
Według angielskiego dziennika „The Guardian" FIFA ogłosi rekordowe przychody z kończących się w niedzielę mistrzostw świata. Szef organizacji Gianni Infantino miał w sobotę poinformować federacje piłkarskie o wpływach w wysokości 15 miliardów dolarów.
To znacznie więcej niż prognozowane przed turniejem 11 miliardów i ponad dwa razy tyle, ile FIFA zarobiła przez czterema laty w Katarze - 5,769 mld. W tegorocznym mundialu uczestniczyło jednak aż 48 drużyn, w porównaniu do 36 w 2022 roku.
„The Guardian" ocenia, że takie wysokie wpływy były możliwe m.in. dzięki olbrzymiemu zainteresowaniu kibiców i wprowadzonego przez FIFA dynamicznemu systemowi sprzedaży biletów, co miało windować ceny wejściówek. Ponadto na platformie umożliwiającej nabywanie biletów na rynku wtórnym światowa centrala pobierała opłatę w wysokości 15 procent zarówno od sprzedającego, jak i kupującego.
Według „The Guardian" dobra sytuacja finansowa umocni pozycję Infantino, mimo wielu kontrowersji wokół mundialu. Największą z nich było zawieszenie pod presją prezydenta Donalda Trumpa dyskwalifikacji za czerwoną kartkę Amerykanina Folarina Baloguna, aby mógł wystąpić w meczu 1/8 finału z Belgią (1:4). Wywołało to głębokie oburzenie, szczególnie wśród europejskich federacji piłkarskich.
Dziennikarze oceniają, że sukces mistrzostw może zwiększyć szanse USA na organizację kolejnej edycji mundialu w przyszłości. Najbliższy dostępny termin to 2038 rok. Na piątkowym przyjęciu z okazji zakończenia mistrzostw Trump przyznał, że jego kraj pragnie powtórzyć sukces. - Powinniście ponownie wybrać Stany Zjednoczone Ameryki. Tym razem pominiemy Kanadę i Meksyk - powiedział prezydent USA.
Tegoroczne mistrzostwa świata trwają ponad miesiąc, od 11 czerwca. Ostatnim, 104. meczem będzie niedzielny finał pomiędzy broniącą tytułu Argentyną i Hiszpanią.(PAP)
Obserwuj nas na Google News