mistrzostw? Ależ skąd. - Słaba ekipa, i tak przegrają w następnej rundzie. Na koniec dnia my mamy pięć gwiazdek - wskazuje na swoją koszulkę - a oni żadnej. I tak pozostanie - dodaje. Na zaczepki grupki Norwegów pokazuje im miniaturę Pucharu Świata.
Nigdy tego nie zdobędziecie - krzyczy.
Godziny po meczu Nowy Jork i przedmieścia w New Jersey pełne są smutnych kibiców w żółtych koszulkach. Zmęczeni i zawiedzeni, nie są zbyt rozmowni.
Ale nie u wszystkich panuje smutek. Na Times Square obok siebie imprezują kibice obu zespołów - niektórzy nawet razem. W centralnym miejscu placu zbiera się grupa Norwegów, by odprawić swój nowy rytuał - wiosłowanie łodzią wikingów. Zapraszają też Brazylijczyków, część chętnie dołącza.
Norweska łódź tymczasem zabiera ze sobą coraz więcej pasażerów. Wychodząc ze stadionu grupa Amerykanów ubranych w hełmy z rogami - niektórzy w koszulkach Haalanda, inni w amerykańskie biało-czerwone pasy - pozuje dziennikarzom do zdjęć i filmów, również wiosłując.
Na Times Square do norweskiej łodzi dołączają japońscy turyści, Francuzi, przypadkowe osoby. Każdy chce dołączyć do norweskiej imprezy, która podbija amerykański mundial. Także kibice Meksyku, który swój mecz rozgrywali jeszcze tej samej nocy - z Anglikami o to, będzie następnym rywalem Wikingów
Z Nowego Jorku Oskar Górzyński (PAP)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News !